Posts Tagged ‘Jahwe’

Nareszcie – kobiety!

4 marca 2013

To ci prezent (trochę wcześniejszy) na Dzień Kobiet! Jeden z kardynałów południowoamerykańskich (jeszcze nazwisk nie spamiętałam) powiedział, że kobiety powinny zacząć odgrywać w Kościele katolickim znacznie większą rolę niż dotychczas! Pierwsza moja myśl, że to trick wyborczy. Druga, że głupio myślę, bo progresistów wśród kardynałów mianowanych jak jeden mąż (:-)) przez Jana Pawła II lub Benedykta XVI – jak na lekarstwo, zatem takie słowa o kobietach, tylko mogą delikwentowi punktów odebrać a nie dodać. Potraktowałam wreszcie tę wypowiedź jak nasze przysłowie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Mamy wszakże przedwiośnie…
Tak czy inaczej, w moim Parku Jurajskim dla Zapomnianych Bogiń i Bogów pewnie spore poruszenie i radość. Za pogańskich czasów pozycja bogiń była całkiem, całkiem… Moja tytułowa Aszera, była i żoną Ela, i Baala, i przez jakiś czas – nawet samego Jahwe. Nowym czytelnikom przypomnę wierszyk, jaki stworzyłam 3 lata temu, gdy założyłam mój blog:
Wciąż myślę o Aszerze i wracam do tych czasów,

gdy była tą boginią, od pereł i atłasów.

Gdy po niebiosach wiodła wyznawców swoich stada,

na szyi owijała – jak szal – rajskiego gada…

Z Jahwe miała na pieńku, bo Baala uwodziła

i żyła pełnią życia. Po prostu żyła! żyła! żyła!

Reklamy

Aszera po nowemu

20 kwietnia 2011

Dzisiaj zachciało mi się przerobić swój wierszyk o bogini Aszerze sprzed roku. Wybiłam się na wolność i ją podkręciłam co nieco 🙂

Wciąż myślę o Aszerze i wracam do tych czasów, 

gdy Ona była boginią, od pereł i atłasów.

Gdy po niebiosach wiodła  wyznawców swoich stada,

na szyi owijała – jak szal – rajskiego gada.

Z Jahwe miała na pieńku, bo Baala uwodziła

 i żyła pełnią życia. Po prostu żyła! żyła! żyła!

Stary, dobry Kosidowski

26 marca 2011

Czytam po kawałku stare „Opowieści biblijne” Zenona Kosidowskiego (wyd. z 1972 r.) i doszłam do mojej Aszery, choć on pisze Asztarte, wcześniej objaśniając, że oba imiona używano często zamiennie, zwłaszcza w samym Kanaanie. „W Mispah odkopano ruiny dwóch świątyń, Baala i Jahwe, które stały blisko siebie i pochodziły z IX wieku pne. Zastanawiające było jednak to, że w gruzach obu Świątyń znaleziono mnóstwo statuetek bogini Asztarte. Archeologom nasunęło to podejrzenie, że mieszkańcy Szechem zrobili z niej małżonkę Jahwe. Nie jest to hipoteza tak fantastyczna, jak by na pierwszy rzut oka się wydawało. Że tego rodzaju synkretyzm był wśród Izraelitów możliwy, mamy dowód z epoki póniejszej. Po upadku Jerozolimy [571 pne] pewna grupa uchodźców judzkich osiadła na wyspie egipskiej Elefantynie, leżacej przy pierwszej katarakcie Nilu pod Assuanem. Zbudowali oni tam wspólną świątynię dla Jahwe i jego małżonki Asztarte, występującej pod kananejskim imienim Anat-Jahu”.

To co przed 40. laty pisał obrazoburca Kosidowski, teraz pisze oxwordzka teolożka. aż cały Internet się trzęsie. Myślę, że pan Zenon, gdziekolwiek jego duch jest, ma powód do satysfakcji. Mąż mój dzisiaj przypomniał, że robił z nim jeszcze wywiad z latach 60. jako młody dziennikarz „Życia Warszawy”.

http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/node/12446 I jeszcze jeden link – do Przeglądu i artykułu z 2008 r. na ten sam temat, czyli Aszery, żony Pana Boga.

Kain i Abel

20 września 2010

Dzisiaj zajmowałam się trochę Kainem i Ablem, ale bardziej Kainem, bo jego potomstwo zasiedliło Świat wraz z potomstwem Seta – jego brata urodzonego przez Ewę po zabójstwie Abla. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego Jahwe wolał krwawą ofiarę Abla (zabity baran), niż ofiarę Kaina w postaci płodów rolnych, zboża, owoców, może nawet kwiatów? Egzegeci biblijni, ale ci świeccy twierdzą, że historia obu braci to dalekie i mgliste odbicie nieprzezwyciężonych sprzeczności między plemionami koczowniczymi a tymi ludami, które osiadły na ziemi. To plemiona izraelskie były koczownikami, którzy w Kanaanie zagarniali ziemie osiadłych tam od tysięcy lat miejscowym ludom. Biblia była pisana z punktu widzenia Izraela. Jahwe ich wybrał, a nie rolników wyznających cudzych bogów. Zatem krwawe ofiary zwierzęce, które kultywował lud Izraela przez następne setki lat były mu „bliższe”, niż ofiary rolników. A ja wolę Kaina i jego potomka Tubal Kaina, pierwszego Kowala Ludzkości.  Symbolicznie zatem to potomkowie Kaina zapewnili przejście ludzkości z epoki kamienia do epoki metali, oznaczali postęp ludzkiego rozumu i postęp cywilizacyjny, oczywiście, ze wszystkimi tego skutkami z dobrem i złem.

