Posts Tagged ‘książki’

Grzegorczyk, Góra i ja

23 maja 2014

Na Targach książkiPierwszy z lewej pisarz Jan Grzegorczyk, w głębi ojciec Jan Góra.

Byłam dzisiaj na Targach Książki. Czekał tam na mnie prezent: najnowsza książka Jana Grzegorczyka pt. ŚWIĘTY I BŁAZEN, z jego dedykacją. Dostałam też wpis bohatera grzegorczykowskiego dzieła – o. Jana Góry.  Nie zapomnę wyrazu twarzy słynnego dominikanina, gdy dowiedział się, że ma dać autograf masonce. Trzeba mu jednak przyznać, że umie się znaleźć. Gdy już odchodziłam, popatrzył na mnie długo i powiedział: – A co by było, gdybyśmy kiedyś znaleźli się razem w Raju?Świetnie by było – odparłam. – Mielibyśmy tyle czasu na prowadzenie interesujących rozmów. 🙂 Przy stoisku Wydawnictwa ZYSK natknęłam się też na znajomego prezesa Wydawnictwa ISKRY, dr. Wiesława Uchańskiego. Wyraziłam ubolewanie z powodu problemów lokalowych tej zasłużonej oficyjny, na to prezes: – W moim wieku (jest gdzieś w połowie sześćdziesiątki), wszyscy przechodzą na emeryturę, a ja rozpoczynam nowe życie. – Rzeczywiście – odparłam – jest to wyzwanie. Nie dodałam, że i u mnie zapowiada się ostry zwrot wydawniczy: lokal, format, czcionka. Na lata licytować się z prezesem nie będę. Ja też bym mogła za rok przejść na emeryturę,  gdybym chciała – ale nie chcę. 🙂

„Płaczę, gdy wyciągam książkę z popiołów”

30 grudnia 2013

Moja serdeczna znajoma, nigdy nie widziana poza mailami, przed Świętami straciła dom i wszystko w tym domu. Wybuchł pożar, a w nim wszystko, w tym 3 koty, i księgozbiór liczący 6 tysięcy woluminów. Tosia z mężem nocowali w budynku gospodarczym, bo dom miał być remontowany. Z nimi były trzy wielkie bernardyny. One też przeżyły. Tosia napisała w sieci, że prosi o karmę dla psów, o sobie nie pisała. Ma już tę karmę. 150 kg i wiele innych rzeczy. Sieć, choć tylko sieć emerycka,  zadziałała bezbłędnie. Ja dowiedziałam się o tym wczoraj. Dzisiaj piszę z Tosią – dostała już od dobrych ludzi laptopa, inny dobry człowiek zrobił internet. – Mirko, wyciągam z popiołów spopielałe stronice. Płaczę nad każdą książką. Ty to rozumiesz (Twoich też nie znalazłam). Jeśli o coś Ciebie proszę, to o książki. Stare. Zaczytane. Niepotrzebne – ale książki. Jutro, w Sylwestra idę na pocztę z całym kompletem „Wolnomularza Polskiego”. Tosia była autorką jednego z artykułów na temat przedwojennego Droit Humain i ludzi z tym nurtem masonerii związanych. Jest mądrą, dobrą kobietą.

Drodzy moi Czytelnicy: może macie jakąś książkę dla Tosi? Może wyślecie jej na wieś, gdzie mieszka. Może – jak ten Feniks z popiołów – pomożemy Jej wzlecić do nieba? Oto adres:

Teodora Maćczak-Ciemienga, Chodaki 19, 99-232 Zadzim

 

Targi książki

18 maja 2013

DSCN3668
Moja wnuczka Emilka i pisarz Jan Grzegorczyk. Emilka wysiedziała bitą godzinę na spotkaniu autorskim, sama robiła zdjęcia jak zawołany fotoreporter. Grzegorczyk mówił o swoim księdzu Groserze, promując ostatnią książkę pt. Jezus z Judenfeldu. Pisałam tu o niej. Smutne było dla mnie, że nie padło ani razu słowo ekumenizm, tak adekwatne w tym przypadku. Sama sobie pluję w brodę, bo mówiłam, a o ekumeniźmie zapomniałam. Grzegorczyk, z którym ostatnio widziałam się 3 lata temu ewoluuje. Wypłynął na szerokie oceany, nie wiem, do jakich portów dopłynie. Jak ten Odyss. 🙂
PS Wszystko to oczywiście odbywa się na warszawskich Targach Książki, które tym razem umieściły się na Stadionie Narodowym. Przestrzeni, że hej! Ale zrobił się dzięki temu raj książkowy dla wszystkich moli (książkowych). Na mecz tu na pewno nie przyjdę, powiedziałam Emilce. Pójdzie z tatą. DSCN3605

