Archive for Wrzesień 2013

W Tokaju zatęsknisz do kraju

30 września 2013

Od „wesołego autobusu” dostałam esemesa z Tokaju. Bractwo (i siostrzeństwo) było oczywiście w jakiejś podziemnej winiarni i trunkowało pewnie w oczekiwaniu na węgierski gulasz. W tym momencie, tzn. tegoż esemesa pomyślałam, że nie ma tego złego: czytelnicy zimowego „Wolnomularza Polskiego” zamiast relacji 100-procentowej, sierioznej przez co, abstynentki, będą mieli uroczą relację sióstr i braci mniej ortodoksyjnych trunkowo, wraz ze stosownymi zdjęciami. Stosownymi, czyli nie zdradzającymi największych tajemnic masońskich. 🙂 Przy okazji wyjaśniam pewnemu Czytelnikiowi tego bloga z Warmi i Mazur, że jego różne dziwne wpisy nie przyczyniły się bynajmniej do tego, że mnie „Góra” ukarała i na Węgry nie puściła. Panie Adamie, może Pan spać spokojnie.

Reklamy

Piekła kobiet ciąg dalszy

29 września 2013

Nie byłam wstrząśnięta, jak wielu komentatorów, poziomem dyskusji w Sejmie nad obywatelskim projektem ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne, tzn. delegalizującej aborcję płodów podjerzanych o nieodwracalne zmiany chorobowe. Wszystkie argumenty w tej kwestii padły już przed wojną w toku „wojny” z felietonami Tadeusza Boya-Żeleńskiego z pierwszym, programowym pt. Największa zbrodnia prawa karnego. Przypomnę, że felietony te zostały potem zebrane w cykl pt. Piekło kobiet, w której Boy protestował przeciwko karaniu kobiet za przerywanie ciąży, w II RP całkowicie nielegalnej i zagrożonej wysoką karą więzienia. Pisałam o tym w swojej książce, którą wydałam 20 lat temu pt. Poboyowisko.
Nieodmienny jest też podtekst tych sporów: walka o prymat etyki religijnej traktującej każde życie, niezależnie jak chore czy uszkodzone, jako świętość. Dla ortodoksyjnych wyznawców tej etyki, wyznawców wielu religii, nie tylko przecież chrześcijańskich, dyskusji i kompromisów nie ma! Czy przeciwnicy takiego stawiania sprawy to urodzeni złoczyńcy i mordercy? I ja się do nich zaliczam. Uważam, że każdemu człowiekowi, w tym kobiecie (sic!), należy zostawić wolność wyboru, bo każdy ma wolne sumienie. Kobiecie pragnącej dziecka, która dowiaduje się, że płód ma np. zespół Downa, nikt w naszym kraju nie każe niszczyć zalążka życia w jej macicy. Jeśli jest gorąco wierząca, to urodzi to chore dziecko i będzie opiekować się nim do końca życia. O tym, jak wygląda życie dzieci niepełnosprawnych także nie trzeba mi mówić, byłam wiele, wiele razy w szpitalu na Górce w Busku-Zdroju i napisałam książkę pt. Czyn i łza. Przeciwnikom zaostrzenia ustawy aborcyjnej chodzi wyłącznie o to, aby kobieta, która wie, że nie podoła fizycznie i psychicznie wychowywaniu chorego dziecka, i która uważa, że liczy się także godność i jakość życia – w tym jej także! – miała prawo wyboru. I aby nie nazywano jej morderczynią. I aby to w swoim sumieniu rozważyła konsekwencje swego czynu. W ostatecznym rachunku liczy się bowiem to, w jakim państwie chcemy żyć; czy państwie, gdzie światopogląd jednych ma decydować o wyborach życiowych drugich, czy państwie nie nadającym charakteru ustawowego moralności jednej, nawet dominującej grupy obywateli.

Kapłanki i kapłani Baala i Aszery

28 września 2013

Smutek tropikówJestem po lekturze porażającego reportażu z Dominikany Mirosława Wlekłego pt. Smutek tropików (sobotnio-niedzielna „Gazeta Wyborcza”). Cytuję fragmencik o katolickim sierocińcu św. Franciszka Ksawerego w San Rafael del Yuma: ” – Zastałam tam dzieci w wieku od trzech do kilkunastu lat – opowiada [dziennikarka Edith Febles]. – Sieroty, maltretowane lub opuszczone przez rodziców. Ucierpiało przynajmniej kilkanaście dziewczynek. W sierocińcu zmuszano je do oglądania filmów pornograficznych i uprawiania seksu oralnego (miedzy sobą i dorosłymi). Dzieci opowiadały nawet o rytualnym zamordowaniu niemowlęcia i ciężarnej kobiety, a także o seksie sado-maso i ze zwierzętami. Pięcioletnia dziewczynka opowiadała, że jeden z księży budził ją w nocy i gwałcił, nawet jeśli ociekała krwią”.
Gdy czytam te i inne zdania, w których tle jest religia i seks, nieraz wynaturzony i okropony, ogarnia mnie obrzydzenie. I myślę sobie, że tzw. poganie w swoich kultach byli… zdrowsi moralnie. Seks świątynny uświęcał miłość ziemską, kapłani i kapłanki robili to dla świątyni i swoich bogów, wierni wiedzieli czego się mają spodziewać po swoich duchowych przewodnikach, robili to co oni – w świątyniach Baala i Aszery także. To było znacznie bliższe natury, normalniejsze i nie zakłamane. Wiem, wiem, to se nie wrati, ale – co – pomarzyć nie można???

