Archive for Lipiec 2015

Masoński humanizm ekumeniczny

31 lipca 2015

Dzisiaj się poczułam jak bohater molierowskiej komedii Mieszczanin szlachcicem, kiedy dowiedział się, że mówi prozą. Otóż redagując do jesiennego Wolnomularza tekst jednego z naszych starszych braci z loży Nadzieja o różnych koncepcjach polskich filozofów i pedagogów na temat pokoju, natknęłam się na tytuł książki prof. Adama Schaffa – Humanizm ekumeniczny. Książkę wydano najpierw za granicą, 3 lata temu także i w Polsce (w poniedziałek będę ją miała). Schaff – rewizjonista, dowodzi, że w obliczu globalnego, finansowego kapitalizmu możliwy i potrzebny jest sojusz humanistów laickich z humanistami chrześcijańskimi i nazywa to „humanizmem ekumenicznym”. Od 3 lat, odkąd wznowiliśmy wydawanie Wolnomularza, piszę o tym na gruncie masońskim i anim wiedziała, że ten ruch społeczny został nazwany! Poruszam się po omacku, tymczasem tę koncepcję już dawno stworzono! Swoją drogą, na naszym masońskim gruncie od dawna prosi się o ruch ekumeniczny, ponadobiedencyjny. Tym ideałom służyła od ponad 100 lat  Uniwersalna Liga Masońska, w której przez wiele lat pracował mój mąż i brat – Adam, red. nacz. „Wolnomularza Polskiego” (był Prezydentem UFL Polska). Cała Liga się zestarzała, lecz jej idee – porozumień ponad wszystkimi masońskimi podziałami – nie.

Reklamy

A u mnie jesiennie…

29 lipca 2015

Chopin i George SandA u mnie już jesień. Ruszyłam z opracowywaniem jesiennego numeru „Wolnomularza Polskiego”. Dzisiaj miałam dzień artystyczny. Zaczęłam od Fryderyka Chopina, bo to przecież konkurs chopinowski się zbliża, a wokół naszego Frycka pełno masonów było i o tych masonach napiszemy. Ciekawe, kto pamięta taki program telewizyjny: „Z Kolbergiem po kraju”? Ja pamiętam świetnie, ale nie w głowie mi wtedy było, że Kolberg i jego rodzic, to masoni znaamienici (przyjaciele Państwa Chopinów), a i sam nauczyciel Chopina Józef Elsner masonem był i nawet  muzykę lożową pisał! Ja a propos Chopina przypomnę jego wizytę z Georges Sand na Majorce i ich straszny pobyt w klasztorze kartuzów. Fryderyk nie mógł znieść tej deszczowej, ponurej pogody, ale właśnie tam Preludium deszczowe napisał. Cudo! Na fotografii rzeźbione figury Chopina i Sand, które sfotografowałam w klasztorze (znacjonalizowanym przez ministra – masona). Z innych tematów będzie także o 250-leciu Teatru Narodowego, a jakże, i u jego powstania masoni byli, na czele z głównym fundatorem, czyli królem Stanisławem Augustem Poniatowskim. 🙂

Lubię bezburzowe poniedziałki

27 lipca 2015

Pałac Odrowążów 10 wrzesień 2012 024Jaki miły był poniedziałek! W pracy spóźnione imieniny Anny – sekretarz redakcji. Okruszkowe ciastka maślane i czereśnie wielkie, czarne i słodkie! Dopieszczanie kieleckich masonów (po lekturze mamusi, wyszłam z tarczą). Dodaję ramki tematyczne, szukam fotografii i sztychów (na zdjęciu rezydencja w Chlewiskach, tu żył i pracował wielki patriota i mason br:. Stanisław hr. Sołtyk), dodaję suplement, czytam raz jeszcze, wyszło ponad 40 tys. znaków. Nieźle. Potem dostaję maila od czcigodnej mistrzyni Gai Aeterny – program na cały nowy masoński rok: daty, godziny – precyzja godna zegarmistrza. Dowiaduję się, że pod koniec sierpnia będziemy miały wspólne prace z bydgoską lożą Galileusz. Jadę. Niby wakacje, a praca wre. Moje mini wakacje będą pod koniec września. Czeka mnie Safona na wyspie Lesbos.