Homer kłamał i ściągał

10 maja 2013

W-kregu-okladka3
Nie mogę się oderwać od książki prof. Kazimierza Banka pt. W kręgu Hermesa Trismegistosa, wydanej w bieżącym roku przez wydawnictwo OKULTURA w ramach biblioteki hermaionu. Podtytuł tego dzieła brzmi: ROZWAŻANIA NA TEMAT GENEZY MITU I KULTU. Autor – pracownik Instytutu Religioznawstwa UJ – ze swadą i ogromną erudycją porusza tematy genezy powstania Hermesa Trismegistosa, legendarnego maga i mędrca, twórcy systemu nazwanego potem hermetyzmem. Przytacza dziesiątki a nawet setki nazwisk starożytnych filozofów, poetów, uczonych, umaja swe rozważania dziesiątkami a nawet setkami przypisów, nie przekraczając przy tym granicy, od której książki czytać się nie da. To duża sztuka. Wątków ciekawych do poruszania jest multum: mamy alchemików, magów, bogów, Greków, Żydów, Egipcjan wszystko podane w sosie TAJEMNICY, z hermetyzmem nieodłacznie związanej.
Tytuł tego wpisu oczywiście prowokacyjny, choć mogę za autorem książki zacytować starożytne źródła dowodzące tej tezy. Choćby to: „Herodot pytał kapłanów egipskich o wojnę trojańską. Odpowiedzieli mu, że miała ona miejsce, choć Helena cały czas znajdowała się w Egipcie na dworze Proteusa. Filozof i mówca, Dion z Prusy (ok. 40 – 115) w Mowie trojańskiej, czyli o tym, że Ilion nie zostało zdobyte stwierdza, że Homer w wielu miejscach kłamie. Podobno przebieg wojny trojańskiej zrelacjonował mu stary egipski kapłan, znający tę historię od Menelaosa, który po klęsce Achajów pod Troją wrócił do Egiptu, […] Ptolemeusz Hefestion z Aleksandrii, w swej pracy Nowa historia podaje jeszcze inną wersję: <Bliżej nie znana Fantazja z Memfis, córka Nikarcha, napisała przed Homerem poemat o wojnie trojańskiej i opowiadanie o przygodach Odyseusza. Oba utwory zostały złożone, jak mówią, w Memfis. Przybył tam Homer, dostał od sekretarza świątyni Fanitesa, kopie i skomponował swoje dzieła naśladując tamte".Ja i Hermes A oto moje zwiążki (bliskie) z Hermesem: fotka zrobiona w tureckim Side w październiku ub. roku. Lubię ją 🙂
O tej niezwykłej książce napiszę też do letniego "Wolnomularza Polskiego" (dzisiaj 80 proc. tekstów poszło do korekty :-)).

O Żydach, masonach i jednej prostytutce

27 kwietnia 2013

Cudowny kraj ta Polska! – mówi Józef Hen w pięknym wywiadzie dla dzisiejszej „Gazety Wyborczej”. Wiele tam refleksji i wspomnień o czasach i ludziach, jest wątek patriotyczny i „judeosceptyczny”, jest o miłości do żony, o zamordowanej rodzinie, i Związku Radzieckim i Armii Andersa, do której Hena nie przyjęli, bo był Żydem. Z tej długiej, refleksyjnej i mądrej rozmowy na 90-lecie pisarza przytoczę dwa fragmenty. „Jak pogodzić nienawiść do „obcych” z chrześcijańską miłością do bliźniego” – pyta Hena Donata Subbotko, a ten odpowiada:
Jan Józef Lipski pisał o tym, że ONR radził sobie z tym kłopotliwytm nakazem miłości bliźniego, udowadniając, że można być antysemitą, niby nie będąc rasitą, właśnie powołując się na sprawy ekonomiczne. Mówiono też, że młodzież musi się wyszumieć. Za to Dąbrowska napisała w 1936 artykuł „Doroczny wstyd” o antysemityzmie studentów, o ich napadach na Żydów. No, ale żyła wtedy ze Stanisławem Stempowskim, mistrzem polskiej masonerii, pewnie jej kazał: „Marysiu, napisz to”. To był wspaniały człowiek.
To pierwszy fragment. I drugi, kończący rozmowę: – Pamięta pani rozdział [książki pt. Nikt nie woła], kiedy ja i kolega słyszymy wołanie za oknem: „Czy są tu jacyś Polacy?”. Wyobrażają sobie, że ktoś ich szuka, aby im pomóc, a okazuje się, że to polska prostytutka.

