Archive for the ‘z polityki’ Category

Nowa Francja, nowa Europa?

11 stycznia 2015

MY WOLNOMULARZE, pamiętamy o naszych zmarłych siostrach i braciach, którzy odeszli na Wieczny Wschód. Służy temu tzw. beteria żałobna, która nie kończy się na okazaniu żalu po stracie, lecz nadzieją na przyszłość. Gdy oglądałam dzisiaj ogromną manifestację w Paryżu, na której byli także przywódcy kilkiudziesięciu państwa Europy, Afryki i Azji, miałam odczucie, że rodzi się szansa na Nową Europę. Na co dzień nie pamiętamy o tym, że oddychamy. Po prostu oddychamy. Gdy zaczyna brakować tlenu, gdy zaczynamy się dusić, przypominamy sobie, że bez powietrza i tlenu w nim zawartego nie ma życia. Tym tlenem dla demokracji są hasła republikańskie i wolnomularskie zarazem: Wolność, Równość, Braterstwo. Wraz z Paryżem odechnęła pełną piersią cała Europa. I niezależnie od tego, co będzie dalej, w ten dzień, w dzień 11 stycznia 2015 r., tak jak w USA 11 września 2001 r., zaczęło się Coś Nowego.

PS Dzisiaj została zamknięta w Muzeum Narodowym wystawa pt. Masoneria pro publico bono.

Reklamy

Piłsudski: „Wam kury … prowadzać, a nie politykę robić!”

20 czerwca 2014

Oglądamy właśnie z Adamem konferencję prasową ministra sprawiedliwości Marka Biernackiego. Wytknął prokuraturze liczne uchybienia. Poważnym takim uchybieniem był czas „najazdu” na redakcję „Wprost”. Bo to było przed długim weekendem, wszystkie sądy odrobiły sobie wcześniej piątek, czyli od czwartku do niedzieli polskie sądownictwo świętowało. I słusznie, należy się. Zatem tych zabezpieczonych dowodów (których i tak Prokuratura nie zdobyła 😦 ), nie byłoby jak przekazać, musiałyby leżeć do poniedziałku w jakiejś Kancelarii Tajnej ABW bądź Prokuratury. Pan minister Biernacki pewnie dopiero po telefonie od premiera przełączył programy telewizyjne i ujrzał wydarzenia w redakcji „Wprost”, bo właśnie oglądał mecz Hiszpanii z…   (nie odnotowałam z kim), ten „tragiczny dla Hiszpanii mecz”. Słowo „tragiczny” odnosiło się do piłki nożnej, nie stanu Polski, jej wszystkich służb tajnych i jawnych. Konkludując: Najlepiej w Polsce robić zamach stanu przed długim weekendem z elementem wyznaniowym (tu: Boże Ciało).

Adam na to wszystko zacytował Piłsudskiego: „Wam kury sz..ć prowadzać, a nie politykę robić„. Przypomnę, że powiedział to do  Ignacego Daszyńskiego po powrocie z Magdeburga 11 listopada 1918 r. Język brygadiera, a potem marszałka był żargonem żołnierskim. Ab y było jasne: nie gustuję w nim.

Spytajcie Snowdena

16 czerwca 2014

Wszyscy zastanawiają się, kto nagrał ministra Sienkiewicza i prezesa Belkę. Ja tam bym zapytała Edwarda Snowdena, który chyba wszystko wie o podsłuchach  (choćby kanclerz Niemiec Merkel). Pewnie jednak amerykańskie podsłuchy kończą się na Odrze (i Nysie Łużyckiej). Za  Odrą podsłuchuje wyłącznie KGB (a może GRU). Wszystko po Bożemu.

