Posts Tagged ‘Jezus’

Na Lesbos z Jesus Christ Superstar

5 września 2015

Jesus Christ Super StarNa Lesbos czeka obecnie 15 tys. uchodźców, by ruszyć dalej, w głąb Europy. Przed wakacjami na tej wyspie ( lecę za 3 tygodnie) kupiłam sobie przewodnik i wyczytałam, że stolica wyspy słynnej starożytnej poetki Safony liczby sobie 30 tys. mieszkańców. Czyli na jednego Greka przypada obecnie pół uchodźcy. Tak jakby wokół Warszawy było 1 milion ludzi „stamtąd”. Lesbos ma 2800 kilometrów kwadratowych, tak plus minus ze 111 razy mniej niż Polska. To znaczy, gdyby stosownie przeliczyć, musielibyśmy mieć w Polsce z półtora miliona uchodźców, wtedy byłoby tak jak na Lesbos. Dzisiaj radzi polski Sztab Kryzysowy, jak przyjąć 2000 uchodźców. Wczoraj oglądnęłam po raz pierwszy słynny musical Jesus Christ Superstar. Nic się nie zestarzał. Piękny jest i przejmujący. Jezus umierał na krzyżu za biednych, chorych, wykluczonych, z nimi przemierzał bezdroża i pustynie Galilei i Judy. Myślę, że dzisiaj byłby razem z uchodźcami, nie siedziałby w kościele na mszy.

Reklamy

Gender

28 grudnia 2013

Niedawno mój stały Czytelnik zapytał, co sądzę o gender. Odpisałam króciutko. Przyznam się, że gdy zaczęła się genderowa rozróba spytałam moją córkę Olę: – Słuchaj, co to jest ten gender. Ona na to, że to nauka o społecznych uwarunkowaniach płci. Od tej rozmowy, która odbyła się niecały miesiąc temu, sporo o tym myślę. Ja należę do starszego pokolenia kobiet walczących o równouprawnienie. W moich pracach: magisterskiej i doktorskiej pojawia się termin „emancypacja” (kłaniają się Emancypantki Prusa). Teorią równouprawnienia przestałam się zajmować na początku lat 90-tych i teraz odstaję zwyczajnie, przynajmniej jeśli chodzi o najnowsze prace genderystek. Jednak w gruncie rzeczy zawsze chodziło o to samo: o sprawiedliwość, równość, wolność wyboru dla kobiet.  Emancypacja, feminizm, gender, to teorie, ale i programy działania naszych prababć, babć, matek, córek, wnuczek. Oczywiście, nie wszystkich. Wśród kobiet zawsze było mnóstwo tych, które sprzeciwiały się wszelkim postępowym …izmom, wolały … yzm (np. katolicyzm). Mają do tego prawo, by optować za tradycją, domem, kuchnią. Ich oponentki także mają prawo, by iść do przodu, do wszystkich dziedzin życia, zdominowanych przez mężczyzn. Problemem jest język, jakim się o tych wyborach mówi czy pisze. Czy odsądza się oponenta od czci i wiary, wyzywa od kołtunek lub od zdurnociałych feministek. Jutrzejszy List pasterski biskupów nie jest przykładem umiaru w argumentacji i sądach, delikatności w podejściu do trudnych problemów, miłości bliźniego wreszcie. Bo przecież feministka jest też bliźnim (chyba).

PS Przypomniała mi się scena z Ewangelii, gdy Jezus pije wodę u studni i rozmawia z Samarytanką. To On był przykładem przełamywania społecznego tabu wobec kobiet. Wedle ówczesnych, dominujących u Żydów praw, nie powinien robić tego co zrobił. Podwójnie złamał tabu: rozmawiał z obcą kobietą, rozmawiał z Samarytanką.

