Posts Tagged ‘Aszera’

Rozmyślania przy rozgotowanych ziemniakach

23 grudnia 2015

Poniżej daję link do strony Rzeczpospolita Wolnomularska, która przeprowadziła ze mną przedświąteczną rozmowę. Odpowiadałam na braterskie pytania jak umiałam. Teraz wracam do kapusty, grzybów i karpia (nie jem – przygotowuję. Ziemniaki na sałatkę właśnie rozgotowały mi się, gdy pisałam maila do pewnego brata, nie masona lecz pallotyna)…

http://wolnomularstwo.info.pl/index.php/publicystyka/item/385-rozmowa-z-aszera-zona-boga-nie-jednego-o-jej-ksiazce-blogu-i-o-masonerii

 

Reklamy

Aszera, żona Baala, Ela i Jahwe

22 grudnia 2015

M. Dołęgowska-WysockaDobrze się kończy ten rok, rok, w którym ukończyłam 60 lat. Zawsze lubiłam podsumowania, podkreślenia. Myślałam, że nawet na emeryturę będę już pójść mogła, ale za wcześnie się urodziłam i trafiłam na Platformę nie na PIS, i wyznaczono mi datę przejścia na przyszły rok. Zanim towarzystwo w Sejmie dojdzie do czegoś i znowu obniży wiek emerytalny, to osiągnę wiek emerytalny „platformerski”.  Oczywiście, wcale nie wybieram się na emeryturę. 🙂 A nawet jeśli, kiedyś, to i tak będę pisać. Aszera, której pierwsze kilkadziesiąt egzemplarzy przyszło dziś do redakcji (wnosiłyśmy ją z Olą i pewną siostrą – masonką po ciemnych schodach, w ciemnej klatce), to podsumowanie lat 2010 – 2013. Ważne te lata dla mnie z tego powodu, że właśnie wówczas pełniłam funkcję czcigodnej mistrzyni loży Prometea. Także w tych latach, po 6 latach przerwy spowodowanej chorobą męża, wznowiliśmy wydawanie „Wolnomularza Polskiego”. To dziwne, ale w mym życiu to co wychodzi, jest często skutkiem tego, co mi nie wychodzi. No więc chciałam, nawet bardzo, pisać inne książki, o czymś i o kimś innym, i dwa razy dostałam po łapach. Aszera powstała jako niezgoda na to bicie po łapach. A teraz okazuje się, że Wielki Architekt wyznaczył te osoby, które mi dały po łapach, bym skierowała całą swoją energię w innym kierunku. Tak właśnie narodziła się Aszera. Jeden brat z loży Kultura spytał mnie dzisiaj, dlaczego to taki obrazoburczy tytuł i czy nie miałam z tego powodu przykrości. Wyjaśniłam mu, że nie ma tu żadnego obrazoburstwa, bo Aszera rzeczywiście była żoną boga, a nawet trzech: Baala, Ela i Jahwe (kilka tysięcy lat temu rzecz jasna). Ten ostatni „po przejściach”, to przecież nasz zwykły – niezwykły Bóg; kiedyś miał żonę, a teraz jest samotny. Biedny. Zapraszam do lektury. 🙂

Aszera na półmetku

12 października 2015

DSCN7781Aszera, żona Pana Boga – taki prosty będzie tytuł mojej książki. Wszystkie pliki odesłałam dziś do korekty do pani Kasi. Znaków jest 300 tysięcy. Początek książki, to moment założenia bloga, czyli marzec 2010. Koniec (części pierwszej?) – kwiecień 2013 r., tuż po wyborze Franciszka na papieża. Blog wolnomyślny, a nawet „pogański” – jak chcą niektórzy – ale dla mnie ta właśnie data okazała się ważna. Gdybym chciała określić wątek przewodni tej książki, powiedziałabym, że jest to poszukiwanie duchowości w XXI wieku, wieku baumanowskiej płynności i niejednoznaczności. W tym celu zagłębiam się w Starożytność, świat bliblijny – bogini Aszera stamtąd się wszak wywodzi – zgłębiam w codzienność masońskiej działalności i symboliki, szperam po gazetach, czytam książki (od Sasa do Lasa). Czy wychodzi coś z tego? Chyba tak, coś, co nazwałam za Schaffem dopiero niedawno, czyli poszukiwanie humanizmu ekumenicznego, ponad wszelkimi podziałami: czasowymi, ideowymi, ludzkimi. Nie jestem pewna, czy to okaże się strawne; może dla przyszłych badaczy masonerii, szukającej także w moim przypadku i jak zawsze – swych korzeni, tożsamości i sensu istnienia.

