Ach ci bułgarscy chłopcy

19 sierpnia 2018

Mój kryty basen, na którym zaliczam 800 m każdego dnia (i chudnę po trochu) zamknięty. Zdecydowałam się poszukać odkrytego; po raz pierwszy, odkąd jestem w Warszawie, czyli od… 1976 r. (chodziliśmy z rodziną w Zalesiu). Trafiłam na Moczydło. I jakie zdziwienie!!! Tutaj można skakać na główkę. No i co myślicie, co robi  ASZERA, ŻONA PANA BOGA? od wczoraj skaczę razem z chłopakami i dziewczynami (dużo ich mniej), co mają po lat naście… Łza się w oku kręci. Nauczyłam się pięknie skakać na główkę tzw. „łamanym” w Bułgarii, gdy miałam lat 13, tj. pół wieku temu. Jak ci chłopcy  skakali z pomostu! A że zdolna byłam, w mig się nauczyłam. Ostatnio wszędzie dba się o bezpieczeństwo, a i ze mnie foka lądowa się stała aż do tych wakacji, więc skoków od lat nie praktykowałam. Wracam więc do Moczydła: skaczę i w kategorii babć 60 plus mogę stanąć na podium. A swoją drogą nasze nastolatki do pięt w skokach nie sięgają Bułgarom z mych nastu lat. Ech, to były czasy… Na zdjęciu ja 14-letnia. 🙂

Ja14

Reklamy

Kwoka na jajach

19 sierpnia 2018

nasiadka-wysiaduje-jaja

Siedzę na rozstajach,

jak kwoka na jajach,

Obok głaz omszały

i napis zwietrzały:

„Tutaj także byli

ci, co się śpieszyli”…

Nie bójmy się!

16 sierpnia 2018

Tadeusz Cegielski, wywiad 15 sierpnia 2018

Wspomniałam wczoraj o długiej rozmowie do jesiennego „Wolnomularza Polskiego” z Tadeuszem Cegielskim o historii i teraźniejszości masonerii. Mnie, jako masonce nurtu liberalnego zainteresowały szczególnie wątki dyskusji, jakie toczyły się w nurcie polskiej masonerii tradycyjnej (regularnej), czyli Wielkiej Loży Narodowej Polski o roli polskich masonów w nowych, wolnych czasach. Mówię o Polsce po 1989 r. Dla Tadeusza Cegielskiego najważniejsze, co wynikało z tych dyskusji starych polskich inteligentów, często z tytułami profesorskimi, z nowymi przedstawicielami klasy średniej, w tym burżuazji, to loża masońska jako łącznik między starym a nowym. Spytałam czy mogło się udać przeniesienie starych, społecznikowskich idei typu „judymowego” do nowych czasów. Tadeusz zaprzeczył. Te czasy, tak mi bliskie choćby poprzez postać brata doktora Starkiewicza, „Judyma z Górki” w Busku-Zdroju, członka przedwojennej loży Staszic na Wsch:. Sosnowca, minęły bezpowrotnie. Kilka osób zaniepokoiło się moim wczorajszym wpisem o pesymizmie, przebijającym w końcówce naszej rozmowy. Był taki rzeczywiście, ale chyba nie do końca – „Róbmy swoje” – mówił prof. Cegielski. Niech każdy robi to co potrafi najlepiej: uczy, szyje, redaguje. A co najważniejsze: – Nie bójmy się! Nie bądźmy oportunistami! I jeszcze na koniec – Tadeusz Cegielski przychyla się do opinii zdecydowanej większości polskich masonów, że masoneria nie powinna się wypowiadać w sprawach ogólnopolitycznch jako organizacja; winna głosić swe idee poprzez swoich członków, czyli tak jak robiła to poprzez wieki. W nurcie romańskim, związanym  głównie z Wielkim Wschodem Francji, poglądy są inne, ale na Zachodzie, u nas nad Wisłą jesteśmy w tej kwestii dość jednomyślni.