PSPS W masonerii przydałaby się także Wysoka Komisja ds. Gender. Zdecydowana większość masonerii tradycyjnej, związana z Lożą Matką w Londynie, posługuje się nadal Konstytucją Andersona, zakazującą inicjacji kobiet. Właściwie, z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej, pod tym względem konstytucja ta winna zostać zakazana. 🙂

O Żydach w solance

28 października 2013

Trycinz w wiksyej ilođci Trzcina na wietrzeA to ciągle Solec-Zdrój i trzciny w zachodzącym słońcu. Z Solca zapamiętam jedną rozmowę w solankowym basenie. Od słonej wody przeszliśmy z jedną panią do samego zasolenia, potem do Morza Martwego (że jeszcze słońsze), a potem do… Żydów. – Wie pani co mnie bardzo denerwuje? – zwróciła się do mnie kuracjuszka. – Że ci Żydzi nie wierzą w naszego Pana Jezusa, a tak na nim zarabiają. Odparłam, że to przecież ich państwo – to i zarabiają. Poza wszystkim sam Jezus z matką, ojczymem (Józefem starym) i wszystkimi apostołami byli Żydami, że nasz Jan Paweł II modlił się przy Ścianie Płaczu, a nasz obecny papież Franciszek za najlepszego przyjaciela ma rabina Buenos Aires.  No i wydziwianie na Żydow w takim kontekście jest ciut demode (nie umiem zrobić akcentów nad „e”) – brzmiała moja konkluzja. Pani rzekła, że się ze mną nie zgadza. Ja na to, czy nie można się nie zgadzać z faktami? A poza tym – dpdałam na koniec – w demokracji wiara w cokolwiek nie jest obowiązkowa, w tym w Pana Jezusa też. Myślałam potem o tym i myślałam i doszłam do wniosku, że niepotrzebnie się wymądrzałam, bo wystarczyło powiedzieć, że Pan Jezus nakazywał miłować nieprzyjacioły swoje. I by wystarczyło.

Dlaczego stracono Jezusa?

15 lipca 2013

Moja Czytelniczka Akesis za nie dość satysfakcjonujące uważa moje zdania z poprzedniego wpisu o Jezusie, obrzezanym Żydzie. Ja kwestii ukrzyżowania nawet nie liznęłam. Książka Vermesa liczy ponad 300 stron i oczywiście o tym też można przeczytać. Zacytuję fragment: „Przeto odpowiedź na pytanie: jest następująca. Gdyby nie ponosił odpowiedzialności za awanturę w Świątyni Jerozolimskiej w czasie Paschy, kiedy żydowska tradycja oczekiwała, że objawi się Mesjasz, najprawdopodobniej uszedłby z życiem. Uczynienie niewłaściwej rzeczy w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwej porze doprowadziło do tragicznej śmierci Jezusa na rzymskim krzyżu”.
Nie wiem, jak przyjmują książkę prof. Vermesa wierzący chrześcijanie, pewnie jako herezję i obrazoburstwo. Mnie poruszyła i skłania do myślenia na temat Jezusa, Galilejczyka znad jeziora Genezaret. Jest mi jeszcze bliższy, ludzki i wielki, choć nie boski w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Poszłabym za nim, żywym.