DOWÓD dra Alexandra na istnienie Nieba

23 kwietnia 2013

Szukałam dzisiaj w ksiągarni książki, o której czytałam recenzję – DOWÓD Ebena Alexandra, z podtytułem: „Prawdziwa historia neurochirurga, który przekroczył granicę śmierci i odkrył niebo”. I nie znalazłam. Tymczasem 10 minut temu przyszła do nas córka Ola z książką w torebce. COŚ – jak stwierdziła – kazało jej kupić tę książkę, o której nigdy nie słyszała, ode mnie też (ostatnio tyle mamy obie pracy, że na lżejsze tematy czasu nie starcza). Jestem wielce ciekawa lektury. Kolejny autor Raymond A. Moody, który napisał słynne Życie po życiu pisze na okładce: „Przeżycie doktora Ebena Alexandra, bliskie doświadczeniu śmierci, jest najbardziej zdumiewającym, o jakim słyszałem w czasie ponad czterdzestu lat moich badań nad tym zjawiskiem. To żywy dowód na istnienie życia po życiu”. Zobaczymy. Podchodzę do tej lektury „z lekką taką nieśmiałością…” Miałam kiedyś sen, że leciałam na skrzydłach przez Kosmos, przyciągana przez Świetlistą Chmurę. Moment wniknięcia w tę chmurę trudno opisać, coś mistycznego, Ekstaza jak z opowieści jakiegoś świętego (taki seks bez seksu :-)), a ekstaza nie w ciele, tylko gdzie indziej, Słodycz, Miłość. Tę chwilę zapamiętałam, bo obudziłam się w pełni świadoma i pod wielkim wrażeniem przeżycia. Myślę sobie o tym śnie nieraz, gdy mi byle jak na ciele i duszy, tak jak np. dzisiaj.

Kto wyda w Polsce Pierścień rybaka o papieżu Franciszku?

21 kwietnia 2013

Francesco Saverio Torrese mówi:
21 Kwiecień 2013 o 09:17
Grazie di cuore per la attenzione che mi dedicate. Potete indicarmi il nominativo e come posso prendere contatti con un editore polacco per pubblicare il mio romanzo in Polonia?
francesco saverio torrese

Jednym słowem, jeszcze żaden polski wydawca nie nabył prawa do przetłumaczenia książki Francesco Saverio Torrese pt. Pierścień rybaka. No cóż, sama mam agencję i nazwa byłaby całkiem odpowiednia: OPOKA, 🙂 ale za mała jest i nastawiona na wydawanie prasy. Choć chiałaby dusza do raju…

„Pierścień rybaka” razy dwa…

20 kwietnia 2013

Pierścień-rybakaAnello_fascia_V

Tak oto wytropiłam dwie książki o tym samym tytule. Pierwszy Pierścień rybaka jest autorstwa francuskiego pisarza, podróżnika i monarchisty Jana Raspail. W Polsce wyszedł w 2005 r. w Klubie Książki Katolickiej i zebrał znakomite recenzje: „To lepsze niż Kod Leonarda da Vinci – Rafał Ziemkiewicz). Pierścień rybaka Francesco Saverio Torrese, który zrobił taką karierę, bo „przewidział” imię nowego papieża – Franciszek nie ma póki co przekładu polskiego. Nie wiem, czy można wydać całkiem inną książkę innego autora pod tym samym tytułem. Zatem ewentualny wydawcy książki drugiej będą mieli zagwozdkę. Ja przeczytałabym obie.

