Posts Tagged ‘Salomon’

Kopalnia króla Salomona

9 marca 2014

W lutym br. jedna z sióstr naszych lóż kobiecych – Prometei i Gai Aeterny uczestniczyła w niezwykłych pracach z okazji 10-lecia istnienia loży żeńskiej Jerusalem, na Wschodzie Jerozolimy. Loża ta, jak dwie nasze polskie, należą do tej samej obediencji – Wielkiej Żeńskiej Loży Francji. O tych pięknych obchodach opowiadała nam wczoraj  podczas prac loży Gaja Aeterna. Uroczyste prace 130 sióstr (głównie z Francji i krajów Bliskiego Wschodu), odbyły się w miejscu niezwykłym – w Kamieniołomach Króla Salomona, z których ok. 975 r. p.n.e czerpano kamień na budowę Świątyni Salomona. Dziś po Świątyni ostała się jedynie tzw. Ściana Płaczu, to fragment zaledwie jej zachodnich murów, rozbudowanych w I w. pne przez Heroda Wielkiego (tego samego od „rzezi niewiniątek”). Na zdjęciu poniżej kopalnia z kolumną B, czyli Boaz (ze strony FB loży Gaja Aeterna), na grafice obok rekonstrukcja Pierwszej Swiątyni z dwiema kolumnami przed wejściem. Jedna z nich to właśnie Boaz, niezbędny element każdej loży masońskiej, niezależnie od rytu i obrządku. Legenda o mistrzu Hiramie, fenickim (pochodził z Tyru) budowniczym Świątyni, leży u podstaw mitycznej genezy wolnomularstwa. Dziś masoni na całym świecie budują tę świątynię w sensie duchowym, w sercach swoich, swoich sióstr i braci.

W Jezorolimie templesolomon

Reklamy

Nowy i Stary Testament

6 lutego 2013

Nowy Testament sobie poczytaj a nie jakieś farmazony – taki komentarz znalazłam dzisiaj pod swoim wpisem o Fenicjankach. Jeśli dobrze rozumiem, autor sugeruje jednej z moich korespondentek o pseudonimie Ostatek, aby zamiast o Fenicjankach czytała raczej Nowy Testament. Moje zamierzenia twórcze na temat królewskich cór rodem z Tyru, skwitował słowem „farmazony”.  Swoją drogą trafnie to napisał aakurat o moim pisaniu, bo „farmazon” to ludowe określenie  wolnomularza. Ale to tylko na marginesie. Dziwi mnie, że zamiar pisania o Fenicji uważa za coś tak nieistotnego. W Starym Testamencie, w części dotyczącej królów Judy i Izraela, aż roi się od wiadomości o Fenicjanach i Tyryjczykach. Np. Najmędrszy z królów Salomon (more…)

Jezabel cioteczną babką Dydony czyli Elissy

11 sierpnia 2011

Poczułam się dziś bosko! Po nitce do kłębka odkrylam, co łączyło moje obie prehistoryczne panie: Jezabel i Dydonę, a raczej Elissę, bo tę Dydonę dał jej Wergiliusz. Jezabel była córką króla Tyru Itobaala i poślubiła króla Izraela Achaba. Elissa natomiast  była jego prawnuczką. Zatem Jezabel dla Elissy była jakby cioteczną babką. Jedna rodzina, jedna krew, jedno królestwo, jeden tragiczny dla obu koniec. Jest o czym myśleć. Będzie z tego kiedyś deska lożowa. Wszak jeszcze wcześniejszy król Tyru Hiram był sojusznikiem króla Salomona, walnie przyczynił się do powstania Świątyni (budowniczy Hiram, FENICJANIN), no a od Świątyni Salomona do masonów już blisko…

PS  Ta radość osłodziła mi dzisiejsze badanie kręgosłupa (rezonans magnetyczny), a raczej jego wynik: mam iść na konsultację do neurochirurga.

Wzgórze Zgorszenia…

19 marca 2010

Dopiero dzisiaj zaglądnęłam do Wikipedii. Ma oczywiście hasło Aszera: „Aszera (ugaryckie: ‚ṯrt, hebr.:אֲשֵׁרָה,inne formy: Athirat, Aszirat, Elat), w mitologii ugaryckiej bogini wybrzeża morskiego, utożsamiana z planetą Wenus i jej aspektem jako Gwiazda Poranna, matka bogów, początkowo żona najwyższego boga Ela, później żona Baala oraz Jahwe. Przeszła także do mitologii hebrajskiej. W Biblii jest wymieniana 49 razy, przy czym nazwa odnosiła się zarówno do bogini, jak i do steli świątynnej, słupu kultowego. Salomon kazał zbudować ołtarz Aszery, [bowiem] jedna z jego żon była wyznawczynią jej kultu. Księga Jeremisza opisując kult Królowej Nieba także prawdopodobnie odnosi się do Aszery. Pojawia się w licznych źródłach (nie tylko semickich). W akadyjskich jako Aszratum/Aszratu, hetyckich jako Aszerdu(s), Aszertu(s), Aserdu(s) lub Asertu(s). Aszera jest powszechnie identyfikowana z ugarycką boginią Athirat. Tysiące wotywnych figurek Aszery odkryto na terenie całego Kanaanu, co świadczy o jej ogromnej popularności”.

 Tyle na razie biorę z Wikipedii. Byłam 3 lata temu na pielgrzymce w Ziemi Świętej. Gdy staliśmy na tzw. Syjonie Chrześcijańskim w Jerozolimie, nasz przewodnik – ojciec pallotyn –  pokazał wzgórze i powiedział, że od setek lat nosi ono nazwę „Wzgórza Zgorszenia”, bowiem stały na nim świątynki i ołtarze bogów oraz bogiń czczonych przez liczne małżonki i nałożnice króla Salomona, wywodzące się z różnych ludów i narodów.  W s z y s t k i e  żeńskie uczestniczki pielgrzymki stwierdziły oburzone, że raczej powinno się to wzgórze nazywać „Wzgórzem Tolerancji”. Postawa króla Salomona spodobała nam się bardzo, jego krytyków, którzy nadali nazwę górze  – absolutnie!!!