Archive for Czerwiec 2012

Wystawa

29 czerwca 2012

Na wystawę masońskiej w Muzeum Etnograficznym poszliśmy całą rodziną: ja i Adam, córka Ola i zięć PIOTR (dziś imieniny!), wnuczka Emilka oraz syn Adama, Alfred, artysta malarz, autor wszystkich naszych rodzinnych obrazów masońskich i nie masońskich. Jak już kiedyś pisałam, Muzeum Etnograficzne ciągle w remoncie, ale to akurat wcale nie przeszkadza masonom, których przodkowie operatywni budowali gotyckie katedry. Nastrój pełen zaciekawienia. Przepiękny Katalog z wystawy. W środku film Popioły z młodym Olbrychskim, gdy go do loży przyjmowano. No i całe masońskie życie: sotuary, fartuszki, meble lożowe, odznaki, humor, porcelana, kielichy, portrety, no i druki – z naszym „Wolnomularzem Polskim” na niepoślednim miejscu. Jestem zmęczona i dumna, choć myślami już w drodze do kieleckiego szpitala, gdzie mój tata decyduje się lub nie na operację serca. Trudne to wszystko. Bardzo.

Reklamy

Uff, ale dzień!

28 czerwca 2012

Dzisiaj wydarzenie goni wydarzenie, emocja emocję, rozmowy, spotkania, gorączkowe telefony z pytaniem o zdrowie. W takim pędzie człowiek sam siebie zapytuje: co jest ważne? co się liczy? Bo i wywiad z ważnym prezesem firmy ubezpieczeniowej miałam, i na przygotowania to wystawy masońskiej wpadłam, zdjęcia zrobiłam, bo Wolnomularz 52 pięknie mógł wszystko opisać, i do zaprzyjaźnionego księdza dzwoniłam, jutro odbierzemy przepiękny obraz Ukrzyżowanego, zawiśnie gdzie w godnym miejscu (nie piszę jakim, by potem nie mówiono, gdzie masonów nie ma). Kilka dni mogłabym dzisiejszym obdzielić, bo i mecz przecież i idąc przez Jerozolimskie i Nowy świat spotkałam Niemca za Niemcem, Włocha za Włochem… Jednym kibicom nawet zdjecie zrobiłam z procesu malowania.

Cd obrazków z wystawy masońskiej

28 czerwca 2012

A to szkło masońskie.

Ostatnie przygotowania przed wystawą masońską

28 czerwca 2012

No i sami widzicie, co moj komputer wybral…

Przed wystawą, przed zabiegiem, przed…

27 czerwca 2012

Szykuję się duchem i ciałem na otwarcie masońskiej wystawy w Muzeum Etnograficznym (piątek najbliższy, godz. 18.00) i przeżywam jednocześnie spadek formy pisaniowej po wydaniu Wolnomularz 51. No i troska o najbliższych, tatę mam w szpitalu przed zabiegiem na serce. Nie mogę pisać.

Wolnomularz 51 już w Prusie

21 czerwca 2012

W przedmeczowym ćwierć finałowym popołudniu (kibicuję Irackowi 🙂 wybrałyśmy się z Olą do Księgarni im Prusa na Krakowskim Przedmieściu z paczką letnich Wolnomularzy. W Prusie jak w Prusie, miło, cicho, kawa dobra, pani sprzedająca kawę miła, pracownicy księgarni pomocni. Mogłabym nie wychodzić z tej księgarni. Wypatrzyłam (dla równowagi) 4 pozycje antymasońskie, w tym dwie starego „przyjaciela” dr. Stanisława Krajskiego, ale kupić jego książek – nie kupiłam. Czytasz jedną, to jakbyś czytał wszystkie. Autor zastygł w antymasońskich fobiach. Próbowaliśmy w Wolnomularzu w latach 90-tych dyskutować, coś pochwalić, nad czymś innym przejść do porządku dziennego. Gdy przeczytaliśmy potem wnioski, które z naszych tekstów wysnuwał dr Krajski, ręce nam opadły. Chcieliśmy się kiedyś potkać z naszym oponentem, pogadać twarzą w twarz, nie przyjął zaproszenia. Powiedział przez telefon, że „ktoś” mu zabronił. Pewnie krasnoludki 🙂 Pan Krajski w życiu pozamasońskim uczy grzeczności na co dzień. I jest w tym znakomity! Nie wiem czy w normalnym życiu sam jest taki grzeczny, dla masonów – nie bardzo 🙂

Została róża…

20 czerwca 2012

I gdy już wszystko co trzeba pojechało do muzeum, sfotografowałam sobie różę na wieki, wieków amen.