Fot. Fartuszek masoński z początków XIX w., eksponat wystawy pt. Poznaj niepoznane w kieleckim Muzeum Dialogu Kultur.

Aszera, czyli demon seksu!

15 września 2015
Wpisali mi się na blog:

Православно-Монархическое Братство во имя Нерукотворного образа Всемилостивого Спаса Prawosławno-Monarchistyczne Bractwo Ikony Miłościwego Chrystusa Zbawcy commented on Kapłanki i kapłani Baala i Aszery

Aszera, Astarta, Asztarta. Te trzy imiona występują w ST ponad 35 razy. Nie są to imiona żyjących kobiet, a postaci pogańskich kultów. Wypunktujmy wnioski tylko na podstawie wersetów, w których te imiona występują. Aszera, Asztarte, Astarta są wymieniane w Biblii zamiennie; IIKron.15,16 – IKról.15,13, IKról.11,5 – IIKról.23,13 i dlatego możemy traktować je jako jeden rodzaj kultu, jeden rodzaj demonicznego wpływu. Był to kult mieszkańców Kanaanu – (Kanaan to nazwa terytorium zamieszkiwanego przez rózne ludy pogańskie, zanim na tym terenie pojawili się Izraelici pod wodzą Mojżesza około 1400 lat przed Chrystusem), sprzed zasiedlenia go przez Hebrajczyków.

Charakter kultu Aszery – Asztarte:

– występowały w postaci „stele i aszery na każdym wyniosłym pagórku i pod każdym drzewem zielonym.” IIKról.17,10.

– „wyżyny i stele, i aszery przy ołtarzach na każdym wzgórzu wyniosłym i pod każdym drzewem zielonym.” IKról.14,23.

– Aszery występowały i były czczone wspólnie z Baalem np.Sdz.2,13; IIKról.23,4,

Pani „wolna- mularka” wierzy i czci demony i jeszcze marzy o grupowym spółkowaniu z nimi…

Gdzież ja babcia Mircia do seksu grupowego. Nie ten wzrok. Nie te lata… 🙂

Kapłanki i kapłani Baala i Aszery

28 września 2013

Smutek tropikówJestem po lekturze porażającego reportażu z Dominikany Mirosława Wlekłego pt. Smutek tropików (sobotnio-niedzielna „Gazeta Wyborcza”). Cytuję fragmencik o katolickim sierocińcu św. Franciszka Ksawerego w San Rafael del Yuma: ” – Zastałam tam dzieci w wieku od trzech do kilkunastu lat – opowiada [dziennikarka Edith Febles]. – Sieroty, maltretowane lub opuszczone przez rodziców. Ucierpiało przynajmniej kilkanaście dziewczynek. W sierocińcu zmuszano je do oglądania filmów pornograficznych i uprawiania seksu oralnego (miedzy sobą i dorosłymi). Dzieci opowiadały nawet o rytualnym zamordowaniu niemowlęcia i ciężarnej kobiety, a także o seksie sado-maso i ze zwierzętami. Pięcioletnia dziewczynka opowiadała, że jeden z księży budził ją w nocy i gwałcił, nawet jeśli ociekała krwią”.
Gdy czytam te i inne zdania, w których tle jest religia i seks, nieraz wynaturzony i okropony, ogarnia mnie obrzydzenie. I myślę sobie, że tzw. poganie w swoich kultach byli… zdrowsi moralnie. Seks świątynny uświęcał miłość ziemską, kapłani i kapłanki robili to dla świątyni i swoich bogów, wierni wiedzieli czego się mają spodziewać po swoich duchowych przewodnikach, robili to co oni – w świątyniach Baala i Aszery także. To było znacznie bliższe natury, normalniejsze i nie zakłamane. Wiem, wiem, to se nie wrati, ale – co – pomarzyć nie można???

