Archive for Marzec 2013

Dlaczego nie „Boska”, lecz Czarna Energia

31 marca 2013

Przebudzenie Anthonego de Mello czytałam 8 lat temu, w ramach Grupy Odrodzenia Duchowego, na którą uczęszczałam przez pół roku. Wcześniej de Mello nie znałam i nie przyszłoby mi do głowy czytać książki jezuity, nawet nieortodoksyjnego. Jezuici kojarzyli mi się jedynie ze swoją kasatą w XVIII wieku i „wiedziałam” :-), że byli winni całej ciemnoty polskiego saskiego szkolnictwa. A potem przyszły takie zawirowania w moim życiu, że zaczęłam łaknąć lektur odwrotnych od wszystkich moich wcześniejszych. Czy doznałam Przebudzenia? Może plus minus na 5 proc., to dobra cyfra – tyle mniej więcej jest we Wszechświecie „normalnej” materii, z której zbudowani jesteśmy my sami, nasza Ziemia, i Słońce, i cała Droga Mleczna, a także miliony innych galaktyk. Reszta Kosmosu to jedna wielka niewiadoma: jedna trzecia to ciemna materia (której nikt nie widział), a dwie trzecie to ciemna energia, której też nikt nie widział. Ale o tym jeszcze kiedyś napiszę, bo chodzi mi od wielu dni taka myśl po głowie, że tak jak Boska Cząstka nie została Cząstką Diabelską (a miała, tylko – jak stwierdzono – gorzej by się „sprzedawała” marketingowo), tak ta „czarna energia” została „źle” nazwana. Gdyby została Boską Energią (a co za różnica, skoro i tak nikt jej jeszcze nie namierzył, tylko wykoncypował), byłoby fajniej.

Reklamy

Jeszcze o wiosennym Wolnomularzu

30 marca 2013

Radości redaktorskich ciąg dalszy:
Mirko, no i do mnie też dotarł „Wolnomularz Polski”. I choć jeszcze całości nie przeczytałem, przejrzałem go bardzo dokładnie. I jak każdy numer, od 50. – jest mi niezmiernie bliski. Dopatruję się tam jakiejś mistyki. Moja pierwsza deska, jaką wygłosiłem nosiła (zadany) tytuł Słowa i milczenie w rozwoju ucznia. A artykuł o milczeniu – jest jej uzupełnieniem. Uchwycone jest to, czego nie powiedziałem, a co przyszło mi do głowy już po. Jest też w nim to, co mi do głowy nie przyszło… Z wielką uwagą przeczytałem też list z Irlandii. Odżyły moje emocje sprzed roku, kiedy męczyłem się z napisaniem podania, kiedy umawiałem się na pierwsze rozmowy – pamiętam też wielkie nerwy, kiedy po raz pierwszy spotkałem się z Tobą. W sumie, dzięki wszystkim tym błędom, które wtedy popełniłem (denerwując się niemiłosiernie) – z B., T., M.i M. rozmawiało mi się o wiele naturalniej. Pamiętam też to wspaniałe uczucie, kiedy pokonywałemkolejne “schody” w drodze do wolnomularstwa. Wracając jeszcze do MK – musi być bardzo interesującą osobą. Myślę, że dzięki WP i Aszerze – jeszcze wielu ciekawych ludzi zostanie przyjętych do lóż. Bo to “ośrodki”, które takich ludzi przyciągają. Gratulacje, dla tego dzieła!

PS. A, list otwarty do P.T. masonów – uroczy prawie tak samo, jak masoński zajączek wielkanocny. Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz życzę zdrowych i spokojnych Świąt. XYZ

Zając w fartuszku

29 marca 2013

Zajączek - wolnomularzem

O wiosenyym Wolnomularzu

29 marca 2013

Spectator mówi:
28 Marzec 2013 o 22:09
Miło się czyta wiosennego “Wolnomularza”. Kapitalny jest artykuł o jezuicie-masonie Nagym, wydaje się, że był to bardzo szlachetny i uczciwy człowiek. Bardzo ciekawie pisze Pani o tajemnicy masońskiej. Przede wszystkim przystępnie dla “profana”. Nawiązanie do “grup wsparcia” wydaje się bardzo trafne. Pokazuje wynikającą z ludzkiej natury potrzebę budowania “zbiorowej prywatności”,a nie jakiś “szatańskich machlojek” bardzo to mi się podoba, czuję to, po prostu sam mam takie potrzeby a w dzisiejszym świecie trudno o prawdziwe zaufanie i dyskrecje . Interesujący jest również artykuł o Milczeniu, głęboko humanistyczne rozważania, pięknie ujęta wielowymiarowość “milczenia”. Także list “Postanowiłem wstąpić do masonerii” jest genialny, wyjaśnia wiele niedomówień. A “List otwarty P.T do masonów” z tylnej części okładki Jerzego Paczkowskiego to arcydzieło!

