Posts Tagged ‘papież Franciszek’

Od uchodźców do rządu światowego blisko

14 września 2015

Apel masonów Europy w sprawie uchodźców rozlewa się szeroko, zwłaszcza na prawicy. Znalazłam dwa artykuły: we Frondzie i na portalu Wolna Polska (witam Państwa na blogu Aszery :-)), gdzie pisze Pan Michał, dziennikarz śledczy. Reasumując i biorąc do siebie wychodzi na to, że jestem „tępym narzędziem” międzynarodowych żydowskich bankierów, których jedynym dążeniem jest utworzenie światowego rządu, potem „tępe narzędzie” będzie zlikwidowane. Pomocą masonom służą członkowie Rotary Club, szczepiący polskie dzieci, niby nie-masoni, ale z wolnomularzami faktycznie związani. W artykule pada stwierdzenie, że masoni powołują się na autorytet Franciszka, a wszak Papież Franciszek jest honorowym członkiem argentyńskiego klubu Rotary…

Naiwna byłam, gdy pisałam wczoraj, że nikt już nam masonom nie zarzuca, iż stoimy za obecnym kryzysem emigrantów i uchodźców. Stoimy i to mocno! Protokoły Mędrców Syjonu są nadal najlepszym źródłem wiedzy dla Wolnej Polski. Tylko diabła i jego podszeptów mi zabrakło. Proszę sięgnąć do dzieł wybranych Leo Taxila Panie Michale, znajdzie tam Pan samego Belzebuba, bo to on tak naprawdę nakręca nas wszystkich: uchodźców, bankierów żydowskich, członków Rotary i wolnomularzy maści wszelakiej. Biedny Papież Franciszek, znaleźć się w taaakim towarzystwie…

Reklamy

Franciszek o ekumenizmie i dialogu z niewierzącymi

18 marca 2014

PrzeglądPolecam świetny artykuł prof. Stanisława Obirka w najnowszym „Przeglądzie”, pt. Zmagania Franciszka. B. jezuita Obirek pisze, że papież: „Rządzi jak jezuita, ubiera się jak dominikanin, żyje jak franciszkanin”. Bardzo ciekawa jest analiza postawy Franciszka wobec teologii wyzwolenia. „… jego Kościół jest Kościołem głęboko przemienionym przez teologię wyzwolenia, a jego bliskie kontakty z jej twórcami nie są kurtuazyjnym gestem, tyko wypływają z głębokiego poczucia duchowej wspólnoty”. Obirek przypomina przy okazji, że nasz polski papież wolał spotkania z Opus Dei, generał jezuitów tygodniami ponoć czekał na audiencję. Mnie bardzo zapadły w pamięć i serce słowa Franciszka na temat wykluczenia, biedy, ekumenizmu i dialogu z niewierzącymi. Cytuję:  „Naszym celem nie jest prozelityzm [nawracanie], ale wsłuchiwanie się w potrzeby, pragnienia, rozczarowania, w rozpacz i nadzieję. Powinniśmy przywrócić nadzieję młodym, pomagać starym, otworzyć się na przyszłość, bronić miłości. Biedni pośród biednych. Powinniśmy przygarnąć wykluczonych i głosić pokój. Sobór Watykański II, natchniony przez papieży Jana XXIII i Pawła VI, zdecydował się patrzeć w przyszłość z duchem nowoczesnym i otworzyć się na współczesną kulturę. Ojcowie soborowi wiedzieli, że otwarcie się na kulturę współczesną oznaczało ekumenizm religijny i dialog z niewierzącymi. Od tamego czasu bardzo mało zrobiono w tym kierunku. Mam pokorę i ambicję, by to zrobić”. Przypomnę, że w wiosennym „Wolnomularzu Polskim” (jutro wyjdzie z drukarni), zamieścimy relację ze spotkania prof. Obirka z masonami, podczas tzw. białych prac loży Kultura.