Jezus, obrzezany Żyd

14 lipca 2013

W sobotę na werandzie w Zalesiu czytałam tekst Jarosława Mikołajewskiego pt. Walka o Kościół w wekeendowej „Gazecie Wyborczej”, poświęcony ks. Wojciechowi Lemańskiemu. Potem zagłębiłam się w powtórną lekturę grubej książki Twarze Jezusa Gezy Vermesa, niedawno zmarłego prof. Oxfordu: węgierskiego Żyda, b. księdza katolickiego, najwybitniejszego badacza i znawcy rękopisów z Qumran. Jestem pod wrażeniem lektury, chyba jeszcze większym niż za pierwszym razem. Spod starożytnych pism i zwojów Vermes krok po kroku stara się wydobyć postać historycznego Jezusa: Galilejczyka, Żyda, Nauczyciela, Proroka, Egzorcysty. I Jezus, i jego towarzysze apostołowie byli Żydami – obrzezanymi, wypełniającymi Prawo (żaden oczywiście nie był chrześcijaninem w naszym rozumieniu tego słowa). Po śmierci Jezusa na krzyżu i Jego zmartwychwstaniu wedle wiary Jego uczniów, gdy pojawił się Paweł, Żyd z diaspory i zaczął swoją akcję misyjną, pojawił się też problem, czy nowi zwolennicy nauki Jezusa Chrystusa, wywodzący się z pogan, aby stać się w pełni uznanymi przez apostołów wiernymi, mają przestrzegać Prawa żydowskiego? a przede wszystkim jeść koszernie i zostać obrzezanymi? Jedności w tych kwestiach bynajmniej nie było. Piotr i brat Jezusa Jakub składniali się ku odpowiedzi na „tak”, Paweł – na nie, chociaż – jak pisze Vermes – „Paweł był tak samo niekonsekwentny. Pomimo wszystkich swych tyrad przeciwko obrzezaniu [pogan], obrzezał swego najbliższego ucznia, Tymoteusza, syna matki Żydówki i ojca Greka, ze względu na Żydów żyjących na terenie, po którym odbywali swą wspólną podróż misyjną”.
Swoją źródłową książkę, którą poprzedziły prawie półwieczne studia, Geza Vermes kończy „widzeniem – snem”, w którym Jezus mówi m.in.: „Szalom – pozdrowił Żydów. – Zapomnijcie te kłamstwa o mnie. Jestem jednym z was. Spójrzcie, moją religią jest religia Mojżesza i proroków. Tyle tylko, że kładę dodatkowy nacisk na poszukiwanie Pana, naszego Boga, który jest jeden i który jest we wszystkim, co czynimy naszym bliźnim; w każdym małym, pokornym i przepełnionym miłością uczynku każdego naszego „.
Ciekawe, czy ks. Lemański zna tę książkę. A arcybiskup Hozer?

Jezus – Żyd

10 Maj 2013

Przeczytałam właśnie w „Gazecie Wyborczej”, że w Oksfordzie zmarł w środę prof. Geza Vermes, biblista, jeden z pierwszych badaczy zwojów z Qumran, oraz być może najwybitniejszy współczesny badacz Jezusa. Kilka lat temu kupiłam książkę o Jezusie – Żydzie, wydaną u nas przez krakowski ZNAK i zachwyciłam się nią. Nie jest pisana łatwym językiem, ale mimo tego, profesor w kolejnych odsłonach – rozdziałach, ukazuje coraz bardziej ziemskiego Jezusa, Żyda z urodzenia (to wiedziano zawsze), którego nauczanie było głęboko osadzone w żydowkiej teologii I wieku naszej ery, oraz w życiu społeczno-politycznym palestyńskich Żydów tych czasów. Książka Vermesa była przełomowa i rewolucyjna. Jak pisze w Wyborczej Tomasz Bielecki: „Profesor Vermes do końca nie ustępował na tym froncie. Z życzliwą przekorą niedawno podkreślał, że polskie tłumaczenie Jesus the Jew publikuje wydwnictwo drukujące książki papieży. Dość mocno krytykował książki Banedykta XVI z cyklu Jezus z Nazaretu, w których papież – zaznaczając, że pisze jako teolog, a nie głowa Kościoła – po swojemu łączył] Jezusa wiary i historii, m.in. przez bardzo literalne odczytawanie Nowego Testamentu. Vermes zarzucał Benedyktowi XVI, że choć jest świetnym telologiem, to jego wiedza biblistyczna musiała zatrzymać się na etapie sprzed kilku dekad”. Ciekawe, czy prof. Vermes miał kiedykolwiek w ręku książkę o Jezusie pióra naszego Romana Brandsteattera…
Na koniec dodam, że Geza Vermes był węgierskim Żydem, którego rodzice przeszli na chrześcijaństwo. On sam został księdzem katolickim, by w latach 50-tych zrzucić sutannę (dla kobiety). W końcu związał się w Anglii z reformowaną gminą żydowską.

