Posts Tagged ‘Dydona’

Fenicjanki

4 lutego 2013

FenicjankiByłam na spotkaniu pewnej dużej multiagencji ubezpieczeniowej (mówiono prawie wyłącznie o wykonywaniu planów sprzedażowych) i narysowałam swoją książkę. Nazwałam  ją FENICJANKI, z podtytułem: EUROPA, JEZABEL, DYDONA. Na rysunku pierwsza jest Europa. Porwał ją Zeus pod postacią białego, pięknego byka, spacerującego spokojnie nad brzegiem Morza Śródziemnego. Już wiem, że rysunek jest niezbyt dokładny, bowiem wedle świadectw pewnego poety z II w pne, Europa trzymała Byka-Zeusa za jeden róg, a w drugiej ręce miała kwiaty. Peplos jej było purpurowe, pewnie była to słynna purpura tyryjska. Barwnik Fenicjanie uzyskiwali susząc pewnego ślimaka. Dziś ślimak wymarł – purpura jest syntetyczna i noszą ją nie tylko królowie. (more…)

Reklamy

Przed podróżą

7 września 2011

Atmosfera w pracy wspaniała na wyjezdnym, w domu także, mama zdrowieje (znowu), więc z jakim takim sercem mogę wyjeżdżać. Ruiny Kartaginy i duch Dydony- Elissy czekają.

Jezabel cioteczną babką Dydony czyli Elissy

11 sierpnia 2011

Poczułam się dziś bosko! Po nitce do kłębka odkrylam, co łączyło moje obie prehistoryczne panie: Jezabel i Dydonę, a raczej Elissę, bo tę Dydonę dał jej Wergiliusz. Jezabel była córką króla Tyru Itobaala i poślubiła króla Izraela Achaba. Elissa natomiast  była jego prawnuczką. Zatem Jezabel dla Elissy była jakby cioteczną babką. Jedna rodzina, jedna krew, jedno królestwo, jeden tragiczny dla obu koniec. Jest o czym myśleć. Będzie z tego kiedyś deska lożowa. Wszak jeszcze wcześniejszy król Tyru Hiram był sojusznikiem króla Salomona, walnie przyczynił się do powstania Świątyni (budowniczy Hiram, FENICJANIN), no a od Świątyni Salomona do masonów już blisko…

PS  Ta radość osłodziła mi dzisiejsze badanie kręgosłupa (rezonans magnetyczny), a raczej jego wynik: mam iść na konsultację do neurochirurga.

Dydona i Jezabel

11 sierpnia 2011

Nagle złączyłam te obie postacie: Dydonę i Jezabel, księżniczki fenickie z Tyru i chyba nawet niezbyt wiele lat je dzieliło. I obie były aktywnymi, nietuzinkowymi kobietami, i obie miały tragiczny koniec. Czy pochodziły z tej samej królewskiej rodziny? Nie wiem, ale sprawdzę. Wychowywały się jednak w tym samym mieście – państwie, obcowały z tymi samymi bogami, obejmowała je jedna tradycja. Ciekawe wyzwanie przede mną. No i Jezabel opluta w Biblii, „wszetecznica” (to w tradycji raczej protestanckiej), tylko dlatego, że czciła innych bogów – komentuje Piotr Kuncewicz, który wczoraj przeczytałam w jego książce, którą oczywiście nadal czytam, czyli Goj patrzy na Żyda.

Śladami Dydony

10 sierpnia 2011

Wyjeżdżam we wrześniu do Tunezji i mam nadzieję odwiedzić ruiny Kartaginy. Jej legendarna założycielka, Fenicjanka  Dydona była ukochaną Eneasza (zdaniem Wergiliusza).  Wzięła płynąc z Tyru (tam był wstrętny Pigmalion, ktory zabił jej męża) kapłana bogini Asztarte z Cypru, pewnie aby w tejże Kartaginie świątynię Asztarte założyć. Jadę śladami Dydony. Już znalazłam na półce książkę o Fenicjanach, ich wyprawach i mitologii. I się cieszę. Dydona skończyła źle. Są dwie wersje, dlaczego przebiła się mieczem i spaliła na stosie. Według jednej dla Eneasza (tego od Eneidy), druga – przez jakiegoś afrykańskiego wodza. Ciekawe to wszystko. Moja wyobraźnia wniebowzięta.

Pozdrawiam