Aszera i aszery

29 sierpnia 2010

Kupiłam sobie w tanich książkach Świat Biblii, zbiorową pracę francuskich naukowców, wydaną przez Ossolineum w 2001 r. Mnóstwo artykułów napisanych przez różnych autorów, różnym językiem i różnej wartości. W sumie ciekawe, z milionami biblijnych szczegółów. Wiem coś niecoś o Aszerze i artykuł na temat reformy Ezechiasza Francolino J. Goncalves, specjalisty  z zakresu Starego Testamentu Ecole Biblique et Archeologique z Jerozolimy nie przekonuje mnie. W aneksach do tego artykułu pan Francolino zadaje pytanie”Aszera: drzewo, święty pal czy bogini?” i odpowiada, że „wskazówki zawarte w Biblii nie upoważniają do identyfikowania Aszery z jej imienniczką, towarzyszką boga Eli, jak podają teksty ugaryckie, <stwórczynią [rodzicielką] bogów>”.  Autor tych słów nie znał zapewne wykopalisk, m.in. na Synaju, w ktorych znaleziono przedmioty z inskrypcjami wyraźne wskazujące na połączenie „Jahwe i jego Aszery”, o czym już pisałam wiosną w tym blogu.  I jeszcze jedno zdanie z tego tekstu: „Aszerim stanowiły znacznie większe niebezpieczeństwo dla czystości jahwizmu aniżeli stele, pionieważ stawały się symbolami bóstwa”. Stele też były symbolami bóstwa, mianowicie Baala i obalano je razem: i stele, i aszery. Jezabel, Fenicjanka, królowa Izraela, żona króla Achaba była nie tylko wyznawczynią Baala, ale też główną kapłanką Aszery. Na Górze Karmel, gdzie prorok Eliasz rozprawiał się z kapłanami Baala, były także kapłanki Aszery, o czym Biblia pisze bardzo wyraźnie, o wszystkich zaś jako o „domownikach” królowej Jezabel.  Za słupami – „aszerami” stała bogini Aszera; to z kultem tej bogini tak zaciele walczyli kapłani, zwolennicy czystego kultu Jahwe – nie z drzewami, ani słupkami. (more…)

Po trupach do celu

12 Maj 2010

Od kilku dni bez przerwy myślę o królowej Jezabel (IX wiek pne), jej przegranej wojnie z prorokiem Eliaszem. Nie schodzi mi też z myśli masakra kapłanów Baala nad potokiem Kiszon, o czym pisałam dwukrotnie na tym blogu. Nie wiem, co się stało z kapłankami Aszery, które także były na górze Karmel, ale i tak rzeź kapłanów (w Biblii pisze się: proroków) Baala stworzyła zupełnie nową sytuację w wymiarach ziemskich. Podpalając stos ustawiony przez Eliasza Jahwe „pokazał”, kto jest prawdziwym bogiem, a kto fałszywym. Fałszywców zatem wybito, strumień darów idących do świątyń Baala zmalał, a potem zupełnie wysechł, no bo po rzezi nad potokiem Kiszon, strach było być w Izraelu wyznawcą Baala… Późniejsze zamordowanie królowej Jezabel, głównej kapłanki Aszery, wyeliminowało skutecznie kult tej ostatniej. Kobiety zostały same, bez swej bogini-matki.  „Po trupach do celu”. Nie pierwszy raz w historii ludzkości, i nie ostatni.

Rzeź nad potokiem Kiszon

11 Maj 2010

” Ludzie, którzy przez cały dzień stali w palącym słońcu, czekając na objawienie się bogów, po prostu oszaleli. Bili czolami o ziemię, płakali i śmiali się na przemian, a potem wszyscy wykrzyknęli w uniesieniu: – Jahwe jest bogiem! Jahwe jest bogiem! Jahwe jest bogiem!

I wtedy Eliasz nakazał: – Dajcie mi tu kapłanów ze świątyni Baala. Żeby żaden nie ośmielił się uciec. I tłum, pijany euforią, usłuchal go. Czterystu pięćdziesięciu kapłanów Baala zostało wypchniętych naprzód i zaciągniętych aż do rzeki Kiszon, gdzie Eliasz popodrzynał im gardła. Jednemu po drugim. Zginęli z jego ręki.  Ta krwawa orgia dała ujście nienawiści i żądzy zemsty. Zginęli nie tylko kapłani obcego boga, ale wszyscy, których można było podejrzewać o przynależność do plemienia czczącego odrzuconego boga”.