Jeszcze o Jezusie w Indiach

10 czerwca 2012

To brednie o tym Jezusie w Indiach – dowodzi w komentarzach Katalbar. Może i tak. Może i nie? Wacław Korabiewicz na str. 47 – 51 cytowanej książki (Inne drogi Jezusa, Wydawnictwo  KWARTET, Warszawa 1994) idzie śladami Notowicza i cytuje innych autorów (m.in. Alberta Schweitzera), także tych, którzy uważali, że to mistyfikacja i szwindel, więc nie ukrywa żadnych wątpliwości, co do tych teorii. Opisuje książkę niemieckiego autora Holgera Kerstena pt. Jezus żył w Indiach. Cytuję: (more…)

Nieznana biografia Jezusa

9 czerwca 2012

Dzisiaj przeczytałam książkę Piotra Semraua pt. Nieznana biografia Jezusa, którą wypatrzyłam na półce w księgarni Prusa, gdy oddawaliśmy do komisu 50. numer „Wolnomularza Polskiego”. Autor zastanawia się, i odpowiada na to pytanie, gdzie był Jezus podczas 18 lat swego życia, tj. między rozmowami z uczonymi w piśmie w świątyni jerozolimskiej, gdy miał lat 12, a dniem chrztu w Jordanie z ręki swego kuzyna Jana Chrzciciela. Piotr Semrau kieruje Jezusa do Egiptu, konkretnie do Aleksandrii, gdzie uczy się na lekarza (bo uzdrowicielem już jest), a następnie do Indii, gdzie poznaje tamtejsze religie, w tym buddyzm, i gdzie rozwija się jako lekarz i uzdrowiciel. Jezus Semraua jest zwyczajny i ludzki, sam nie bardzo wie, skąd u niego taka moc. Ma aurę  – tęczową, najpiękniejszą z wszystkich aur innych ludzi, które widzi jako jeden z wybranych. Czyta się wartko, choć opowieść jest nieraz dość naiwna, ale w sumie – miła. Dla porównania sięgnęłam po książkę, która stoi u mnie na półce od lat 20. czyli po Inne drogi Jezusa Wacława Korabiewicza, słynnego podróżnika, którego mój mąż poznał osobiście pod koniec jego życia (nawet mamy jego dedykację). Korabiewicz nie napisał powieści, lecz raczej relację ze swoich poszukiwań historycznych. Trop indyjski zaczął się od podróży niejakiego Nikołaja Notowicza, kapitana wojsk rosyjskich, Polaka z pochodzenia, który trafił w 1887 r. do tybetańskiego klsztoru w Himis (more…)

Jezus zostałby Oburzonym

3 grudnia 2011

To tytuł felietonu z dzisiejszej Wyborczej, autorstwa Kazimierza Bema, pastora ewangelicko-reformowanego w USA i Jarosława Makowskiego, filozofa i teologa, szefa Instytutu Obywatelskiego. „Do coraz większej liczby duchownych dociera, że okupujący poniekąd ich zawstydzili. Że walcząc o sprawiedliwość, przypominając o nierównosciach społecznych i wykluczeniu, mówią to, o czym na każdym nabożeństwie powinni mówić pastorzy. Paradoskalnie, okupujcy stali się świadkami społecznej ewangelii Jezusa. I dlatego, w mediach i na portalach pojawia si pytanie: <co w tej sztuacji zrobiłby Jezus?>. Dobrą odpowiedć formułuje Cornel West. Przekonuje, że dziś jesteśmy w sytuacji, w której dokładnie znalazł się też sam Jezus, gdy wszedł do Świątyni w Jerozolimie. otóż musiał on stawić czoło możnym tamtego świata, którzy opanowali Dom Boży. Dzisiejszym ich emblematem jest koalicja wielkiej amerykańskiej triady: Wall Street, Białego Domu i Hollywood.[…] Jezus nie miałby złudzeń, że tej możnej koalicji trzeba powiedzieć dość! Jezus byłby po stronie 99 proc. Amerykanów wykorzystywanych przez 1 proc. boagaczy. <Nie można służyć Bogu i mamonie> (Mt 6,24)”.

Kobieta na czele Kościoła?

14 Maj 2010

„…niektórzy prędzej zgodziliby się wybaczyć Marii Magdalenia współżycie z Jezusem, niż przywództwo kobiety w Kościele”. To jedno zdanie z książki, którą sobie dzisiaj kupiłam  w tanich książkach na Chmielnej. Autorka: Teofil Barbelo vel Jadwiga Byszewska. Tytuł: Poszukiwania brata Teofila, wydał a KiW w 2008 r. Napiszę więcej, na razie czytam.