Dziękuję najserdeczniej 🙂

Moje pisanki

28 marca 2013

moje pisanki
Produkcja – własna. Technika – cebulowa. Zdobienie – konturówki do szkła. To moje świąteczne pisanki – dla wszystkich Czytelników bez wyjątku 🙂
Bo od zawsze Mireczka,
lubi zdobić jajeczka.

Wesołych Świąt!

Na Cyprze: równi i równiejsi, czyli jak miliardy wyciekały z kont

27 marca 2013

Na Cyprze szykuje się jeszcze większa zawierucha, niż wszyscy dotąd myśleli. Cypryjczycy nie oskarżają już o swe nieszczęścia tylko złej Unii, ale zaczynają patrzeć na ręce swoim politykom i wysokim urzędnikom. W parlamencie powstała komisja (śledcza?): – Podejrzewamy, że chodzi o kwotę dochodzącą do 4 mld euro [przekazaną na zagraniczne konta] na krótko przed tym, jak zapadła decyzja o nałożeniu podatku. Dokładnych danych jednak nie ma, śledztwo dopiero się rozpoczęło. Prosiliśmy [banki] o listę osób, które przelewały duże sumy pieniędzy za granicę. Nie mamy nazwisk, ale dostaliśmy potwierdzenie, że na tej liście znajdują się nazwiska urzędników i osób publicznych – to słowa posła z partii rządzącej Fivosa Mavrovouniotisa. (na podst. art. Leszka Baja i Michela Kokota w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”)
Nie od dziś wiadomo, że każdy rząd jakoś się wyżywi.
PS Za to w najnowszej „Polityce” mamy dwa artykuły o cypryjskich dramatach. Pierwszy Wawrzyńca Smoczyńskiego przynosi informację, że minister finansów wyspy był do niedawna jednym z dyrektorów banku Laiki, a rodzina prezydenta ma kancelarię prawniczą, która obsługuje dwóch rosyjskich miliarderów (według „Financial Times”; drugi, to art. Cezarego Kowandy pt. Co Polacy mają na Cyprze. Rodzime „inwestycje” wynoszą nie wiadomo ile, coś powyżej 11 mld zł (dane z 2011 r.). Nasi przedsiębiorcy dokonują tzw. optymalizacji podatkowych.Teraz te „optymalizacje” będą trudniejsze. Autor artykułu wymienia na koniec Zjednoczone Emiraty Arabskie, jako coraz modniejsze ponoć wśród polskich przedsiębiorców.
„Tylko dwie rzeczy w życiu są pewne: śmierć i podatki” – mówi stare powiedzenie. Jak widać z powyższych przykładów, z podatkami niektórzy jakoś sobie radzą. Pozostaje śmierć – jedna, równa i sprawiedliwa dla wszystkich; biednych i bogatych. Amen. 😦

Mason w Watykanie?

26 marca 2013

http://mysl24.pl/spoleczenstwo/547-mason-na-tronie-piotrowym.html
Polecam bardzo ciekawy tekst. na portalu Myśl24, pt. Mason na Stolicy Piotrowej. Autor tak sam pisze o sobie:
Damian Zakrzewski – student historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej KUL, publikował min. w „Newsweeku”, „Dzienniku Wschodnim” i lubelskiej edycji „Niedzieli”.
Nie wiedziałam swoją drogą, że papież Franciszek, gdy był jeszcze „prostym” argentyńskim kardynałem, był honorowym członkiem tamtejszego Rotary Club. Red. Zakrzewski ma rację, że przeciwnicy nazywają Rotary „przedszkolem masonerii”, jeśli nawet tak było na początku, to obecnie nie jest prawdą. Oczywiście, mogą być personalne powiązania, ale żadnych „organizacyjnych” wpływów, czy – „kierowniczej masońskiej roli” Rotary Club nie podlega. Z ciekawostek, nasz znany mason prof. Zbigniew Gertych, przez lat kilka Wielki Mistrz WWP, wcześniej wicepremier i ambasador Polski w Londynie, był członkiem tamtejszego Rotary Club, a poleciła go tam sama pani premier Margaret. Wolnomularzem został po.

