Posts Tagged ‘Piotr Kuncewicz’

Jeszcze o bracie Kuncewiczu

18 kwietnia 2012

Wracam do wczorajszego wieczoru w Muzeum Struga, gdzie spotkali się przyjaciele zmarłego przed 5 laty Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Polski, Piotra Kuncewicza. Na zdjęciu żona Mistrza, Irena Kuncewicz, czyta przejmujące fragmenty jego książki pt. Legenda Europy. Wybrała te, dotyczące procesów konstytuujących nasz kontynent: proces Sokratesa, Jezusa oraz Joanny d’Arc. O drodze masońskiej br:. Kuncewicza mówił Tomasz Szmagier podkreślając, że Piotr, nawet gdyby nigdy w swym życiu nie spotkał się z wolnomularzami, to by masonem  b y ł, bo poza wszystkim był po prostu dobrym człowiekiem, który teraz na Wiecznym Wschodzie zasiada w Niebiańskiej Loży i naucza skrzydlatych czeladników… Co było miłe dla Waszej sprawozdawczyni, to fakt, iż zobaczyła na sali siostry i braci ze wszystkich polskich obediencji, tych regularnych i nieregularnych. Byli więc bracia z Wielkiej Loży Narodowej, siostry i bracia (wysokiego bardzo szczebla) z Droit Humain, z Wielkiego Wschodu Polski oraz dwóch naszych lóż kobiecych Prometei i Gai Aeterny ze swymi szefowymi. Wspominano Piotra i jako gawędziarza, trudnego nieraz dyskutanta, świetnego kucharza (szary sos!). Trzeba mi będzie wrócić do tych chwil na łamach kolejnego „Wolnomularza Polskiego” nr 51.

Reklamy

Pamięci Piotra Kuncewicza

17 kwietnia 2012

Literaci i masoni, przyjaciele i znajomi, krytycy i poeci – wszyscy spotkali się dzisiaj w warszawskim Muzeum Struga, aby uczcić pamięć Piotra Kuncewicza. Literat, poeta, krytyk – po prostu  h u m a n i s t a . pozostawił po sobie wielką spóźciznę, która wspominana jest obecnie nie tak często, jak na to zasługuje. Przez ostatnie lata swego pracowitego życia brat Kuncewicz należał do masonerii, wybrany w 2004 r. na Wielkiego Mistrza Wielkiego Wschodu Polski. Nie ma chyba w Polsce lepszego miejsca na wspominanie brata Piotra, niż Muzeum Andrzeja Struga – także literata i także masona – przedwojennego Wielkiego Mistrza Wielkiej Loży Narodowej Polski. Jutro więcej szczegółów, bo dzisiaj już padam. 😦

Dydona i Jezabel

11 sierpnia 2011

Nagle złączyłam te obie postacie: Dydonę i Jezabel, księżniczki fenickie z Tyru i chyba nawet niezbyt wiele lat je dzieliło. I obie były aktywnymi, nietuzinkowymi kobietami, i obie miały tragiczny koniec. Czy pochodziły z tej samej królewskiej rodziny? Nie wiem, ale sprawdzę. Wychowywały się jednak w tym samym mieście – państwie, obcowały z tymi samymi bogami, obejmowała je jedna tradycja. Ciekawe wyzwanie przede mną. No i Jezabel opluta w Biblii, „wszetecznica” (to w tradycji raczej protestanckiej), tylko dlatego, że czciła innych bogów – komentuje Piotr Kuncewicz, który wczoraj przeczytałam w jego książce, którą oczywiście nadal czytam, czyli Goj patrzy na Żyda.

Prostytucja – sakralna, znaczy się: święta

8 sierpnia 2011

Czytam – tak jak zapowiedziałm – książkę Piotra Kuncewicza pt. Goj patrzy na Żyda wydaną w ubiegłym roku przez Wydawnictwo Iskry. Kolejny cytat: „Inwazcja [na Kanaan] została poprzedzona zwiadem, który znalazł schronienie u <nierządnicy> i właścicielki oberży, Rachab, za co ta zyskała zapewnienie, że wojska Jozuego ją oszczędzą. Notabene trzeba zwrócić uwagę, że prostytucja na starożytnym Wschodzie nie była wcale sprawą wstydliwą, a miała najczęściej charakter sakralny, i że dzieci szczyciły się takim pochodzeniem. Zresztą jeśli macierzyństwo jest <rzeczą świętą>, to dlaczego poprzedzające je zbliżenie erotyczne ma być sprawą naganną?”

Gojka patrzy na Żyda

7 sierpnia 2011

Dostałam w prezencie od prezesa Wydawnictwa Iskry książkę Piotra Kuncewicza pt. Goj patrzy na Żyda. Dzieje braterestwa i nienawiści od Abrahama po współczesność. Przedmowa prof. Janusza Tazbira. Czytam i już w pierwszym rozdziale o Abrahamie znajduję moją kochaną Aszerę: „Mniej więcej cztery tysiące lat temu Abraham opuścił rodzinnne UR, udając się wzdłuż Eufratu na północ. […] Wieziono domowych bogów, szczególną czcią otaczano bóstwo księżyca, jak o tym świadczą imiona rodziny Abrahama, boginię Aszerę, która potem miała się zwać Asztertą i Anat, a była czczona w gajach. I dalej, już o Jakubie, i Józefie, który poszedł na wygnanie do Egiptu: „W Kaananie pozostało wielu ich pobratymców, tak przynajmniej zdecydowała nauka w ostatnich latach.  Ale byli to politeiści, czciciele bóstw rozmaitych, a przede wszystkim czciciele Baala i Aszery, zresztą pomniejszych bóstwek i demonów było tam co niemiara”.  Kapitalnie napisane, z polotem, erudycją i – rzecz jasna – nie na kolanach. Będę zdawała relację z lektury dzieła byłego szefa Wielkiego Wschodu Polski.