Archive for Styczeń 2012

Wolnomularz Polski na Facebooku

31 stycznia 2012

Od dziś „Wolnomularz Polski” ma swój własny profil na Facebooku. Przypominam sobie pierwsze szkice pisma – na serwetkach papierowych z małej warszawskiej knajpki. Był sierpień 1993 r. Nie było wtedy ani Facebooka, ani Internetu, nie korzystałam z maili. Aż wierzyć się nie chce. A teraz można wszystko. W zasięgu kliknięcia ma się kontakt z całym światem. Sieć jest jak Duch Święty, choć nie zawsze ten Duch w niej króluje. Wolnomularstwo pasuje do sieci.

http://www.facebook.com/wolnomularz/

Reklamy

Wiedźmin wraca?

31 stycznia 2012

Hurrrrrrrrrrrrrra! Będzie nowy Wieźmin! Właśnie znalazłam w Wyborczej ciupeńką notatką nas str. 10, że Andrzej Sapkowski nie wykluczyl powstania kolejnej części swej sagi o Wiedźminie: „Pytany przez Radio Gdańsk, czy Geralt ma szansę na powrót, pisarz odpowiedział: <Jak najbardziej. I co więcej: myślę, że niedługo, tak do roku, dwóch>”.

Postuluję więcej miłości, mniej wojny. Pewnie to bez szans, no ale marzyć zawsze można 🙂

Upojny ranek

31 stycznia 2012

Ranek zaczął się nieźle. Przeglądnęłam pocztę. Znalazłam mail od św. Mikołaja z Rzeszowa (przyjdzie masoneria do Rzeszowa, przyjdzie :-)), który wpłynął na mnie jak tabliczka czekolady z orzechami. Potem spoglądnęłam na Facebooka, tam wyjaśniłam, że w tekście o masońskich znaczkach w „Wolnomularzu Polskim” nr 50 będą także znaczki do oglądnięcia. Potem zadzwonił autor tekstu o znaczkach, czyli dr Wójtowicz i rozmawialiśmy o sprawach technicznch, pewnych skrótach. Potem zobaczyłam, że przyszedł tekst o wystawie masońskiej, ale krótszy niż myślałam, zatem miejsce dla znaczków same się zrobiło. No a potem doszły do mnie kłęby dymu, gryzącego jak diabli. To mój mąż (czyli brat…), odgrzewał mi bułeczkę na śniadanie  Teraz wietrzę. To fajne zajęcie, gdy mróz na dworze 15 stopni, albo więcej. Nic to! Masoni się nie poddają 🙂

Judasz w Chaszczach i Puszczyku

30 stycznia 2012

Ten obrazek przedstawiający głowę Judasza wisiał niegdyś w pokoju Inki,mojej koleżanki, która w listopadzie 2010 roku zmarła na raka. Zrobiłam to niezbyt wyraźne zdjęcie podczas jednej z wizyt u Inki. Nie znała dokładnie historii obrazu. Wiedziała tylko tyle, że to na pewno pamiątka rodzinna. Dlaczego właśnie teraz przypomniałam sobie o Judaszu? Ano z powodu Chaszczy i Puszczyka Jana Grzegorczyka, w których to książkach wątek zdrady, samego Judasza i jego Ewangelii odgrywa poczesne miejsce. Nie powiem, gdy ukazała się ta Ewangelia, zaginiona przez prawie 2 tysiące lat, i ja byłam zafascynowana postacią największego ze zdrajców, czym nie omieszkałam się podzielić z pisarzem. Dowiedziałam się przy tej okazji, że Jan, jako młody narybek dziennikarski, jeszcze w latach 80-tych, napisał do miesięcznika W drodze esej pt. Zrozumieć Judasza, niestereotypowy i obrazoburczy. Temu nieszablonowemu myśleniu Jan G. pozostał wierny przez te wszystkie lata.  Stanisław Madej, bohater obu książek, sporo czasu poświęca rozmyślaniom o Judaszu, który wedle Ewangelii, powiesił się na drzewie. Same Chaszcze też się rozpoczynają od wisielca na drzewie, na którym ktoś wyskrobał potem litery:  JUDASZ. A czy to było samobójstwo, czy zabójstwo – dowie sie ten, kto sięgnie po książki. Mnie utkwił w pamięci fragment w Puszczyku opisujący pewien włoski obraz, na którym Jezus niesie zmarłego Judasza na swych rękach…

Bańka mydlana

30 stycznia 2012

Szczęście

czy nieszczęście,

jak bańka mydlana.