Czcigodny Mistrz i Józef Piłsudski

11 kwietnia 2014

Ależ miałam dzisiaj duchową frajdę! 🙂 Jutro w loży Gaja Aeterna mam wystąpienie (uwaga – to deska :-)) Jego bohaterką jest Jadwiga Marcinowska (w konspiracji: Marcinkowska) – masonka, pisarka, teozofka, która przed stu laty wstąpiła do lubelskiej loży Wolni Oracze. Opracowując materiały, których gros jest w mojej pracy doktorskiej (nigdy nie wydanej), skonfrontowałam różne źródła. I jakąż miałam radość, gdy odkryłam, że człowiekiem, który w 25 kwietnia 1916 r. witał brygadiera Piłsudskiego w Lublinie był dr Paweł Jankowski, Czcigodny Mistrz loży Wolni Oracze. Obok niego była Marcinkowska, wybrana 3 miesiące wcześniej na przewodniczącą Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego. W mowach witających Piłsudskiego, wierszach, oklaskach, już widać elementy przyszłego kultu. A po 100 latach jeszcze lepiej widać, jak niszczące były dla różnych środowisk politycznych spory, animozje, sięgające aż po oskarżenia o narodową zdradę. Loże masońskie też podlegały tym podziałom i cały ten ówczesny nurt, związany z Wielkim Wschodem Francji, tej walki (i to nie na frontach bynajmniej…) nie przetrzymał. Masoneria, która powstała po wojnie, związała się z Włochami, a „Francuzi” na swój czas musieli odczekać aż do 1990 r.

I wojna światowa a polscy masoni

28 marca 2014

Czy wiecie, że za 2 miesiące będziemy obchodzić 100 lat od wybuchu I Wojny Światowej? Dla mnie jest ona ciągle żywa i bliska. Trwa pamięć w naszej rodzinie: młodego Klemensa, ojca mego męża, który jako 16 latek uciekł do Legionów. Na ścianie wisi dokument o nadaniu mu Krzyża Kaniowskiego, podpisany przez płk Władysława Sikorskiego. W tym samym pokoju u góry jeden za drugim, w ramkach wiszą satyryczne rysunki, przedstawiające oficerów legionowych Józefa Piłsudskiego. W salonie, nasza super pamiątka: ryngraf oferowany Piłsudskiemu w 1917 r. z inskrypcją od oficerów. Na półce do niedawna, schowana, leżała moja praca doktorska o Lidze Kobiet Pogotowia Wojennego w latach I wojny. Praca już nie leży na półce, lecz u mnie w pracy na biurku. Czytam ją ponownie po wielu, wielu latach (obroniona w 1986, papier zżółkł, a litery rozlane). Szykuję „deskę”, czyli wystąpienie lożowe o Jadwidze Marcinkowskiej/Marcinowskiej, przewodniczącej Ligi Królewiackiej. Nie miałam pojęcia wówczas, że była ona teozofką, antropozofką i masonką w jednym. No więc czytam, serfują po internecie wte i wewte, łącząc elementy jej działalności politycznej (bo była i w Polskiej organizacji Wojskowej, i w Stronnictwie Ludowym) i „duchowej”. Super ciekawa praca. Znajdzie też swój wyraz w letnim „Wolnomularzu Polskim”, który wyjdzie akurat w rocznicę 100-lecia wybuchu wojny. Gdy się kończyła, ludzie myśleli, że już nigdy nie powórzy się ta potworność. Powórzyła.

Zachodzie, nie roluj Ukrainy!

3 marca 2014

„„Pomoc” zagraniczna dla Ukrainy na podobieństwo „pomocy” udzielanej Grecji przez tzw. trojkę, czyli MFW, Komisję Europejską i Europejski Bank Centralny, zakrawałaby na szyderstwo, gdyż sprowadzałaby się do pożyczania pieniędzy rządowi po to, aby spłacił, głównie Zachodowi, stare długi. Takie właśnie rolowanie długu wyrolowało greckie społeczeństwo, któremu PKB spadł w trakcie udzielanej przez Zachód pomocy o zatrważające 25 procent” – bardzo podoba mi się to zdanie z artykułu prof. Grzegorza Kołodki pt. Zimowa rewolucja, wiosenny pokój. Świetny jest Kołodko!