Żydzi, geje, masoni i cykliści

26 marca 2013

Za sprawą Lecha Wałęsy wzmogła się w Polsce dyskusja o gejach i ile mogą (b. prezydent stracił już przez nich 70 tys. dolarów, nie wiem tylko brutto czy netto). Swoje dodała pani Joanna Szczepkowska, co niegdyś obwieściła koniec komunizmu, dziś zaś lustruje reżyserskie środowiska gejowskie. W programie Co dalej z tą Polską redaktor prowadzący zadał swym rozmówcom (raczej retoryczne) pytanie, czy aby ta moc środowisk gejowskich nie przypomina starych spisków żydów lub masonów (lub i – i). Odpowiedzi się oczywiście nie doczekał, ja zaś pomyślałam, że to by była zagwozdka dla naszych rodaków, gdyby np. jedyny (ujawniony) poseł-gej, okazał się jeszcze Żydem, masonem i cyklistą. Casus posłanki Grodzkiej to byłoby małe piwo przed śniadaniem. Chyba…

Wolnomularz przez „u” zwykłe i „erzet”

26 marca 2013

http://www.facebook.com/events/525163440858442/ – oto link do informacji o wystawie artystycznej w Bydgoszczy o tematyce wolnomularskiej. Obaj artyści: Lineas Domarackas oraz Andrzej Masjanis goszczą na łamach „Wolnomularza Polskiego”. Śmierć Hirama drugiego z nich jest ilustracją mego tekstu o tajemnicy masońskiej, który publikujemy w wiosennym numerze „Wolnomularza Polskiego”. Zapraszam serdecznie tak do lektury, jak na wystawę (kolejność przypadkowa). 🙂
PS Zadzwonił dzisiaj mój opiekun z jednego ze stołecznych banków. Chodziło o utworzyenie subkonta na rachunku firmowym. – Jak mamy nazwać subkonto? – spytał elegancki i uprzejmy młody człowiek. – Wolnomularz – odpowiedziałam. – Jak? – dopytywał. – W o l n o m u l a r z – wymówiłam wyraźniej. – Przez „u” zwykłe i „erzet”? – doprecyzował mój bankowy opiekun. – Tak – potwierdziłam. – Przez „u” zwykłe i „erzet”. 🙂 I zaczęłam się śmiać, ale to już po odłożeniu słuchawki…

Całkiem brzydka Afrodyta

25 marca 2013

Jakiś miesiąc temu wymyśliłam, że pojadę na wycieczkę na Cypr. Zaczęłam czytać o Świątyni Afrodyty, która się na Cyprze urodziła i miała przepiękną świątynię, o kolonii fenickiej, którą odwiedziła Elissa-Dydona uciekając z rodzinnego Tyru przed braciszkiem Pigmalionem (wtedy jeszcze nie wiedziała, że założy Kartaginę). Nawet oferty kilku biur podróży przepatrzyłam i podpytywałam koleżankę, świeżą „cypryjkę”. Z marzeń tych nic nie wyszło, grypa i zapalenie oskrzeli były szybsze. „Rozkoszuję” się Cyprem teraz śledząc kolejne etapy „bratniej, unijnej pomocy” dla prawie niewypłacalnej wyspy. Najcelniejszy – wedle moich wartości i przemyśleń – jest dzisiejszy komentarz Jacka Żakowskiego w „Gazecie Wyborczej”: „Nie żal mi Cypryjczykow. Mają z grubsza to, na co zasłużyli. Zbudowali państwo gapowicza pasożytujące na innych krajach Unii oraz okolic i na nielojalności ich obywateli. Chcieli żyć z udzielania pomocy oszustom. Nie bardzo mnie dziwi, że teraz inni niespecjalnie się kwapią, żeby im w tym pomagać. […] Nie współczuję też nam, zwykłym Europejczykom, których teraz dotkną skutki utraty wiarygodności przez system bankowy. Przez lata pozwalaliśmy, żeby nasze rządy tolerowały system gigantycznego oszustwa uwalniającego bogatych od podatków i przerzucającego koszt utrzymania państwa na uboższą resztę”. Mam nadzieję, że na uczelniach ekonomicznych będą studiować casus cypryjski jako przykład „bankowości kasynowej” (o systemie kasynowym to nie mój wymysł lecz ministra finansów Francji).