Tyle Ana Tortajada w Kronice życia królowej, o której to książce pisałam już wczoraj. A ja cały czas myślę, czemu nie rozwinęła wyobraźni i nie zastanowiła się, co się stało z 400 kapłankami Aszery, które też byływ tym czasie  na górze Karmel, a Biblia nazywa je „stołownikami królowej” Jezabel? (more…)

Europa pożeranych chrześcijan, Europa stosów

5 kwietnia 2010

Kiedy „naleciałości” stają się samą wiarą? U Eliadego jest tysiące przykładów na tzw. synkretyzm religijny, tj. jak elementy z jednych wierzeń, stały się trwałymi elementami innych. To oczywiście proces trwający całe tysiąclecia. Zpunktu widzenia jednego pokolenia trudno zauważalny, gdy patrzymy w głąb historii jako archeolodzy, czy historycy właśnie, widziany o wiele lepiej. Ta zacytowana wczoraj polemika z tezą, czy Aszera była żoną Jahwe jest dyskursem bardzo intelektualnym i eleganckim. Jej autor nie wyzywa ludzi, którzy myślą czy wierzą inaczej od najgorszych, odszczepieńców czy bałwochwalców.  Pozwala myśleć i pisać inaczej myślącym. I jakie to szczęście żyć w dzisiejszych, demokratycznych czasach, w których można być innym, byle nie naruszać dobra i prawa bliźniego. A przecież ten „wynalazek”, prawa człowieka choćby i tolerancja religijna, całkiem świeżego chowu. Nasza Europa jest Europą chrześcijan rozszarpywanych przez lwy (właśnie oglądnęłam Quo vadis), ale i Europą stosów wznieconych przez Inkwizycję, na której w większości płonęły kobiety, czyli „czarownice”. Mam teraz prawo sięgać do tego, co uważam najwspanialsze w tradycji całej ludzkości, mam prawo odrzucić rzeczy niegodne i uwłaczające człowieczeństwu. Odrzucam Europę katowanych chrześcijan, odrzucam Europę inwizycyjnych stosów. „Poganka” nie jest dla mnie przekleństwem, a po prostu innym wyznaniem wiary. Nie jest dla mnie istotne, w imię jakich wartości człowiek jest prawdziwym człowiekiem i kocha bliźniego jak siebie samego. Byle kochał.

Aszera bez Jahwe!

4 kwietnia 2010

Ten wpis znalazłam  w Internecie na Forum dyskusyjnym. Jego autoremjest niejaki Adamis:”Chodzi mi o artykuł z Focusa Historia nr 3/2010 autorstwa Krystyny Stebnickiej.
Autorka, wykładająca historię na UW „popłynęła” w tym artykule niesamowicie. Czytałem go coraz bardziej zszokowany icon_eek.gif
Artykuł – to wyraźnie widać – jest pisany pod z góry założoną tezę. No bo jak traktować rewelacje, że Aszera, to Izraelska bogini, żona Jahwe????
Jak można dojść do takiego wniosku tylko na podstawie kilku rzeźbionych przedmiotów??? To tak jakby za trzy tys. lat archeolodzy prowadzący wykopaliska na terenie Polski, po znalezieniu w ruinach domostw przedmiotów o symbolice katolickiej i buddyjskiej (co jest dość powszechne w Polskich domach) doszli do wniosku, że chrześcijaństwo było ściśle powiązane z buddyzmem. (more…)

Ewa potępiona za Wielką Boginię?

29 marca 2010

Od rana rozmyślam o Raju, drzewie z jabłkiem (granatu?), wężu i Ewie, która tak dała się podejść i zgrzeszyła. Czy to nie są jakieś dalekie reperkusje walki z kultem Wielkiej Bogini, w tym Aszery? Aszerę przedstawiano często jako drzewo, „aszery”, to były słupy, przy których odprawiano obrzędy związane z kultem bogini. To te właśnie aszery obalano (patrz casus Gideona, obrazek obok), gdy w ramach centralizacji kultu Jahwe w Świątyni Jerozolimskiej likwidowano lokalne, jeszcze starokanaanejskie sanktuaria. Więc może to oddium zła, i grzechu, i czegoś nieczystego przelało się z rzeczywistości ludzkiej na starą opowieść biblijną?

 Aszera była małżonką Ela, utożsamionego na pewnym etapie z Jahwe. Potem „oddano” ją Baalowi, i razem z Baalem konsekwentnie tępiono (walka Eliasza na górze Karmel z prorokami Baala i Aszery). Jak to się stało, że z szacownej małżonki Ela/Jahwe, Aszera stała się żoną „wstrętnego” Baala? najgorszego wrogaa żydowskiego boga? Ano, pewnie zgrzeszyła, czyli zdradziła. Jak to kobieta…