Posts Tagged ‘chrześcijaństwo’

Chrześcijanin- pastor – mason

22 stycznia 2014

„Było niedzielne popołudnie 1992 r. W domu zborowym parafii ewangelicko-reformowanej na warszawskim Lesznie (1) skończyło się właśnie spotkanie przy kawie i herbacie po nabożeństwie. Siedziałem w opustoszałym hallu, gdy do drzwi zapukało dwóch elegancko ubranych panów. Okazało się, że zainteresował ich wizerunek oka w trójkącie umieszczony w tympanonie parafialnego budynku, który zinterpretowali jako symbol masoński. Obydwaj byli masonami poszukującymi w Warszawie śladów dawnej wolnomularskiej obecności. Powiedziałem im, że dobrze trafili, bowiem to właśnie na terenie ówczesnej posesji należącej do zboru ewangelicko-reformowanego, a konkretnie w pałacu Działyńskich, w XVIII w. działała loża masońska.

Rozmowa nie trwała długo. Żegnając się zapytali, czy nie byłbym zainteresowany pracą wolnomularską. Na moje entuzjastyczne „tak” pozostawili mi wizytówkę jednego z najbardziej znanych polskich masonów, prof. Tadeusza Cegielskiego, wówczas jeszcze doktora historii (2). W ten sposób rozpoczęła się moja życiowa przygoda z masonerią. Minęło jednak sześć lat zanim przyjęty zostałem do lejdejskiej Szanownej Loży św. Andrzeja, pracującej pod auspicjami Wielkiego Wschodu Niderlandów. Byłem już wówczas teologiem i przygotowywałem się do służby pastorskiej w jednym z holenderskich Kościołów tradycji reformowanej”. To fragment artykułu pastora Jarosława R. Kubackiego w Kwartalniku prostestankim „Pismo er”. Fascynujące! Godne polecenia! Przemyśleń. Chciałabym poznać Autora. 🙂

http://www.pismoer.pl/feeria/wyznania-chrzescijanina-i-masona-jaroslaw-r-kubacki/

„Hurra, nie jestem Bogiem”

4 maja 2013

Konstatacja tytułowa – od razu uprzedzam – nie moja, a czeskiego cudownego księdza Tomasza Halika. Pod tym tytułem ukazała się książka księdza. Jeszcze jej nie mam, ale poszukam. Do dzsiejszego wpisu natchnął mnie następujący fragment tekstu ks. Halika, który ukazał się w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej”: „… potrzeba, abyśmy my, chrześcijanie, wystrzegali się wszelkiego triumfalizmu i nostalgii za imperium przeszłości. Jeśli jesteśmy mniejszością, trzeba poszukiwać sprzymierzeńców. Papież Benedykt XVI zaproponował inspirujący model Kościoła otwartego, Kościoła, który, jak kiedyś Świątynia Jerozolimska, zawiera w sobie dziedziniec pogan, czyli przestrzeń dla poszukujących>”
I pomyślałam sobie, dlaczego na tym dziedzińcu pogan nie moglibyśmy się spotkać wspólnie? Do budowy Świątyni Jerozolimskiej my masoni nawiązujemy w naszych najgłębszych i najpiękniejszych rytuałach. Nie ma wolnomularza – mistrza czy masonki – mistrzyni bez ducha mistrza Hirama, budowniczego według nas czy brązownika – wdług Biblii – z fenickiego Tyru. I na tym dziedzińcu można byłoby rozmawiać, i dyskutować, i spierać się, jak człowiek z człowiekiem się spotkać. Przecież nie jest to niemożliwe.

http://tygodnik.onet.pl/32,0,76779,2,artykul.html 0 to link do relacji z pierwszego spotkania na „dziedzińcu pogan” w Krakowie. Dziedziniec w rzeczywistości należał do najstarszego polskiego uniwersytetu UJ, a relacja pochodzi z „Tygodnika Powszechnego” z lipca 2012. Było kilka innych spotkań w Europie, w tym największe w Asyżu. Ciekawe, czy ta inicjatywa Benedykta XVI w ogóle przeżyje, nie mówiąc o rozszerzeniu formuły na „braci odłączonych”, czyli wolnomularzy.

TAK zamiast NIE

17 kwietnia 2012

„Jak zakomunikować współczesnej społeczności, że chrześcijaństwo jest spotkaniem z pięknem i dobrem. Że nie jest serią <nie>, ale jednym wielkiem <tak>. Że przyjmuje człowieka takiego, jaki jest, przebaczy mu grzechy, zanim zacznie go oskarżać” – tak mówi w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” Andrea Tornielli, watykanista mediolańskiego dziennika „Il Giornale” odpowiadając na pytanie red. Katarzyny Wiśniewskiej jaki jest obecnie największy problem Kościoła [katolickiego]. Rozmowa jest o Benedykcie XVI, który skończył wczoraj 85 lat.  Jako masonka powiem, że zdarzało mi się spotykać z takimi chrześcijanami, i jest mi do nich bardzo, ale to bardzo blisko 🙂 Jednak „najgorszy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz” – zacytuję Boya-Żeleńskiego na koniec. Na szczęście, niektórzy chcą. 🙂 Na zdjęciu jeden z witraży w paryskiej katedrze Notre Dame.

Lepiej kochać

12 kwietnia 2012

Kto to mówi?: „Proponuję przypominanie, jaka powinna być postawa chrześcijanina: miłość, prawda, przebaczenie, nigdy zemsta i poniżenie. Chrześcijanin w każdym człowieku winien widzieć brata. Ks. Tischner  uczył mnie, żeby język Kościoła nie był potępiający i wykluczający. Kościół ma spełniać <posługę myślenia>. Piękno chrześcijaństwa polega między innymi na tym, że nikomu nic nie narzuca, ale jedynie proponuje. Ojczyzna jest domem dla wszystkich, niezależnie od wyznawanej religi czy poglądów politycznych. Chcę być biskupem dla wszystkich, każdemu podam rękę”. To bp. Józef Guzdek, biskup polowy Wojska Polskiego (wybór cyt. za dzisiejszą „Gazetą Wyborczą”). Takie chrześcijaństwo czułam, gdy chodziłam nad Jeziorem Galilejskim, wędrowałam po Górze Błogosławieństw, czy zanurzałam stopy w Jordanie. Gdy ludzie kochają a nie nienawidzą, to po prostu stają się sobie siostrami i braćmi. I na tym gruncie wolnomularz spotka się z wyznawcą każdej religii. Na fotografii uwieczniłam świt nad Jeziorem Galilejskim. Byłam tam w marcu 2007 r.

Europa pożeranych chrześcijan, Europa stosów

5 kwietnia 2010

Kiedy „naleciałości” stają się samą wiarą? U Eliadego jest tysiące przykładów na tzw. synkretyzm religijny, tj. jak elementy z jednych wierzeń, stały się trwałymi elementami innych. To oczywiście proces trwający całe tysiąclecia. Zpunktu widzenia jednego pokolenia trudno zauważalny, gdy patrzymy w głąb historii jako archeolodzy, czy historycy właśnie, widziany o wiele lepiej. Ta zacytowana wczoraj polemika z tezą, czy Aszera była żoną Jahwe jest dyskursem bardzo intelektualnym i eleganckim. Jej autor nie wyzywa ludzi, którzy myślą czy wierzą inaczej od najgorszych, odszczepieńców czy bałwochwalców.  Pozwala myśleć i pisać inaczej myślącym. I jakie to szczęście żyć w dzisiejszych, demokratycznych czasach, w których można być innym, byle nie naruszać dobra i prawa bliźniego. A przecież ten „wynalazek”, prawa człowieka choćby i tolerancja religijna, całkiem świeżego chowu. Nasza Europa jest Europą chrześcijan rozszarpywanych przez lwy (właśnie oglądnęłam Quo vadis), ale i Europą stosów wznieconych przez Inkwizycję, na której w większości płonęły kobiety, czyli „czarownice”. Mam teraz prawo sięgać do tego, co uważam najwspanialsze w tradycji całej ludzkości, mam prawo odrzucić rzeczy niegodne i uwłaczające człowieczeństwu. Odrzucam Europę katowanych chrześcijan, odrzucam Europę inwizycyjnych stosów. „Poganka” nie jest dla mnie przekleństwem, a po prostu innym wyznaniem wiary. Nie jest dla mnie istotne, w imię jakich wartości człowiek jest prawdziwym człowiekiem i kocha bliźniego jak siebie samego. Byle kochał.