Złota polska jesień tylko z Wolnomularzem!

27 września 2013

Ja z WP 56 i numerem sygnalnym
Blada jestem , ale to po chorobie. Za to numer jesienny WP śliczny – dla prenumeratorów bonus, czyli nasz numer sygnalny sprzed 20 lat. Wesoły autobus z masonkami i masonami mknie beze mnie do braci Węgrów, ale cóż, każdy z nas pracuje nad ociosywaniem innego kamienia.

Dziękuję :-)

25 września 2013

Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i porady zdrowotne: z miodem, ziółkami, kocykiem, kaszą jaglaną. Coś na pewno pomoże. A fotoreportaż w z Węgier w zimowym „Wolnomularzu Polskim” i tak będzie! Jest braterstwo w końcu, czy go nie ma? Jedna z sióstr napisze relację z wyprawy, druga zrobi zdjęcia, ale od tyłu, by tajemnicy masońskmiej nie zdradzić… 🙂

Ja przynajmniej nie jadę

25 września 2013

Ot, moje plany. Zamiast na Węgry jechać, leżę w łóżku przeziębiona. Wielki Architekt coś mi niełaskaw.

Jedziemy na Węgry

22 września 2013

gen. Józef WysockiWstyd się przyznać, ale na Węgrzech byłam ostatnio 40 lat temu. Pojechaliśmy do Budapesztu z wycieczką szkolną, ja byłam 18-letnią panienką. Z tej wyprawy najbardziej pamiętam cenę lampki martini, najdroższego trudnku, jaki nam wcisnął jakiś obrotny węgierski kelner. 🙂 W najbliższy piątek w gronie kilkunastu masonek i masonów jedziemy na Węgry. Program bogaty: i rekreacyjno-tustyczyny (bazę mamy w leczniczym Spa z wodami mineralnymi ponoć), i „służbowy” – będziemy mieli wspólne prace z węgierskimi wolnomularzami. Wczoraj, przed lożą, rozmawiałam z br. Węgrem, od lat mieszkającym w Polsce, który jest głównym organizatorem naszej wyprawy. Myślę o niej oczywiście także jako dziennikarka i redaktorka „Wolnomularza Polskiego”. Będzie z tego fotoreportaż do zimowego wydania, będzie tekst o współczesnej masonerii węgierskiej, będzie i esej historyczny o wolnomularstwie w cesarstwie Austro-Węgierskim.Znajdzie się też miejsce dla generała Józefa Wysockiego, adiutanta generała Bema z okresu Wiosny Ludów (1848), który jest bohaterem Węgier i ma nawet swój pomnik, a raczej popiersie.Czas się przewietrzyć i spojrzeć na wszystko z oddali czasów, miejsc i ludzi.

Po wyborach

21 września 2013

wp56-iv-okladka Na zdjęciu czwarta okładka jubileuszowego „Wolnomularza Polskiego” z moim masońskim wierszykiem i obrazem.
Obie loże kobiece Prometea i Gaja Aeterna są po wyborach. Mają nowy zespół oficerski i nowe Czcigodne Mistrzynie. Prometea zaczyna 14. a Gaja 4 rok istnienia. A ja za 3 dni będę miała okrągły jubileusz: 20 lat po inicjacji. Czas na głębszą refleksję i przekierowanie energii. Jesienny „Wolnomularz Polski” właśnie przyszedł mailem po ostatniej korekcie. Jutro idzie do drukarni. Jestem zmęczona, ale szczęśliwa.

KONESER

20 września 2013

Byliśmy dzisiaj z mężem na filmie Koneser. Różne panują na jego temat opinie. Nam zdecydowanie się podobał. Kapitalnie zagrana główna rola mężczyzny, który bał się żywych kobiet, ale otaczał ich obrazami; dziełami najlepszych mistrzów pędzla, ukrytymi za stalowymi drzwiami tajnej galerii. Dlaczego Konser ożył?, ożyły jego uczucia. Kto go uwolnił? – naprawdę i symbolicznie – nie napiszę, ale film polecam. 🙂

Na górze róże

18 września 2013

Róże

Na górze róże,
na dole fijołki,
kochajmy się…