Archive for Wrzesień 2011

Choroby

24 września 2011
Reklamy

Trochę aureliuszowych mądrości

23 września 2011
Te notatki, te Rozmyślania, Marek Aureliusz pisał prawdopodobnie sam dla siebie, a może dla syna (bardzo nieudanego Kommodusa), ale właściwie to nie wiadomo dla kogo. Nie wiemy także i tego, kto te notatki zredagował i dlaczego tak a nie inaczej je ustawił po kolei. Pierwsza wzmianka o nich pochodzi z czasów w dwa wieki po śmierci cesarza. Wyraźne ślady tego dziełka odnajdziemy w Biznancjum w X w. Pierwszy druk w erze nowożytnej to 1559 r. w Zurychu, wydanie było grecko-łacińskie. Na język polski przełożył Rozmyślania Marian Reiter, przed II wojną. Mnie tu ciekawi kwestia: jak żył i chciał żyć porządnie, przyzwoicie, mądrze człowiek, który nigdy nie wspominał, nie wiadomo zatem czy znał, Dziesięciu Przykazań i wierzył nie w jedynego Boga, ale różnych Bogów. (more…)

W stoickim pędzie

22 września 2011

Wpadłam  w wir pracy powakacyjnej, do tego lekarze męża, plany wyjazdów służbowych polskich i zagranicznych, konferencji i spotkań… Gdzie mój stoicyzm się podział? Nie, nie daję się. Dzisiaj kupiłam pięknie wydany Poczet cesarzy rzymskich Aleksandra Krawczuka i już przeczytałam wszystko o Marku Aureliuszu i jego poprzedniku Piusie Antoninie, którego ruiny term w Tunisie zwiedzałam. Pius znaczy „pobożny”, ale w starym, pogańskim sensie, jak się okazuje. Córka Piusa Faustyna została żoną Marka Aureliusza. Potomność – w odróżnieniu od samego cesarza – nie zostawiła na niej suchej nitki. To chyba nie po niej n asza świeta Faustyna dostała imię?

A oto cytat z RozmyślańMarka Aureliusza: „Rankiem, gdy się niechętnie budzisz, pomyśl sobie: budzę się do trudu człowieka. Czyż więc mam się czuć niezadowolonym, że idę do pracy, dla której się zrodziłem i zostałem zesłany na świat?”

I jeszcze jeden: „Po pierwsze: nic na oślep i nic bez celu. Po wtóre: nic innego nie mieć na względzie jak cel społeczny. Wnet będziesz nikim nigdzie”.

Leon o wielu imionach

18 września 2011

Byłam dzisiaj na pięknej uroczystości – nadania imion (sic!) małemu Leonowi, synkowi naszej siostry z loży Prometea Małgosi i brata Maksa z Wielkiego Wschodu Polski. Rodzice, dziadkowie, rodzice chrzestni, przyjaciele, w śród których było mnóstwo wolnomularzy, ofiarowali Leonowi swoje imiona i wygłaszali uzasadnienie ich wyboru. Było to ciekawe i wzruszające. Ja pod wpływem ostanich moich lektur nadałam małemu imię Marek Aureliusz – imię cesarza i filozofa. Moją dedykacją był cytat kończący się słowami, aby mały Marek Aureliusz w miarę możliwości był po prostu dobry. Potem był tort, tartinki, szampan, zdjęcia i filmy i mnóstwo, mnóstwo uśmiechow oraz ciepła. Mój Adam wstał i do naszego Marka Aureliusza dorzucił… Adama, które jest najstarszym biblijnym imieniem człowieka. Kilka potencjalnych Ew – od roczku do dwóch – krążyło wokół małego Leona o wielu imionach. Będzie miał chłopak wzięcie!

W ruinach term Piusa Antonina

18 września 2011

Pozdrowienia z Tunezji, od cesarza Piusa Antonina (pocz. naszego wieku). Byłam w ruinach jego term. Basen wielkości olimpijskiej, kolumny wysokie na 30 m, były tam i biblioteki, i sklepy i sale rozmyślań. Jednym słowem duch i ciało. Przybranym synem cesarza był kolejny cesarz rzmski, obecnie moj ulubiony marek Aureliusz. Na plaży w Sousse czytałam jego Rozmyślania. Podzielę się nimi wkrótce. Kartaginy oczywiście prawie nie ma, jest wzgórze – zdjecia pokażę – a na nim muzeum z nielicznymi znaleziskami po Fenicjanach. „Tak przemija chwała świata” – ktoś tak powiedział, ale nie wiem kto.

Przed podróżą

7 września 2011

Atmosfera w pracy wspaniała na wyjezdnym, w domu także, mama zdrowieje (znowu), więc z jakim takim sercem mogę wyjeżdżać. Ruiny Kartaginy i duch Dydony- Elissy czekają.

