Posts Tagged ‘rodzina’

Cztery pokolenia kobiet i kobietek

29 czerwca 2014

DSCN5811 DSCN5826 DSCN5835Maleńki ogródek mojej mamy w Czerwonej Górze jest jak prawdziwy raj. Niedaleko jest zresztą inny Raj – jaskinia, gdzie mój tata Tadeusz przepracował wiele lat swego życia. Po zakończeniu pierwszego roku szkolnego mojej wnuczki Emilki pojechałyśmy we trzy do Czerwonej Góry. Były nas  cztery pokolenia: od prababci do prawnuczki. Wczoraj byłyśmy w Raju przy tablicy pamiątkowej taty – niedługo druga rocznica Jego śmierci. Jego duch przebywa pewnie i w Raju, i w ogródku. Piękne to były chwile.

Od prawnuczki do prababci,

co robiła kociłapci.

 

1 maja na łonie natury

1 maja 2014

DSCN5487Dzień 1 maja, Święto Pracy spędziliśmy na łonie rodziny i natury. Weranda „Pod pijanym motylem” (dostaliśmy go od znajomego manela – alkoholika, dobrego człowieka, który już w Niebie uczęszcza na mityngi AA, na ziemi nie trafił, niestety), w majowym słońcu była piękna. Kawa na takiej werandzie była smaczna, choć – jak rzekła nasza córka Ola – jakaś słaba (no bo z inką, to nasza mieszanka, by zbytnio nie przesadzać z kofeiną :-)).

DSCN5528Po takiej kawie Ola położyła się na polowym łóżku, pod ukochaną czereśnią mego ś.p. taty Tadeusza i wkrótce zasnęła. Ja po cichu zdjęłam z tyczki wiszącej na czereśni starą podkowę, którą znalazłam na rok przed urodzeniem się Emilki, i tata tą podkową … zrywał z drzewa czereśnie. Podkowę zawiesiłam na kominku. Na szczęście oczywiście. W tym czasie Emilka poznawała łono przyrody na różne sposoby.

Emilka i kamienieLiczyła kamienie 🙂 , co było dość żmudnym zajęciem. A potem z kupy kompostu wybierała glisdy, wije, szczypawki i dżdżownice.

DSCN5537Srednio im się to podobało, ale badanie natury wymaga poświęceń (od tejże natury). Wszyscy byli szczęśliwi.

DSCN5472Z naturą pożegnaliśmy się koło 17.00, by po lodach i kawie w Zalesiu Górnym zdążyć do Warszawy i oglądnąć wszystkie wiadomości. Niech się Święci 1 Maja!

Emilka i amonit

30 kwietnia 2014

Historia amonitaTo jest pomoc naukowa Emilki (lat 7 od tygodnia), do wystąpienia: Moje hobby. Publika: klasy 1 – 3 szkoły podstawowej im. Janusza Korczaka w Warszawie. Emilka występowała jako pierwsza. Nie widziałam tego, nagrała na komórkę Ola i potem puściła mi filmik w redakcji. Dobrze poszło 🙂 Gdy tak na nią patrzyłam, przypominały mi się wystąpienia różnych członków naszej rodziny, w różnych latach i ustrojach. Jedno jest pewne: wszyscy mieliśmy gadane. Emilka ma po kim dziedziczyć językową swadę.  A że oświecić się można w każdym wieku, to ja dowiedziałam się dopiero teraz, że amonit to krewny naszej poczciwej ośmiornicy, a moja koleżanka Teresa (trochę ode mnie starsza) zdziwiła się, że to nie imię psa. Chi, chi, chi… 🙂 Jestem dumną babcią!

Na Pastwiskach

26 grudnia 2013

To DSCN5040 DSCN5037są jedyne zdjęcia, gdy jestem sam na sam z moimi dziadkami. Na pierwszym idę z dziadziusiem Stanisławem Wolskim drogą. Te biedne, brzydkie domki, to tzw. „Pastwiska”, dzisiaj wielki Sosnowiec, ul. Żeromskiego a dziś (chyba Traugutta). Przed jednym  z nich, jestem z moją babcią Czesławą. Mam pewnie ze 3 latka. Jest zatem koniec lat 50+tych.

Moja babcia i dziadziuś Ani

26 grudnia 2013

DSCN5031Cżęść świątecznego czasu poświęciłam wertowaniu rodzinnych albumów które powstały wyłącznie dzięki staraniom mojej mamusi. Szukałam zdjęć swoich z dziadkami: babcią Czesławą i dziadziusiem Stanisławem Wolskimi. Niewiele znalazłam, ale jest ich kilkanaście. Publikuję jedno. Moja babcia, tak samo jak ja, miała dwóch mężów. Na zdjęciu wyżej jest właśnie z pierwszym – Janem Krzysztofczykiem. Nie nacieszyli się szczęściem małżeńskim długo, bo Jan zmarł młodo na płuca, nie kończąc lat 30. Tutaj moja babcia ma lat 19, czyli zdjęcie pochodzi z roku 1927, zrobione zostało w zakładzie fotograficznym w Niwce – Modrzejowie. Niedługo miała urodzić się moja ś.p. ciocia Irenka. Ucieszyłam się z tego zdjęcia i tak młodej, kochanej babci, ale jeszcze bardziej uradowała się moja kuzynka Ania, córka cioci Irci. Jan na zdjęciu to jej dziadziuś! I ona tego zdjęcia nigdy w swym życiu nie widziała. Cieszymy się więc obie jak wariatki: ja z młodej babci, ona  podwójnie – odzyskała twarz swego dziadka!