Choroba filistyńska, nie filipińska :-)

18 kwietnia 2013

Czuję podekscytowanie jak 3 lata temu, gdy czytałam artykuł pt. Pani Pana Krystyny Stebnickiej o Aszerze, dzięki któremu narodził się ten blog. Moją uwagę przykuł tym razem razem artykuł pt. Wygrać z Goliatem w najnowszej „Polityce”, który jest rozmową Agnieszki Krzemińskiej z dr. łukaszem Niesiołowskim-Spano z Uniwersytetu Warszawskiego. Autor wydał niedawno książkę pt. Dziedzictwo Goliata. Filistyni i Hebrajczycy w czasach biblijnych. W powszechnej świadomości (tj. ludzi, którzy choćby liznęli Biblię) z całej historii żydowsko-filistyńskiej pozostał zwycięski bój młodego, szczupłego Dawida, przyszłego króla Żydów z potężnym Goliatem – Filistynem właśnie. Dla dra Niesiołowskiego „Opowieść o Goliacie i Dawidzie służyła temu, by powiedzieć: Filistyni są bogatymi mieszkańcami miast, technologiczną i miliatrną potęgą, ale my, prości pastrze, wygraliśmy z nimi, bo mieliśmy za sobą Boga. Przy rekonstrukcji historycznej ta dysproporcja sił jest ewidentna, więc walka Dawida z Goliatem to przypowieść ku pokrzepieniu serc, a nie relacja z rzeczywistych wydarzeń”. Poza wszystkim Filistyni wcale nie przegrali w sensie cywilizacyjnym, o czym wspomina dr Niesiołowski-Spano (ich potomkowie w późnym antyku świetnie sobie radzili, a Gaza do VI w. była jednym z trzech obok Bejrutu i Aleksandrii najważniejszych ośrodków intelektualnych Bliskiego Wschodu). „Nie ma jednak wątpliwosci, podkreśla naukowiec z UW, że Filistyni ponieśli klęskę w bitwie o pamięć, ponieważ sami nie przedstawili własnej wersji wydarzeń”. Podobnie myślę, przyglądając się starożytnemu państwu (potem dwóm) żydowskiemu, w kontekście kontaktów z Fenicjanami, a konkretnie obrazem w Biblii Jezabel, księżniczki tyryjskiej, przedstawianej jako uosobienie wcielonego zła (kiedyś to odkręcę :-)). Kupię jak szybko się da książkę o Dziedzictwie Goliata i czekam na kolejne dzieło, na razie pod roboczym tytułem 15 wieków starożytn ej Palestyny. Od Totmesa do Wespazjana.
PS Czytając wywiad, przypomniał mi sie przegrany proces Dody, która mówiła nieelegancko o „napranych” twórcach Biblii. Dr Niesiołowski: „… prorok Izajasz ganił kapłanów ze świątyni jerozolimskiej, którzy – wzorując się na praktykach filistyńskich – upijają się, by wieszczyć”. Jednym słowem, była to choroba filistyńska, nie filipińska!…

To już trzy lata

21 marca 2013

Łykając proszki, syropki etc. zupełnie zapomniałam, że właśnie minęły 3 lata, gdy stworzyłam Aszerę. Zaczęłam od Starożytności, ale potem, dzień po dniu blog ewoluował i zrobił się drzewkiem z różnymi gałązkami. Niektóre zakwitły, inne uschły, ale drzewko dalej prze w górę, ku Słońcu, ku Księżycu, ku Gwiazdom. Korzeniami sięga coraz niżej. Soki w nim buzują nawet gdy zima na dworze. I w sumie drzewko chyba jest całkiem szczęśliwym drzewkiem…
Poniżej pierwszy wpis.
Aszera, czyli żona Pana Boga
17 Marzec 2010
Ale świetny tekst przeczytałam w dodatku do Focusa – Historia. Jego tytuł brzmi: Pani Pana, a napisała go wykładowczyni historii starożytnej w Instytucie Historycznym UW Krystyna Stebnicka. Artykuł jest o… żonie Pana Boga, bogini nazywającej się Aszera. Są jej ślady zarówno w Starym Testamencie, jak i w wykopaliskach archeologicznych. Okazuje się, że jest wiele dowodów na to, iż kult Aszery, bogini żeńskiej (a przecież boginie występowały we wszelkich religiach starożytnych), skończył się dopiero po powrocie Żydów z Niewoli Babilońskiej, czyli w czasach tzw. Drugiej Świątyni. Natychmiast napisałam o tym wierszyk:

Moja siostro droga, czy znasz może imię żony Pana Boga?

Jej imię brzmiało: Aszera, a niech ją jasna cholera!

Pan Bóg nie był żonaty, samotnie wchodził do chaty.

A kto mu ogrzewał łoże?

Nikt ! – biedny Pan Bóg – O mój Panie Boże…

Nareszcie – kobiety!