Głos od Francesco Saverio Torese

20 kwietnia 2013

Jaki miły podarek w sobotni ranek. Wpisał mi się do Aszery włoski pisarz i adwokat Francesco Saverio Torese, autor książki pt. Pierścień rybaka, o której – cytując ks. Adama Bonieckiego – pisałam miesiąc temu. Otóż autor, jak prorok jakiś 🙂 swemu bohaterowi – nowemu papieżowi – dał imię Franciszek właśnie. Wyczuł? Przewidział? Trafił po prostu? Chciałabym się bardzo tego dowiedzieć. Może już tę książkę ktoś tłumaczy na język polski? Nikt nic nie wie?
A oto wpis:
buongiorno, sono l’autore del Romanzo L’Anello del Pescatore, che Lei commenta nel suo articolo. Se comprende quanto scrivo e se è interessata ad una intervista le do la mia disponibilità. Grazie
francesco saverio torrese
zaproszenie na promocję książki

W międzyczasie poszperałam po sieci i co wyszperałam: Autor powieści pochodzi z miasta Torre del Greco na południu Włoch przedstawił w swej książce człowieka, który musi zmierzyć się z historią. Bohater książki to Pietro Faleri, który przyjmuje wybór na konklawe i wybiera imię Franciszek. Za cel swego pontyfikatu stawia ponowne odnalezienie prawdziwego sensu wiary. Ale powoli odkrywa w watykańskich komnatach i urzędach tajemnice, intrygi i spiski oraz walkę o władzę. Na ich tle pisarz przedstawił Kościół jako monolit, w którym trudno zrealizować ekumeniczne posłannictwo, a działalność na rzecz jego dobra bywa bardzo trudnym zadaniem. Inspiracją dla powieści – jak się podkreśla – były niedawne wydarzenia za Spiżową Bramą, zwłaszcza afera Vatileaks i masowy wyciek dokumentów, opisujących konflikty i spory wśród hierarchii.
Poniżej link do jednej z włoskich recenzji, skąd ściągnęłam okładkę.
http://www.ilbrigante.it/artecultura/il-libro-di-francesco-saverio-torrese/

Choroba filistyńska, nie filipińska :-)

18 kwietnia 2013

Czuję podekscytowanie jak 3 lata temu, gdy czytałam artykuł pt. Pani Pana Krystyny Stebnickiej o Aszerze, dzięki któremu narodził się ten blog. Moją uwagę przykuł tym razem razem artykuł pt. Wygrać z Goliatem w najnowszej „Polityce”, który jest rozmową Agnieszki Krzemińskiej z dr. łukaszem Niesiołowskim-Spano z Uniwersytetu Warszawskiego. Autor wydał niedawno książkę pt. Dziedzictwo Goliata. Filistyni i Hebrajczycy w czasach biblijnych. W powszechnej świadomości (tj. ludzi, którzy choćby liznęli Biblię) z całej historii żydowsko-filistyńskiej pozostał zwycięski bój młodego, szczupłego Dawida, przyszłego króla Żydów z potężnym Goliatem – Filistynem właśnie. Dla dra Niesiołowskiego „Opowieść o Goliacie i Dawidzie służyła temu, by powiedzieć: Filistyni są bogatymi mieszkańcami miast, technologiczną i miliatrną potęgą, ale my, prości pastrze, wygraliśmy z nimi, bo mieliśmy za sobą Boga. Przy rekonstrukcji historycznej ta dysproporcja sił jest ewidentna, więc walka Dawida z Goliatem to przypowieść ku pokrzepieniu serc, a nie relacja z rzeczywistych wydarzeń”. Poza wszystkim Filistyni wcale nie przegrali w sensie cywilizacyjnym, o czym wspomina dr Niesiołowski-Spano (ich potomkowie w późnym antyku świetnie sobie radzili, a Gaza do VI w. była jednym z trzech obok Bejrutu i Aleksandrii najważniejszych ośrodków intelektualnych Bliskiego Wschodu). „Nie ma jednak wątpliwosci, podkreśla naukowiec z UW, że Filistyni ponieśli klęskę w bitwie o pamięć, ponieważ sami nie przedstawili własnej wersji wydarzeń”. Podobnie myślę, przyglądając się starożytnemu państwu (potem dwóm) żydowskiemu, w kontekście kontaktów z Fenicjanami, a konkretnie obrazem w Biblii Jezabel, księżniczki tyryjskiej, przedstawianej jako uosobienie wcielonego zła (kiedyś to odkręcę :-)). Kupię jak szybko się da książkę o Dziedzictwie Goliata i czekam na kolejne dzieło, na razie pod roboczym tytułem 15 wieków starożytn ej Palestyny. Od Totmesa do Wespazjana.
PS Czytając wywiad, przypomniał mi sie przegrany proces Dody, która mówiła nieelegancko o „napranych” twórcach Biblii. Dr Niesiołowski: „… prorok Izajasz ganił kapłanów ze świątyni jerozolimskiej, którzy – wzorując się na praktykach filistyńskich – upijają się, by wieszczyć”. Jednym słowem, była to choroba filistyńska, nie filipińska!…