Masoneria od XVIII do XXI wieku

15 sierpnia 2018

Mirka i Tadeusz

Dzisiaj przez prawie dwie godziny rozmawiałam z prof. Tadeuszem Cegielskim. To będzie wywiad od ostatniego numeru „Wolnomularza Polskiego”. Rozmowa z Tadeuszem jak zwykle była wielowątkowa i ciekawa, masę dygresji będę musiała pominąć, by w pełni ukazać główny wątek: patriotyczne i państwowotwórcze postawy polskich wolnomularzy począwszy od wieku XVIII po XXI. Oczywiście nie mogliśmy nie poruszyć tego, co obecnie dzieje się w Polsce. Tadeusz jest tego samego co ja zdania: naruszanie prawa, w tym samej Konstytucji jest zagrożeniem dla demokracji, jest zagrożeniem także dla nas, wolnomularzy, których oprócz prawa nic nie chroni przecie. B. Wielki Mistrz Wielkiej Loży Narodowej mówił rzecz jasna w swoim imieniu, wypowiadał się także jako wnikliwy historyk – jest bardzo, bardzo niespokojny co do dalszej ewolucji Polski. I o tym wszystkim mówił wprost: przejmująco. Nie chciałabym, aby te wątki naszej rozmowy okazały się prorocze.

 

Papierek lakmusowy demokracji…

14 sierpnia 2018

Ale ruch się zrobił wokół „Wolnomularza Polskiego”. Tyle dobrych słów nie usłyszałam przez całe swoje życie., aż prosi się o parafrazę: „Ile cię trzeba cenić, kto cię stracił” (Litwo, ojczyzno moja). To chyba jakaś ogólniejsza prawda, że gdy coś mamy, to przyjmujemy to coś za rzecz oczywistą. Ćwierć wieku z hakiem nasz dom żył wolnomularstwem, wydawaniem, kserowaniem, pisaniem. Nigdy nie policzyłam kosztów. Pasji się nie wycenia. Teraz też nie względy finansowe spowodowały decyzję o zakończeniu wydawania edycji papierowej „Wolnomularza Polskiego”. Ktoś się zapytał, czy to klimat polityczny na to wpłynął? Pośrednio – tak. W Polsce robi się duszno, tak samo jak 80 lat temu, gdy prezydent RP Ignacy Mościcki wydawał dekret o rozwiązaniu wszystkich polskich lóż wolnomularskich. Gdy prawo jest łamane na czele z Konstytucją, nic już nas nie chroni przed samowolą władz. Nie chcę być Kassandrą, ale legalne funkcjonowanie masonerii zawsze było papierkiem lakmusowym demokracji; przynajmniej tej liberalnej. Internet jest szybszy od papieru. Będziemy obecni na FB, gdzie króluje młode pokolenie masonów. Moi młodzi Siostry i Bracia –  Wasz czas nadchodzi.

Modły o konstytucję u Pana Boga

12 sierpnia 2018

Rano zauważyłam, że modły św. Jacka Odrowąża w sprawie konstytucji dotarły przez noc do Pana Boga. Zajmie się tą sprawą.

DSCN2526

Św Jacek Odrowąż modli się o konstytucję

11 sierpnia 2018

Ponieważ polscy hierarchowie w sprawie konstytucji milczą, poprosiłam o modły do Najjaśniejszej Panienki naszego domowego świętego – Św. Jacka Odrowąża (rodzina męża). W domu jeszcze można?