Akcja: Muzeum!

20 czerwca 2012

Nasi panowie z Muzeum Etnograficznego zdejmują obraz przedstawiający Adama Wysockiego, redaktora naczelnego „Wolnomularza Polskiego”. Reszta czeka na swoją kolej 🙂

Szalony dzień

20 czerwca 2012

Dzisiaj dzień był lekko szalony. Pozbywałam się z domu kawałek siebie, koperta po kopercie, obraz po obrazie. Najpierw przywieźli Wolnomularza z drukarni. I zaczęło się wsadzanie do kopert, sprawdzanie prenumeratorów, komu co, komu z fakturą, komu dwa numery, komu z zakładką zieloną, który znaczek do Polski, który za granicę. Myślę, że z pół roku tak pociagniemy chałupniczo, potem trzeba to będzie oddać pewnie. To było do 16.00, zakończone wizytą na poczcie na Placu Trzech Krzyży. Po 18.00 do domu mieli przyjechać panowie muzealnicy i zabierać różne nasze eksponaty na wystawę masońską w Muzeum Etnograficznym. Przeprasowałam swoją czarną sukienkę masońską (też jeden z eksponatów), wyciągnęłam medale trzech lóż, do których należałam bądź należę: Róży Wiatrów (Paryż), Prometei i Gai (Warszawa). Adam wyciągał swoje medale masońskie, potem poszło po kolei: popiersie Goethego, obraz Izby Rozmyślań, Wielkiego Architekta, nasze, tj. Adama i mój portety, a na koniec twórcy esperanta Ludwika Zamenhoffa.  Daliśmy także rzecz jasna komplet „Wolnomularza Polskiego” od numeru zerowego, po dzisiejszy, 51.Wszystko było owijane w folię i właśnie teraz jedzie sobie do muzeum. W salonie została całkiem goła jedna ściana, więc przewieszaliśmy obrazy z innych pokoi. „Na salony” wrócił święty Jacek Odrowąż i Iwo Odrowąż, biskup krakowski po Wincentym Kadłubku błogosławiony (rodzina męża Odrowąża :-)).

Za tydzień z małym hakiem otwarcie wystawy, piątek 29 czerwca, godz. 18.00. Piękny dzień. Opuszczało mój dom 19 lat mego masońskiego życia…

Kleję znaczki, choć nie tylko…

19 czerwca 2012

Dzisiaj na zmianę pisałam felieton do Gazety Ubezpieczeniowej (o niedorobionym pędzlu, masonie Lendauerze i prawniczce Łętowskiej), stawiałam pieczątki, naklejałam znaczki. To były prace przygotowawcze do wysyłki „Wolnomularza Polskiego”, który kończy się drukować w zaprzyjaźnionej drukarni wraz z zakłądkami, także zielonymi, jak świerkowy las. Potem rzuciłam okiem na różne złote myśli dotyczące braterstwa, potem poczytałam artykuł do WP nr 52 o masonie Fichtem, i ciekawą deskę o minimaliźmie etycznym (dla autora deski tolerancja, to właśnie minimalizm, przekonał mnie bardzo). Teraz mogę zasłużenie odpocząć przy starych opowiadaniach Sapkowskiego. Przyznam się, że najbardziej go lubię w tej właśnie wersji.

PS Aha, jeszcze poczytałam blog kibolski jednego mego brata z Wielkiego Wschodu Polski i stwierdziłam, że ma prawdziwy talent pisarski. Odkrycie!