Dłużej klasztora niż przeora

26 lipca 2015

Poszliśmy dziś z Adamem do kina, do Pałacu Kultury i Nauki (Rozumiemy się bez słów, francuski, wzruszający i fajny). – Dobrze, że Radek Sikorski nie zburzył Pałacu – stwierdziłam. – Dłużej klasztora, niż przeora – dorzucił Adam.

Laska, łyżka i but

25 lipca 2015

Było dziś gorąco. Nawet bardzo gorąco. Pojechaliśmy z Adamem na działkę do Zalesia. Wystawiłam poduszki na dwór i położyłam na trawie. Po 18.00 zaczęło szarzeć, zdjęłam poduszki z trawy. Przyszedł gospodarz: – Zabezpieczcie okna samochodu, idzie nawałnica z gradem. Położyłam na przednią szybę koc i wjechałam pod sosnę, to znaczy – zrobiłam odwrotnie. Przyszła burza. Zaczęło lać, wiać, grzmotnęło, rąbnęło – zgasło światło. W międzyczasie Adamowie spodł bardzo cukier. Zapaliłam 4 świece. Czekaliśmy na grad – nie doszedł. Decyzja, gdy trochę jakby mniej padało – wracamy do Warszawy. Koc z szyby wlokłam, taki był ciężki od deszu (ale nie gradu :-)). Jedziemy, mija nas straż pożarna na sygnale. Zaraz potem karetka – stłuczka, samochód stoi krzywo na poboczu, do karetki wsadzają ludzi, ale nie na noszach. Telefon. Wiem, że nie powinnam, ale odbieram. Ola – wraca z braćmi z loży Wolność Przywrócona z pogrzebu brata – masona. – Uważajcie – słyszę – w Warszawie wichura, łamią się drzewa. – Ale my uciekamy z Zalesia przed wichurą właśnie – krzyknęłam i odłożyłam komórkę. Jedziemy. Jedzimy – szaro, pioruny od czasu do czasu błyskają, raz  leje mniej, raz bardziej. Wysadzam Adama przed Apteką na Nowym Świecie. Bierze laskę, torbę z insuliną, idzie do domu. Stąd bliżej. Ja odprowadzam samochód na parking. Tarabanię się z rzeczami. Patrzę – a tu ładna łyżka leży w błocie. Schylam się. Zabieram łyżkę. Dochodzę do bramy. Patrzę – laska Adama oparta o domofon. Zabieram laskę, dodaję do łyżki. Idę na nasze trzecie piętro. Dzwonię. – Czyś czego nie zgubił? – pytam Adama, a ten na to: – Skąd już wiesz? Zgubiłem buta, to znaczy się odkleił. – A laski nie zgubiłeś? – O, jest laska – woła uradowany Adam. – A ja mam jeszcze łyżkę! – dodałam dumnie.

Kiedy loża na Kielecczyźnie?

24 lipca 2015

Uffff, właśnie skończyłam swój artykuł o masonach na Kieleczyźnie. Oto jak brzmi zakończenie:

 W artykule opowiedziałam o ludziach, którzy od XVIII do XXI w. w taki czy inny sposób związani byli na Ziemi Kieleckiej z wolnomularstwem . Należę do nich i ja, szerząc w mowie i piśmie bliskie mi ideały Wolności – Równości – Braterstwa. My, polscy wolnomularze, byliśmy i jesteśmy zaledwie kroplą w morzu poglądów, inicjatyw, postaw, ale  taką kroplą, która nierzadko potrafi wydrążyć kamień. Za 5 lat, w 2020 roku, minie dokładnie 200 lat od listu kieleckich masonów w sprawie założenia w Kielcach  odrębnej loży. Są już na Kielecczyźnie inicjowane siostry i bracia, którzy pracują w lożach warszawskich (o tych wiem na pewno, o krakowskich informacji nie mam). Wiele wskazuje na to, że będzie ich wkrótce tylu, by założyli własny warsztat. Kto wie, może o nazwie Gwiazda Nadziei? może Stefan Żeromski? a może Szymon Starkiewicz?… Chciałabym doczekać tej chwili i wesprzeć tę inicjatywę, ale jak będzie? – jeden Wielki Architekt Wszechświata wie…