… i walizkę mam spakowaną już

6 września 2011

To znaczy dopiero zaczynam pakować. Wyciągam lekkie szale, dziurawe spódnice, sieciowe narzutki, kocham takie materiały dziurawe, na Tunezję akurat. Urlop mi się należy. Wczoraj gościłam Mistrzynie obu naszych kobiecych lóż. Robiłyśmy przymiarki organizacyjne, czasowe i personalne pod nowy rok masoński 6011/6012. Mimo wszystkich zdrowotnych problemów mam siły w sobie, by po raz drugi podjąć się roli czcigodnej mistrzyni Prometei. Głosowanie na początku października. Mam też dwie nowe kandydatki do naszej loży, obie znam od lat, mogłam wyrobić sobie zdanie o nich jako kobietach, profesjonalistkach. Są dobre! Mam nadzieję, że siostry w ankietach, „pod opaską” a potem w głosowaniu (oczywiście tajnym), zgodzą się z moją opinią. A teraz idę zaszyć kilka rozprutych szwów, parę szmatek już uprałam, książkę o Fenicjanach zaraz położę na walizkę i hajda trojka! Do zobaczenia mili Internauci.

21 postulatów dziś

4 września 2011

Byłam dziś z mężem na spacerze na Krakowskim Przedmieściu. Zrobiłam kilka zdjęć. To jedno z nich, z miejsa, gdzie jak w lustrze odbija się, gdzie jesteśmy dzisiaj, 21 lat po strajku w stoczni gdańskiej. Tam właśnie spisano 21 postulatów. W oryginalnej tablicy z postulatami – w tle – odbija się książę Józef Poniatowski stojący przez pałacem prezydenckim. Są i ludzie. Patrzą na postulaty i odchodzą. Jak turyści. Tablica, od której zaczęła się nowa Polska stała się jedną z atrakcji turystycznych. Pokiwałam głową szczególnie nad jednym postulatem, aby skrócić wiek emerytalny kobiet do 50 lat. W czasie, który upłynął od strajków 1980 r. średni wiek umieralności kobiet wydłużył się chyba o 6 czy 7 lat i obecnie wynosi ponad 81 lat. Po wyborach rząd – postsolidarnościowy pewnie, no bo jaki? – będzie nas przekonywał, i musi to zrobić, że trzeba ten wiek emerytalny kobiet zrównać z męskim, czyli wydłużyć do 65 lat. Ot, i cały komentarz.

Słowa

4 września 2011
 
Słowa,
słowa,
słowa,
słowa,
morze
słów,
a gdzie rozmowa?
gdzie jest czułość?
gdzie spojrzenie?
gdzie jest uśmiech
wiatru tchnienie?
znikły,
padły,
uleciały,
tylko
słowa
pozostały.
 

Ciągłe porzucanie tożsamości

4 września 2011

Cytat z wywiadu Gianniego Vatimo, włoskiego filozofa, lewicowego posła do Europarlamentu z ramienia partii Italia dei Valori Antoniego di Pietro [GW, 3-4 września]: „Nigdy nie lubiłem terminu <tożsamość kulturowa>, sam jestem zlepkiem – byłem dzieckiem, młodzieńcem, dorosłym, kiedyś bardziej wierzyłem, dzisiaj mniej, moje życie polega na ciągłym porzucaniu tożsamości. Podobnie jest z kulturą europejską, która cała składa się z opuszczonych tożsamości. Tożsamość jest więzieniem, ale globalizacja jest czymś jeszcze gorszym. […] Oczekuję wolnej konkurencji między kulturami, wszystkie mają prawo do przedstawiania się i konkurowania w duchu wolności”. Autor będzie uczestnikiem najbliższego Europejskiego Kongresu Kultury, który rozpoczyna się w czwartek we Wrocławiu.

Myślę o tych słowach od wczoraj, i znajduję w nich odbłyski swoich duchowych walk. Ja też porzucam co jakiś czas swoje stare tożsamości. Spotkałam się nawet w najbliższej rodzinie z terminem „zdrada” i nieraz rzeczywiście tak się czułam, i nie rozumiałam siebie do końca. Co mnie pcha, by ciągle szukać, aby negować coś, co kilka minut wcześniej było mi bliskie? Czy to jest rozwój? czy kręcenie się w kółko? a może jest mi przeznaczona rola robaka, który się przepoczwarza, potem zmienia w gąsienicę, wcale to ładne po drodze nie jest. I jedyna nadzieja, że ten robak okaże się wreszcie motylem. I wzleci na krótko. Choć wcale pewne to przecież nie jest… Bo może wyleźć z tego jakiś inny karaluch.