Trzymam kciuki za Franciszka. Moja mama, ateistka z krwi i kości powiedziała mi niedawno, gdy odwiedziliśmy ją z Adamem w Czerwonej Górze: – Wiesz Miruniu, ja bardzo lubię Go słuchać. Jak żadnego przedtem. Skoro mamusię do siebie przekonał, to… nie ma rzeczy niemożliwych. 🙂

Dość

14 grudnia 2013

O papieżu Franciszku, Człowieku Roku 2013 tygodnika „Time” pięknie pisze w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” Jarosław Makowski: „Czyż <polityka uniżenia>, którą na pierwszym miejscu stawia Franciszek, nie jest jedyną sensowną polityką na czas kryzysu finansowego? Czy dziś wolni tak naprawdę nie są ci, którzy zamiast wołać: <więcej, więcej, więcej> – <więcej zakupów>, <więcej życia na kredyt>, <więcej dewastacji matki Ziemi> – mówi papież, mają w sobie na tyle siły i wiary, by powiedzieć: <dość, dość, dość> – <dość kupowania>, <dość życia na kredyt>, <dość bezmyślnego niszczenia matki Ziemi>. Franciszek staje się dla milionów ludzi autentycznym przewodnikiem, gdyż zachowuje się tak, jakby wziął sobie do serca i w praktyce zastosował słynną maksymę Cornela Westa, afroamerykańskiego filozofa i działacza społecznego: <nie możesz prowadzić ludzi, jeśli ich nie kochasz. Nie możesz chronić ludzi, jeśli nie chcesz im służyć>. Dobrym przewodnikiem jest tylko ten, kto potrafi stać się autentycznym sługą. Jak Robotnik z Nazaretu”.

Fartuszkowy karaluch

2 listopada 2013

„Aszera, czyli Mirosława Dołęgowska – Wysocka, bo o tym specyficznym indywiduum mowa, jest do granic swej „przeniewinnej” „masońskowości” zraniona demaskowaniem antypapieża Bergoglio przez Wolną Polskę. Mirosława wylewa oceany krokodylich łez za swojego papieża i w masońskim akcie zemsty publicznie daje upust swoim frustracjom. Przytaczamy w całości tekst ów masońskiego szkodnika z tej prostej przyczyny, że stanowi on wyśmienity dowód na masońską doktrynę ordo ad chao (z chaosu porządek) w praktyce. Czyli masoński szkodnik własną piersią, w dodatku publicznie, broni rzekomo katolickiego papieża przed uzasadnioną krytyką chrześcijan, której to szczyptę ze specjalną dedykacją dla wszystkich fartuszkowych karaluchów (mamy i będziemy mieć na was oczy szeroko otwarte) znajdziemy pod poniższym judzeniem „Aszery”.

To dzisiejszy wpis portalu Wolna Polska na mój wczorajszy tekst o ich stosunku do papieża Franciszka. Tak więc zostałam „faruszkowym karaluchem” tuż obok „antypapieża Franciszka”. Nie wiem, czy sobie zasłużyłam na takie wyróżnienie. Swoją drogą, największy polski antymason, znany nam od lat Pan Krajski, nigdy do takiej retoryki w stosunku do konkretnej osoby się nie posunął. W cywilu naucza on jednak savoir vivru i jest mimo wszystko bardziej elegancki od swoich młodych (zapewne) ideowych następców, antymasonologów.  Ciekawe, czy znają oni w ogóle słowa: smak, bon ton, elegancja, szacunek, kultura osobista wreszcie. Aaaa, zapomniałam o miłości bliźniego.

Poniżej zamieszczam jeden z komentarzy Wolnej Polski NAI: Krzysztof

Listopad 2, 2013 at 15:49 ·  Tak się czasami zastanawiam, skąd ci sataniści biorą takie „uczone białogłowy…”? Wydaje mi się, że poziom yntelektualny, moralny, umysłowy, etc. tych Uczonych Błaznów/Kabotynów*), determinuje ich wygląd zewnętrzny… Wystarczy zatem spojrzeć na ten kawał tłustego pulpeta, aby odnieść nieprzeparte wrażenie, że właścicielka tejże facjaty nie grzeszy inteligencją, elokwencja oraz właściwą mądrym kobietom – przyrodzoną elegancją. To zwykła, nadęta, masońska rampucera o aparycji przydrożnej krowy…