DSCN2525

 

Coś się kończy, coś się zaczyna…

9 sierpnia 2018

Adam W., Wysocki i Mirosława Dołęgowska-WysockaJako redaktorka naczelna „Wolnomularza Polskiego” opublikowałam właśnie post na profilu FB pisma, że kończę jego wydawanie po jesiennym, jubileuszowym numerze 76. Zamknie się w ten sposób okres 25 lat, kiedy razem z Adamem, na początku wspólnie (patrz fot.), potem długo przeważnie on sam, a od 6. lat ja – zajmowaliśmy się redagowaniem „Wolnomularza Polskiego”. Nasze pismo – jak myślę – będzie dobrym źródłem informacji dla przyszłego badacza historii polskiego wolnomularstwa, zwłaszcza nurtu liberalnego, w tym także masonerii kobiecej. Przyznaję: jest mi smutno, ale jestem już zmęczona samotnymi zmaganiami. No i ciągnie mnie już w inną stronę – Sztuki. Moje myśli są płynne, uczucia takoż. Dziś śniło mi się ogromne pole , po którym szłam boso. Czułam ziemię pod stopami. Nieznane roślin sięgały mi do kolan. Nagle zobaczyłam, że jestem na górce, w dole są jakieś zabudowania, kiosk, sklep i przypomniało mi się, że tą drogą chodził kiedyś mój tata Tadeusz. Ale ja nie musiałam iść piechotą. Miałam ze sobą dwie małe lotnie. Przyczepiłam je sobie do ramion i poszybowałam…

01. Adam, lata 80-te

Złoty środek

30 lipca 2018

Z Domu Seniora mam coraz więcej obserwacji. Zaczynam poznawać pensjonariuszy. Jest tam Pani Malarka. Zachwycił mnie portret, który stoi u niej na stole. Dowiedziałam się potem, że był on w samym Paryżu na wystawie! Cudny. Jest inny Pan, który wiecznie jest z wszystkiego niezadowolony. Ciekawe czy w życiu przeszłym też tak wszystkim dokuczał?  Pani Stasia pierwsza rzuciła ni się w oczy. Uśmiecha się do mnie, często gładzi po twarzy i chodzi. Nieustannie chodzi. Pozostali siedzą, albo leżą, z trudem i wolniutko przemieszczają się, a ona jakby miała wmontowany motorek. Nie widziałam jej jeszcze siedzącej dłużej niż pół minuty. Wczoraj spytałam: _Pani Stasiu i co, znowu w biegu? Pierwszy raz mi odpowiedziała wyraźnie i całym zdaniem: – Wydaje mi się, że mam coś zaraz zrobić! I pędzi, by to coś znaleźć, ale nie znajduje. Nie ma nic do roboty. Tak mi przyszło do głowy, jak tu znaleźć ten Złoty środek Arystotelesa? Nie gnać ciągle i ciągle „coś robić” –  jednej strony; i nie siedzieć zadumana nie wiadomo nad czym, i nic nie robić – z drugiej? Nie wiem jeszcze, czym dla mnie okażą się te odwiedziny w Domu Seniora. Na razie zwalniam bieg, czemu sprzyjają upalnie dni. Każdy z Seniorów to jak lustro, w którym się przyglądam sobie. Nieraz chce mi się odwrócić wzrok. I odwracam. Nieraz patrzę aż do bólu.

Zaćmienie

28 lipca 2018

– Wie Pani, gdzie byłem wczoraj? – spytał mnie dzisiaj Piotr Pogon w przerwie kongresu ERGO Pro. Staliśmy w kuluarach hotelu Intercontinental, ja z herbatą, on bez. Nie wiedziałam, rzecz jasna. – Pokazywałem grupie osób niewidomych z Krakowa zaćmienie Księżyca. Wzruszyłam się. Dzisiaj rano, gdy dowiedziałam się o śmierci Kory pomyślałam, że umierała w noc, która zdarzy się za 100 lat, noc całkowitego zaćmienia Księżyca. Wracając do Piotra Pogona, zdobywcy Mac Kinleya, z którym spotykamy się któryś raz z kolei na kongresach ERGO Pro. Odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie: – Czy nie uważa Pan, że nieraz całe życie pozostajemy ślepi, widząc? Zgodził się. Pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy na drugą część obrad. Teraz zaś myślę, że powinnam mu była zacytować Małego Księcia: – Jeżeli kochasz, sercem patrz.

88973-maly-ksiaze-antoine-de-saint-exupery-1