Ojciec i syn

23 lipca 2015

Adam z FredkiemTo Adam ze swoim synem Fredkiem. W tle obrazy, z których części autorem jest właśnie Fredek – artysta malarz. Dzięki niemu mamy w domu nie tylko liczne rodzinne portrety, ale także masońską Izbę Rozmyślań i Wielkiego Architekta Wszechświata. Już nie mówiąc o tym, że coroczna nagroda „Gazety Ubezpieczeniowej” – Człowiek Roku Ubezpieczeń – to także jego dzieło. Namalował już 13 portretów zasłużonych ludzi dla branży.

PS. Blog Aszera, też pośrednio dzięki niemu jest. Pieć lat temu przywiózł z podróży dodatek historyczny pisma FOCUS, a w nim artykuł dr Stebnickiej z UW o starożytnej boginii Aszerze. Artykuł był dla mnie objawieniem. Kilka dni po jego przeczytaniu założyłam ten blog.

PSPS Męża też zawdzięczam Fredkowi. Bo to u niego, jesienią 1980 poznałam Adama, ale to już inna zupełnie inna, choć bardzo historia…

Pałac i ja

22 lipca 2015

Dziś 60. urodziny Pałacu Kultury i Nauki. Jestem od niego o 2 tygodnie starsza. Urodziny jednak chcętnie obchodzę z nim razem. Lubię go i mi się podoba. Mój ci on!

Darwin miał być księdzem

21 lipca 2015
Charles Darwin Charles Darwin - portrait by George Richmond, 1840. CD, English scientist: 12 February 1809 – 19 April 1882. GR, English painter: 28 March 1809 – 19 March 1896.

Charles Darwin Charles Darwin – portrait by George Richmond, 1840. CD, English scientist: 12 February 1809 – 19 April 1882. GR, English painter: 28 March 1809 – 19 March 1896.

Jestem w połowie niezwykłej książki o Karolu Darwinie i jego podróży na pokładzie Beagle’a. Książkę napisał australijski dziennikarz i wieloletni korespondent wojenny Alan Moorehead (1910 – 1983), a jej tytuł brzmi PODRÓŻ, która zmieniła świat (ZYSK i SKA, Poznań 2014). Praca jest pięknie ilustrowana starymi obrazami, sztychami, szkicami pejzaży, ludzi, roślin i zwierząt. Wspaniały, dziki świat sprzed ponad 180 lat. I młody człowiek, który właściwie przypadkiem wyrusza w podróż, nie za bardzo mądry, nie za bardzo wykształcony, który w trakcie tych lat pięciu zmienia wszystko: siebie i swoje widzenie świata. Ze skromnego, średniej inteligencji młodzieńca, który ma zostać pastorem, zmienia się w niestrudzonego, odważnego i wnikliwego badacza. Zamiast potwierdzić bliblijne widzenia świata wywraca wszystko do góry nogami. Do tego jednak jeszcze nie doszłam. Napiszę.

W małgosinym ogródku

20 lipca 2015

Cd. 90-lecia urodzin Władka Misiuny. W ogródku. DSCN7586Ja z Jego żoną, moją przyjaciółką Małgosią Misiuną. Też się znamy ze 20 lat. Owocnych lat. 🙂

W małgosinym ogródku,

przysiadłam po cichutku,

przycupnęłam przy płotku,

tak jak kotek przy kotku… 🙂