Narodowa Agencja Informacyjna o „żydomasonie” Bergoglio

31 października 2013

Przypadkowo trafiłam na stronę www Narodowej Agencji Informacytjnej pod nazwą Wolna Polska. Wiadomości. Chociaż nie przypadkowo, tylko obserwując, kto interesował się notką Aszery o wystawie masońskjiej w Bydgoszczy. Kliknęłam na link i znalazłam się w świecie NAI.  NAI w całości przekopiowała moją notatkę o wystawie masońskiej w Bydgoszczy i 230 latach masonerii tamże. Żadnych wydziwiań nie znalazłam, komentarzy też, za to na bocznej szpalcie zobaczyłam artykuł na temat papieża Franciszka. Tytuł mówił sam za siebie : „Żydomason Bergoglio: Nie wierzę w Boga”. Portal narodowców Franciszka nazywa antypapieżem i imputuje mu wszystko co najgorsze. Trudno to wszystko zrozumieć. I nie wiem nawet sama jak skomentować. Ale nasuwa mi się myśl taka: skoro mnie, masonce, papież Franciszek się podoba i jest mi bliski, to narodowcom z NAI automatycznie podobać się nie może.

PS „Masoństwo” papieża Franciszka wyszło ponoć na jaw już na samym początku, gdy ukazał się wiernym w oknie. Stosowny filmik pokazuje ruch ręką – to dla nich znak masoński. Tymczasem papież Franciszek położył rękę na sercu, a potem podniósł ją i pozdrowił wiernych. Tak, to prawda, my też nieraz kładziemy rękę na sercu. Fartuszki nosimy my i dzieciaczki w przedszkolu. Cyrkle kładziemy na nasze ołtarze i w klasie kreślimy nimi kółka, zawieszamy pion i przystawiamy ten pion do muru sprawdzając, czy prosty. Takich przykładów mogłabym przytoczyć multum. I o czym one świadczą? Że symbole są ponadkulturowe, wiodą przez wieki w głąb historii. Pojawiają się i znikają, przekształcają, nabierają nowych znaczeń, tak toczy się ludzka historia po prostu. Dopatrywanie się w każdym ruchu ręki tajnych masońskich znaków jest po prostu zwykłym kretynizmem.

Kto wyda w Polsce Pierścień rybaka o papieżu Franciszku?

21 kwietnia 2013

Francesco Saverio Torrese mówi:
21 Kwiecień 2013 o 09:17
Grazie di cuore per la attenzione che mi dedicate. Potete indicarmi il nominativo e come posso prendere contatti con un editore polacco per pubblicare il mio romanzo in Polonia?
francesco saverio torrese

Jednym słowem, jeszcze żaden polski wydawca nie nabył prawa do przetłumaczenia książki Francesco Saverio Torrese pt. Pierścień rybaka. No cóż, sama mam agencję i nazwa byłaby całkiem odpowiednia: OPOKA, 🙂 ale za mała jest i nastawiona na wydawanie prasy. Choć chiałaby dusza do raju…

W cieniu Wezuwiusza

20 kwietnia 2013

Dzięki włoskiemu pisarzowi Francesco Saverio Torese, autorowi książki Pierścień rybaka, który tyle szumu narobił we Włoszech, bo przewidział imię Franciszka dla następcy Benedykta XVI, zainteresowałam się miejscem pochodzenia pisarza, miasta leżącego w cieniu Wezuwiusza na południu Italii Torre del Greco. Torre del Greco. Ciekawe, że hej! Nazwę miejsce to zawdzięcza na pewno starożytnym Grekom, którzy skolonizowali południe dzisiejszych Włoch. Niektórzy twierdzą, że może chodzi raczej o greckiego pustelnika mieszkającego w wieży. W czasach rzymskich Torre del Greco było prawdopodobnie przedmieściem Herkulanum i w 79 r. ne wybuch Wezuwiusza – jednego z 5. najniebezpieczniejszych wulkanów świata – zniszczył go całkowicie. Takich wybuchów, potem odrodzeń, było więcej. Najgorszy w 1631 r., następny w roku naszego Powstania Kościuszkowskiego, czyli w 1774 r. Od tego momentu właśnie starożytne centrum miasta leży pod 10 metrową wulkaniczną opoką. uliczka El GrecoAle Torre del Greco to nie tylko kataklizmy. To także cudowne rafy koralowe, śródziemnomorski klimat i sielsko-anielskie widoki. Od czasów rzymskich jest kurortem dla zamożnych, z centrum nurkowania w rafach. Od renesansu natomiast aż po dzień dzisiejszy, kwitnie tu rękodzieło artystyczne, którego podstawą jest koral, zwany tu „czerwonym złotem” (dziś Unia chroni coraz częściej jego zasoby, więc koral coraz częściej sprowadza się z… Azji). Wracając zaś do autora powieści o papieżu Franciszku, adwokata Francesco Saverio Torrese. Kto wie, czy i swoje imię nie zawdzięcza św. Franciszkowi, a także cudownym 28. freskom z życia świętego, które widnieją w tutejszm klasztorze Zaccolanti? Kto wie, może kiedyś się tego dowiem?
PS Włoska Wikipedia wśród znanych ludzi urodzonych w Torre del Greco, nie wspomina autora powieści o papieżu Franciszku. Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju?…
PSPS Klasztor pofranciszkański, teraz w opłakanym stanie, jest najważniejszym zabytkiem miasta. Według starych podań, podczas straszliwej erupcji Wezuwiusza w 1794 r. cudem ocalał, zalany lawą z trzech stron.