Myślisz, że to morze,

a to tylko piana…

Masoni na pocztowych znaczkach

30 stycznia 2012

„Wolnomularz Polski” nr 50 zaczyna nabierać ciała. W łaśnie dostałam artykuł dr Norberta Wójtowicza, znanego badacza masonerii (otrzymał kilka lat temu od WP Złote Pióro) na temat obrazu masonerii w filatelistyce, pięknie ilustrowany. Tu fragmencik tekstu: „Znaczek to również oręż dla przeciwników wolnomularstwa. 22 października 1941 w Belgradzie otwarta została propagandowa „Antimasonska izložba”. Celem tej wystawy było pokazanie ekspozycji która „demaskowała Żydowsko-masońsko-komunistyczną konspirację odpowiedzialną za wszelkie bolączki dotykające społeczeństwo”. Ta zbitka językowa nie jest niczym nietypowym, bo przecież również u nas w okresie międzywojennym w publikacjach obozu narodowego wskazywano, że „wróg w postaci masona i komunisty w jednej osobie Żyda zagraża Polsce”, a Jędrzej Giertych podkreślał, iż „Żydzi, masoneria i komunizm – to jest trójjedyny obóz naszych przeciwników głównych” . Na potrzeby rozreklamowania tej wystawy wykonano 60.000 plakatów, 200.000 broszur, 100.000 ulotek oraz 9 rodzajów pocztówek w ilości 108.000 sztuk. Według oficjalnych danych w sumie odwiedziło ją około 80.000 osób, a dla upamiętnienia tego wydarzenia władze okupowanej przez nazistów Serbii Nedića wyemitowały serię znaczków pocztowych”.

Uduchowione kryminały

29 stycznia 2012

Puszczyka Grzegorczyka czytałam pomiędzy różnymi czynnościami masońskimi: między inicjacją nowej siostry do mojej loży a tworzeniem szpigla 50. numeru „Wolnomularza Polskiego”. I wszystko idzie zgodnie z planem: siostra przyjęta, szpigel zrobiony (i zaakceptowany przez brata-męża :-), Puszczyk przeczytany. Polecam z ręką na sercu. W tym kryminale – na pozór – jest i trochę metafizyki (to zgodne ze „starym” Grzegorczykiem) i trochę erotyki (to Grzegorczyk nowy, którego bohaterowi zbierane główki grzybków kojarzą się z kobiecymi piersiami…), jest jak zwykle sporo humoru i rozpatrywania rozmaitych przypadłości duchowo-cielesnych (króluje cukrzyca, choć i alkoholu dostatek).  Z tej poszatkowanej kapusty wychodzi w sumie świetny, staropolski bigosik, że paluszki lizać (i nie tylko). Ha! Jest i bliski mi element masoński. Madej, bohater Puszczyka, to zawołany murarz (anonimowy murarz jak nazwał się sam w chwili uniesienia), czyli po naszemu i z francuska – mason. Budowla Madeja to wprawdzie nie strzelista katedra wznoszona przez wolnych murarzy, ale ruinka romańska, jednym słowem Madej to taki „pra-mason”. Pojawia się i Wielki Garncarz, kubek kubek jak u nas w loży Wielki Architekt. Myślę, że obaj (tj. Garncarz z Architektem) do gardeł by sobie nie skoczyli…

Tak się złożyło, że przed Grzegorczykiem, najznamienitszym polskim  pisarzem katolickim, czytałam Morderstwo w Alei Róż, pierwszy (i nie ostatni) kryminał br:. Tadeusza Cegielskiego, b. Wielkiego Mistrza Wielkiej Loży Narodowej. Jeden Autor niezwykle uduchowiony i drugi Autor niezwykle uduchowiony, każdy Wielki w swoim odmiennym uduchowieniu. Ciekawe, jakby się spotkali, co by z tego wyszło?… 🙂

Nowa siostra w mojej loży

28 stycznia 2012

No i mamy od godziny nową siostrę – Magdę. Prowadziłam inicjację. Mieliśmy gości z Wielkiego Wschodu Polski, a konkretnie z lóż Wolność Przywrócona oraz Cezary Leżeński. Obaj Czcigodni Mistrzowie siedzieli obok mnie na Wschodzie i powiem, że dobrze czułam się w męskim towarzystwie w trakcie inicjacji 🙂

PS. Nasze, czyli kobiece, obrzędy masońskie są bardziej widowiskowe niż męskie, nasze długie czarne suknie już same z siebie robią wrażenie. A to przecież nie tylko o suknie i fartuszki chodzi, ale i o atmosferę, o wzniosłość i Masonerię przez duże M.

Fraszka na ptaszka

28 stycznia 2012

Oto zacna fraszka, na grzybka i ptaszka:

gdy widzi kanie, marzy, że mu stanie. 🙂

Mirka frywolna

Puszczyk jako Feniks lub odwrotnie :-)

27 stycznia 2012
„Może to zabrzmi śmiesznie, ale wiele tygodni nosiłem się z decyzją zabicia księdza i jednocześnie przyjaciela” – takie zdanie przeczytałam w internetowym wywiadzie Jana Grzegorczyka, o którego najnowszej książce pt. Puszczak wspominałam wczoraj. Może ze mnie domorosły Jung lub Freud, ale myślę, że Grzegorczyk zabił księdza w… sobie. Było to symboliczne samobójstwo kogoś, kim miał zostać, a nie został. Matka małego niemowlaka Jasia w podzięce, że się narodził i przeżył, ofiarowała go – w duszy –  na księdza (brat mamy był nietuzinkowym zakonnikiem w pewnym podpoznańskim zakonie, jakoś przed wojną). Księdzem w końcu nie został, bo się zakochał w swej żonie Justynie, tylko katolickim pisarzem piszącym o księżach i świętych, przez 30 lat wierny „W drodze”. No, a teraz Puszczyk wyfrunął z dziupli (od niedawna W drodze już nie pracuje) i teraz się coś nowego wykluwa lub przemienia, jakiś Puszczyk w Feniksa lub odwrotnie. 🙂
 
Fraszka na przemienienie Jana G.
 
Księdza sztuczna szczęka,
a gdzie Chrysta męka?