4 marca 2013

To ci prezent (trochę wcześniejszy) na Dzień Kobiet! Jeden z kardynałów południowoamerykańskich (jeszcze nazwisk nie spamiętałam) powiedział, że kobiety powinny zacząć odgrywać w Kościele katolickim znacznie większą rolę niż dotychczas! Pierwsza moja myśl, że to trick wyborczy. Druga, że głupio myślę, bo progresistów wśród kardynałów mianowanych jak jeden mąż (:-)) przez Jana Pawła II lub Benedykta XVI – jak na lekarstwo, zatem takie słowa o kobietach, tylko mogą delikwentowi punktów odebrać a nie dodać. Potraktowałam wreszcie tę wypowiedź jak nasze przysłowie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Mamy wszakże przedwiośnie…
Tak czy inaczej, w moim Parku Jurajskim dla Zapomnianych Bogiń i Bogów pewnie spore poruszenie i radość. Za pogańskich czasów pozycja bogiń była całkiem, całkiem… Moja tytułowa Aszera, była i żoną Ela, i Baala, i przez jakiś czas – nawet samego Jahwe. Nowym czytelnikom przypomnę wierszyk, jaki stworzyłam 3 lata temu, gdy założyłam mój blog:
Wciąż myślę o Aszerze i wracam do tych czasów,

gdy była tą boginią, od pereł i atłasów.

Gdy po niebiosach wiodła wyznawców swoich stada,

na szyi owijała – jak szal – rajskiego gada…

Z Jahwe miała na pieńku, bo Baala uwodziła

i żyła pełnią życia. Po prostu żyła! żyła! żyła!

Bogowie – instrukcja obsługi – już są!

13 grudnia 2012

To wspaniała wystawa! Jej tytuł brzmi: Bogowie – instrukcja obsługi , czyli Sakralne i nieprzemijające wartości w życiu duchowym mieszkańców Europy w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie. Otwarcie ekspozycji, która przyjechała do nas z Brukseli połączono z zakończeniem remontu muzeum. Łączy ono teraz nowoczesność z tradycją. W niedzielę o godz. 18.00 zostanie otwarta część muzealna dla dzieci. I mam nadzieję, że nasza Emilka tam dotrze. Wracając do ekspozycji. Myślę, że dziwnie czuć się tam będzie statystyczny „Polak-katolik”, dla którego istnieje jedna tylko wiara i jedna prawda. Bo ekspozycja pokazuje, że istnieje wiele religii, jest wiele prawd i wiele dróg do niej. Naczelnym przesłaniem wystawy jest poszanowanie dla każdej religii przy zachowaniu świeckości państwa. Tak mało, a tak dużo. (more…)

Aszera ma 2 lata

10 marca 2012

2 lata temu, bez jednego tygodnia, postanowiłam pisać drugi blog. Poniżej mój pierwszy wpis. Nie wiedziałam, dokąd mnie to doprowadzi. Dziś wiem, że wzmocniłam tym swoją kobiecą duszę, swoją niezależność i odwagę. Mogłam ruszyć dalej w drogę duchowych przemian i poszukiwań.  Dziękuję Aszero 🙂

PS Nie piszę tego w równą rocznicę 17 marca, bowiem w tym czasie będę w Paryżu na jednym z dwóch dorocznych spotkań sióstr delegatek Wielkiej Żeńskiej Loży Francji.

Aszera, czyli żona Pana Boga

17 Marzec 2010

Ale świetny tekst przeczytałam w dodatku do Focusa – Historia. Jego tytuł brzmi: Pani Pana, a napisała go wykładowczyni historii starożytnej w Instytucie Historycznym UW Krystyna Stebnicka. Artykuł jest o… żonie Pana Boga, bogini nazywającej się Aszera. Są jej ślady zarówno w Starym Testamencie, jak i w wykopaliskach archeologicznych. Okazuje się, że jest wiele dowodów na to, iż kult Aszery, bogini żeńskiej (a przecież boginie występowały we wszelkich religiach starożytnych), skończył się dopiero po powrocie Żydów z Niewoli Babilońskiej, czyli w czasach tzw. Drugiej Świątyni. Natychmiast napisałam o tym wierszyk:

Moja siostro droga,

czy znasz może imię

żony Pana Boga?

Jej imię brzmiało: Aszera,

a niech ją jasna cholera!

Pan Bóg nie był żonaty,

samotnie wchodził do chaty.

A kto mu ogrzewał łoże?

Nikt ! – biedny Pan Bóg…

 – O mój Panie Boże…