„Pierścień rybaka” razy dwa…

20 kwietnia 2013

Pierścień-rybakaAnello_fascia_V

Tak oto wytropiłam dwie książki o tym samym tytule. Pierwszy Pierścień rybaka jest autorstwa francuskiego pisarza, podróżnika i monarchisty Jana Raspail. W Polsce wyszedł w 2005 r. w Klubie Książki Katolickiej i zebrał znakomite recenzje: „To lepsze niż Kod Leonarda da Vinci – Rafał Ziemkiewicz). Pierścień rybaka Francesco Saverio Torrese, który zrobił taką karierę, bo „przewidział” imię nowego papieża – Franciszek nie ma póki co przekładu polskiego. Nie wiem, czy można wydać całkiem inną książkę innego autora pod tym samym tytułem. Zatem ewentualny wydawcy książki drugiej będą mieli zagwozdkę. Ja przeczytałabym obie.

Głos od Francesco Saverio Torese

20 kwietnia 2013

Jaki miły podarek w sobotni ranek. Wpisał mi się do Aszery włoski pisarz i adwokat Francesco Saverio Torese, autor książki pt. Pierścień rybaka, o której – cytując ks. Adama Bonieckiego – pisałam miesiąc temu. Otóż autor, jak prorok jakiś 🙂 swemu bohaterowi – nowemu papieżowi – dał imię Franciszek właśnie. Wyczuł? Przewidział? Trafił po prostu? Chciałabym się bardzo tego dowiedzieć. Może już tę książkę ktoś tłumaczy na język polski? Nikt nic nie wie?
A oto wpis:
buongiorno, sono l’autore del Romanzo L’Anello del Pescatore, che Lei commenta nel suo articolo. Se comprende quanto scrivo e se è interessata ad una intervista le do la mia disponibilità. Grazie
francesco saverio torrese
zaproszenie na promocję książki

W międzyczasie poszperałam po sieci i co wyszperałam: Autor powieści pochodzi z miasta Torre del Greco na południu Włoch przedstawił w swej książce człowieka, który musi zmierzyć się z historią. Bohater książki to Pietro Faleri, który przyjmuje wybór na konklawe i wybiera imię Franciszek. Za cel swego pontyfikatu stawia ponowne odnalezienie prawdziwego sensu wiary. Ale powoli odkrywa w watykańskich komnatach i urzędach tajemnice, intrygi i spiski oraz walkę o władzę. Na ich tle pisarz przedstawił Kościół jako monolit, w którym trudno zrealizować ekumeniczne posłannictwo, a działalność na rzecz jego dobra bywa bardzo trudnym zadaniem. Inspiracją dla powieści – jak się podkreśla – były niedawne wydarzenia za Spiżową Bramą, zwłaszcza afera Vatileaks i masowy wyciek dokumentów, opisujących konflikty i spory wśród hierarchii.
Poniżej link do jednej z włoskich recenzji, skąd ściągnęłam okładkę.
http://www.ilbrigante.it/artecultura/il-libro-di-francesco-saverio-torrese/

Wolę „dobry wieczór”

17 kwietnia 2013

Siedzę a raczej leżę kamieniem w domu i oglądam pogrzeb Margaret Thatcher. Gdy spojrzałam na jej trumnę owiniętą brytyjską flagą pomyślałam nagle, że oto być może oglądam pogrzeb dzikiego, niemiłosiernego, kasynowego kapitalizmu, który wraz Ronaldem Reganem brytyjska, żelazna pani premier uwolniła jak dżina z butelki. Mamy „Żegnaj” Margaret i mamy „Dobry wieczór” papieża Franciszka. Wybieram „dobry wieczór”.