55 lat minęło…

26 grudnia 2013

DSCN5083 DSCN5032Oto ja, Mirosława Dołegowska-Wysocka dziś z moją mamusią przy świątecznym stole w Czerwonej Górze k. Kielc(ten stroik na mej głowie, to choinka :-)) i 55 lat temu w przedszkolu. Tak, tak, byłam urocza, pełna zapału i zadowolenia z życia. I wszystko mi zostało 🙂

33 lata

14 października 2013

AdamUpłynęło właśnie 33 lata, odkąd poznałam mego męża Adama. Ładna „masońska” liczba: dwie trójki.

My

Piesek i szkoła

1 września 2013

Piesek, czyli suczkaZakręciło się w rodzinie. Ola z Emilką znalazły na przystanku małego pieska. Zgubił się najwyraźniej. Wzięły go do domu, piesek bardzo dobrze wychowany, nakarmiły, napoiły, powiodły do weterynarza. Od wczoraj trwa poszukiwanie właściciela. Najpierw Ola dała fotkę na Facebooku, dziś razem z Emilką porozwieszały kartki na przystankach tramwajowych, gdzie ktoś może pieska, a raczej suczkę szukać. A jeśli nikt go nie szuka? Może właściciel zachorował? Umarł? Wyrzucił zwierzaka? Przecież nic nie wiadomo. A jutro Emilka (6-lat i 4 miesiące) rozpoczyna nowy etap w życiu, czyli idzie do szkoły. Wszyscy jesteśmy podekscytowani, bo szkoła u nas w rodzinie, zawsze była Szkołą, kochaną, ważną (pozdrawiam moją mamę – kierowniczkę szkoły nr 1 w Kudowie-Zdroju w latach 50-tych i 60-tych :-)). Emilka chce iść do szkoły, tak jak chce pieska. Ale kto ma się zwierzakiem zajmować dzień, gdy jej nie będzie a rodzice pracują? Kto ma pójść na ustępstwa, kto zrezygnować z wygody? Pytań jest więcej niż odpowiedzi. Adam zaczął mówić, że może u nas… Ale u nas są 2 dorosłe koty „z charakterem”, piesek – to już wiem – szczeka i goni za kotami. Adam ma już zbyt wiele lat…
O……….. prawie że nie przypaliłam płatków owsiano-ryżowych. Od kilku dni już „na zawsze”, ścisła dieta – gastrolog nie żartował.

Tata w Raju

4 sierpnia 2013

Tablica taty, Raj 2 sierpnia 2013
Na zdjęciu ja, moja Ola i Emilka.
To były piękne dni – chce się napisać. W jaskini Raj została 2 sierpnia, czyli przedwczoraj, odsłonięta tablica pamiątkowa mego taty, Tadeusza Dołęgowskiego. Nastąpiło to w pierwszą rocznicę Jego śmierci w obecności wielu ludzi: mieszkańców domu, ogródka działkowego, mieszkańców Czerwonej Góry, przewodników Świętokrzyskich, naszych przyjaciół i oczywiście rodziny. Mama mówiła pięknie, jak to ona, przypomniały mi się zakończenia roku szkolnego w Kudowie-Zdroj (tata o mowach mamy powiedział mi kiedyś, że „przemawia jak anioł”). Przybył sam burmistrz Chęcin, z oddaniem organizowała imprezę nowa pani kierowniczka jaskini (przy pomocy dyrekcji Łysogór). Poprzedniego dnia, czyli 1 sierpnia byłam na Wojskowych Powązkach. Obchodziliśmy rocznicę Powstania Warszawskiego. Jakie to były różne przeżycia: tam Bohaterstwo, Bitwa, Wielka Polityka, Poświęcenie – WSZYSTKO PISANE DUŻYMI LITERAMI, a u taty zwykła praca prawie przez lat 40, kierowanie maleńskim obiektem turystycznym, oprowadzanie tysięcy ludzi, ot zwyczajnie, prosto, dla ludzi, tyle tylko, że także z wielką miłością do wykonywanej pracy. Ileż jest w Polsce takich najzwyklejszych ludzi jak tata. I jakie to było cudowne, że tylu, tylu ludzi wspomina go z uśmiechem, wzruszeniem, tylu pamięta. Łez trochę oczywiście uroniłam. Nazajutrz z mamusią, mężem, córką i wnuczką pojechaliśmy nad Zalew do Morawicy: upał, tłum, my troszkę ukryci w lesie. Pod pewnym krzaczkiem mamusia znalazła kieliszek – grube szkło, rowki, poręczność. – Mamuś – rzekłam – widzisz, to tata po swojemu daje nam znać, że jest i nadal czuwa; i skwitował całą operację z właściwym sobie poczuciem humoru. Rano tym kieliszeczkiem wypiliśmy (każdy) nalewkę zdrowotną bezalkoholową. No i wróciliśmy do Warszawy. 🙂

Obwarzanek

26 lipca 2013

Krakowski obwarzanek
To obwarzanek odgrzany w mikrofali przez mojego Adama.Dym buchal jak ze starej lokomotywy…