„Płaczę, gdy wyciągam książkę z popiołów”

Moja serdeczna znajoma, nigdy nie widziana poza mailami, przed Świętami straciła dom i wszystko w tym domu. Wybuchł pożar, a w nim wszystko, w tym 3 koty, i księgozbiór liczący 6 tysięcy woluminów. Tosia z mężem nocowali w budynku gospodarczym, bo dom miał być remontowany. Z nimi były trzy wielkie bernardyny. One też przeżyły. Tosia napisała w sieci, że prosi o karmę dla psów, o sobie nie pisała. Ma już tę karmę. 150 kg i wiele innych rzeczy. Sieć, choć tylko sieć emerycka,  zadziałała bezbłędnie. Ja dowiedziałam się o tym wczoraj. Dzisiaj piszę z Tosią – dostała już od dobrych ludzi laptopa, inny dobry człowiek zrobił internet. – Mirko, wyciągam z popiołów spopielałe stronice. Płaczę nad każdą książką. Ty to rozumiesz (Twoich też nie znalazłam). Jeśli o coś Ciebie proszę, to o książki. Stare. Zaczytane. Niepotrzebne – ale książki. Jutro, w Sylwestra idę na pocztę z całym kompletem „Wolnomularza Polskiego”. Tosia była autorką jednego z artykułów na temat przedwojennego Droit Humain i ludzi z tym nurtem masonerii związanych. Jest mądrą, dobrą kobietą.

Drodzy moi Czytelnicy: może macie jakąś książkę dla Tosi? Może wyślecie jej na wieś, gdzie mieszka. Może – jak ten Feniks z popiołów – pomożemy Jej wzlecić do nieba? Oto adres:

Teodora Maćczak-Ciemienga, Chodaki 19, 99-232 Zadzim

 

Reklamy

Tagi:

Komentarzy 7 to “„Płaczę, gdy wyciągam książkę z popiołów””

  1. Asenata Says:

    W czwartek wyślę
    może mała podpowiedź -jakie tematycznie książki to mogą być?

    • ostatek Says:

      Tęsknię do zapachu książek i szelestu kartek. Niech intuicja i Wielki Architekt (jak napisała ‚Aszera’) podpowie. Każdy wybór będzie dobry i każdą książkę, z wdzięcznością, przytulę.

  2. Aszera Says:

    Asenato, wysyłaj na intuicję kobiecą i daj sie prowadzić przez Wielkiego Architekta, zobaczymy, co z tego wyjdzie. Pozdrawiam ciepło bardzo. Zdrowia, zdrowia, zdrowia życzę w Nowym Roku 2014.

  3. richard Says:

    A może się do eczytnika przekona? Miliony ksiazek w kieszeni. Niektore: zrob to sam.

    • ostatek Says:

      Eczytnik był w planach zakupowych, wiecznie spychanych na ostatni plan. Jako ubiegłomillenijna, sięgałam do cyfry z dużymi oporami. Zapach książki był piękniejszy ‚od wszystkich wonności Arabii’.
      „Zrób to sam” odpada. Cieniutka jestem jak jedwabny sznureczek.

      Pozdrawiam serdecznie.

  4. ostatek Says:

    Aszero (tak myślę o Tobie czytając Twój blog), dziękuję Ci i wszystkim Ludziom Dobrej Woli nam pomagającym.
    Zapytałaś w mailu jak czuje się mistrz (niech to przestanie być tajemnicą) po ogołoceniu z dóbr doczesnych. Paradoksalnie… poczułam się wolna. Mam życie i tylko je można mi zabrać. Zrozumiałam, że zatrzymałam się, odeszłam w siebie, w swój świat. Błąd. Powinnam widzieć ludzi i niebo. Dziś umiem brać i doceniać dary serc, okazywać wdzięczność, a brak dachu pokazał niebo. Czy się odrodzę, powstanę z popiołów… nie wiem. Mam dużo siły, co zrozumie każdy, kto wszedł na ścieżkę rozwoju duchowego. Otrzymałam od losu bolesną nauczkę, może nie rozumiałam łagodnych. Z pogorzeliska wyniosłam nietknięte ogniem ślubowanie mistrza (z innej półki niestety).

    Autorce i czytelnikom wpisów życzę dobrego i najlepszego na 2014. Oby nadchodzący rok był lepszy niż miniony.

  5. Zenona Dogowska Says:

    Tosiu! Zdrowia na Nowy Rok i wiary w ludzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: