Posts Tagged ‘religia’

Kapłanki i kapłani Baala i Aszery

28 września 2013

Smutek tropikówJestem po lekturze porażającego reportażu z Dominikany Mirosława Wlekłego pt. Smutek tropików (sobotnio-niedzielna „Gazeta Wyborcza”). Cytuję fragmencik o katolickim sierocińcu św. Franciszka Ksawerego w San Rafael del Yuma: ” – Zastałam tam dzieci w wieku od trzech do kilkunastu lat – opowiada [dziennikarka Edith Febles]. – Sieroty, maltretowane lub opuszczone przez rodziców. Ucierpiało przynajmniej kilkanaście dziewczynek. W sierocińcu zmuszano je do oglądania filmów pornograficznych i uprawiania seksu oralnego (miedzy sobą i dorosłymi). Dzieci opowiadały nawet o rytualnym zamordowaniu niemowlęcia i ciężarnej kobiety, a także o seksie sado-maso i ze zwierzętami. Pięcioletnia dziewczynka opowiadała, że jeden z księży budził ją w nocy i gwałcił, nawet jeśli ociekała krwią”.
Gdy czytam te i inne zdania, w których tle jest religia i seks, nieraz wynaturzony i okropony, ogarnia mnie obrzydzenie. I myślę sobie, że tzw. poganie w swoich kultach byli… zdrowsi moralnie. Seks świątynny uświęcał miłość ziemską, kapłani i kapłanki robili to dla świątyni i swoich bogów, wierni wiedzieli czego się mają spodziewać po swoich duchowych przewodnikach, robili to co oni – w świątyniach Baala i Aszery także. To było znacznie bliższe natury, normalniejsze i nie zakłamane. Wiem, wiem, to se nie wrati, ale – co – pomarzyć nie można???

Magia, religia i cząstki elementarne

15 maja 2013

Lubię czytać kilka książek na raz. Mam je otwarte koło łóżka, albo za łóżkiem i sięgam w miarę porywu po tą lub tamtą. Dzisiejszy ranek zaczęłam od Teorii kwantowej Baggotta. Nie rozumiem z tego z 70 – 80 proc., ale to co rozumiem zmusza mnie, by czytać dalej. Doszłam dziś do bozonu Higgsa czyli Boskiej cząstki i znalazłam prześmieszny fragment, jak fizycy próbują wytłumaczyć politykom o co mniej wiecej biega w ich badaniach. „Wyobraźmy sobie przyjęcie koktailowe. Pokój jest równomiernie zapełniony fizykami, którzy spokojnie popijają drinki i rozmawiają ze sobą. Pomieszczenie odpowiada próżni zawierającej pole Higgsa. Nagle do pokoju wchodzi słynna fizyczka (bez wątpienia laureatka Nagrody Nobla), powodując wśród zgromadzonych zamieszanie. Odgrywa ona rolę bezmasowego bozonu Yanga-Millsa. Fizyków ciągnie w stronę sławnej osoby, wszyscy chcą z nią porozmawiać i, po krótkim czasie, gromadzi się wokół niej tłum, który spowalnia jej ruch przez pokój. Ten opór stawiany przyspieszeniu bozonu Yanga-Millsa jest odpowiednikiem uzyskania przez niego masy”.Proste – nie? 🙂
Drugą książką, którą mam obok siebie, jest kupiona dzisiaj w tanich książkach Złota gałęź. Studia z magii i religii Frazera.
Jedno od Sasa drugie do Lasa? – powiecie. A mnie się coraz bardziej wydaje, że fizyce cząstek elementarnych do magii i religii jest bliziutko, coraz, coraz bliżej. 🙂 Nie wierzycie? Oto cytat z Teorii kwantowej: „Nauki ścisłe to nie filozofia. Kiedy jednak nie można odwołać się do wyników eksperymentów, być może nie da się uniknąć tego, by nauka stała się bardziej spekulatywna i granicząca z metafizyką”. No i widzicie sami…
A teraz idę do kryminału.

Bogowie – instrukcja obsługi – już są!

13 grudnia 2012

To wspaniała wystawa! Jej tytuł brzmi: Bogowie – instrukcja obsługi , czyli Sakralne i nieprzemijające wartości w życiu duchowym mieszkańców Europy w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Otwarcie ekspozycji, która przyjechała do nas z Brukseli połączono z zakończeniem remontu muzeum. Łączy ono teraz nowoczesność z tradycją. W niedzielę o godz. 18.00 zostanie otwarta część muzealna dla dzieci. I mam nadzieję, że nasza Emilka tam dotrze. Wracając do ekspozycji. Myślę, że dziwnie czuć się tam będzie statystyczny „Polak-katolik”, dla którego istnieje jedna tylko wiara i jedna prawda. Bo ekspozycja pokazuje, że istnieje wiele religii, jest wiele prawd i wiele dróg do niej. Naczelnym przesłaniem wystawy jest poszanowanie dla każdej religii przy zachowaniu świeckości państwa. Tak mało, a tak dużo. (more…)

1 do 1, czyli remis

30 sierpnia 2012

„Wszyscy jesteśmy skazani na wiarę – wiarę w istnienie Boga albo wiarę, że go nie ma” – to zdanie pochodzi z ciekawej rozmowy w dzisiejszej Wyborczej z Aleksandrem Buglą,  filozofem religii i jej nauczycielem, obecnie odsuniętym od nauczania przez biskupa „z braku kwalifikacji”.

Gdy rzeczywistość weźmie cię między cycki

1 listopada 2011

Wspaniały wywiad w świątecznej Gazecie Wyborczej z Bartłomiejem Dobroczyńskim; z pogranicza psychologii i religii. Będę szukała jego książek, bo wszystko mi tu pasuje: gdy mówi że jest religijnym, ale nie wyznaniowym agnostykiem zwłaszcza. Tu przytoczę tylko jeden cytat: „Mircea Eliade stworzył pojęcie homo religiosus. Co oznacza, że człowiek jest z natury religijny. Niezależnie od tego, czy należy do jakiegoś Kościoła, czy nie. Ba, jego religijność ujawnia się nawet, jak w nic nie wierzy. Bo jako gatunek przez tysiące lat żył w hordach rządzonych przez myślenie magiczne, to w nim pozostało i tego irracjonalnego dziedzictwa nie zniesie trzysta lat nauk empirycznych. Jednym słowem – wciąż potrzebujesz tego, żeby rzeczywistość wzięła cię między cycki, przytuliła i powiedziała: Tomciu, będzie dobrze. Nie bój się [podkr. wys.]”.  Autor, dr hab., pracownik naukowy w Instytucie Psychologii UJ mówi też o przeżyciu mistycznym, dzięki czemu rodzą się religie: „…jeśliby nie było ludzi, którzy mają ten typ doświadczenia, nie byłoby religii. Natomiast tragedia religii polega na tym, że gdy ten, który doświadczenie mistyczne przeżył, zaczyna sie nim dzielić, natychmiast pojawiają się strażnicy tego doświadczenia, którzy zmieniają je w doktrynę. I ona ma się tak do tego pierwotnego, żywego, często porażającego doznania jak fotografia do rzeczywistej osoby. […] Językowo jest to bardzo trudne do przekazania, bo istotną cechą doświadczenia mistycznego jest jego opór wobec logiki i wszelkich prób opisu.Dlatego dla wielu krytyków wypowiedzi mistyków to bezsensowny bełkot, bredzenie psychotyka”.

Miałam chyba doświadczenie mistyczne, we śnie. Leciałam przez czarny kosmos do Świetlistej Chmury, która przyciągała mnie. Gdy zanurzyłam się w tej Chmurze, ona ogarnęła mnie całą, wtedy odczułam to „coś”, czego słowami opisać się nie da. Ekstazę.

Aszera, zdetronizowana królowa

18 marca 2010

Przeprowadzam własne śledztwo w sprawie małżonki Pana Boga, bogini Aszery, zdetronizowanej kilkadziesiąt wieków temu, gdy religia politeistyczna ludów Kanaanu ewoluowała w stronę monoteizmu Izrealitów. Natrafiłam na artykuł w internetowym Racjonaliście (o tym piśmie w czasach II Rzeczypospolitej sama pisałam w Argumentach w latach 80-tych, jak i o całym polskim ruchu wolnomyślicielskim):

U Jeremiasza czytamy, że szczególny opór przeciwko osamotnieniu Jahwe wykazały kobiety:<W sprawie, o której mówiłeś do nas w imieniu Pana, nie będziemy ciebie słuchali — mówiono na zgromadzeniu w Patros. – Raczej chętnie uczynimy wszystko, co ślubowaliśmy, i będziemy spalać kadzidło Królowej Niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, jak to czyniliśmy i my, i nasi ojcowie, nasi królowie i nasi książęta w miastach Judy i na ulicach Jeruzalemu, a mieliśmy chleba do syta, byliśmy szczęśliwi i nie zaznawaliśmy złego. Lecz odkąd przestaliśmy spalać kadzidła Królowej Niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, wszystkiego nam brakuje i giniemy od miecza i głodu>.

(Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3156).