Całość jest tutaj: https://www.facebook.com/kolodko/posts/674875065891927

Akunin o opozycji i własnej historii Rosji

3 marca 2014

Boris Akunin, nasz rodzinny ulubiony współczesny pisarz rosyjski, pisze dziś w „Gazecie Wyborczej” o sytuacji w Rosji. Nazywa ją dyktaturą, apeluje do podzielonej, demokratycznej opozycji, by przestała się kłócić. Pisze w punktach, jak powinien zachowywać się przyzwoity, opozycyjny wobec putinowskiego reżimu człowiek. Notatka pod artykułem (napisanym na Facebooku 3 marca) informuje, że sam mieszka obecnie w Szwajcarii i pracuje nad własną, 8-tomową historią Rosji. „A wio taki żal” – mówimy w rodzinie, kto inny taką mądrą historię mógłby napisać, a on – świetny pisarz – mógłby nas dalej raczyć powieściami ze starszej i nowszej historii swego kraju, czy to opowiadając o detektywie – Fandorinie, czy mądrej siostrzyce Pelagii. No cóż, dla mamy Akunina jego pisarstwo było poniżej krytyki, uważała, że „stać go na więcej” i coś bardziej ambitnego, więc pewnie dla niej pisze tę historię Rosji, a setki tysięcy czytelników i tak będzie czekało na Fandorina.

Gwałt na Europie

2 marca 2014

250px-Valentin_Serov_-_Похищение_Европы_-_Google_Art_ProjectW Galerii Trietiakowskiej w Moskwie wisi obraz wielkiego rosyjskiego malarza Sierowa. Przedstawia porwanie księżniczki fenickiej Europy, przez boskiego Zeusa w postaci byka. Byk płynie. Dzisiaj – na Krym. Europa uprowadzona, ale ciągle żyje. Na naszych oczach odbywa się gwałt na Europie; Europie demokratycznych praw, wartości, norm moralnych. Na szczęście prezydent Rosji Putin nie jest bogiem, raczej bożkiem – bożkiem wojny i praw politycznych rodem z XVIII wieku. W starym, greckim micie, Europa obdarzyła swego gwałciciela gromadką potomstwa: nieszczęśliwego, swarliwego, naznaczonego piętnem przemocy. Kiedy skończy się to zeusowe piętno? Kiedy Europa będzie kontynentem z naszych marzeń, od Atlantyku po Ural?

Gdzie Iran, a gdzie Krym

1 marca 2014

No i nie namediował się długo Radosław Sikorski w Iranie. Przerwał właśnie misję i wraca (lub wrócił, nie mam jasności) do kraju. Ważniejszy dla nas jest teraz Krym.  Polecam artykuł Wacława Radziwinowicza w Wyborczej pt. Szarża Putina na Krym. Jest tam passus o tzw. „błędzie Chruszczowa”, oraz pojawia się … polski. Jak pisze Rawidzinowicz: „Rosjanie mają takie powiedzenie: <I z parszywej owcy choć kłak wełny>. Rozumiejąc, że po zmianach w Kijowie nie utrzymają Ukrainy w swojej strefie wpływów, dążą do oderwania choćby <ich> Krymu. W Moskwie mówi się, że byłoby to naprawienie fatalnej pomyłki Nikity Chruszczowa z 19 lutego 1954 r. Gensek, jak głosi uparta plotka, po pijanemu, odłączył wtedy obwód krymski od Rosji radzieckiej i <podarował> go też radzieckiej Ukrainie. Chciał w ten sposób uczcić 300. rocznicę rady perejasławskiej, na której hetman Bohdan Chielnicki oddał znękaną wojnami z Rzecząpospolitą [polską] kozacką Ukrainę pod protektorat Rosji”. „Biez poł litra nie razbieriosz” – jak mówią Rosjanie. Strach się bać.

PS Prezydent Rosji Putin ma teraz papier od Rady Najwyższej, do wkroczenia wojsk rosyjskich na terytorium Ukrainy – nie Krymu, lecz Ukrainy. Kto będzie umierał za Krym?

Co Sikorski będzie robił w Iranie

27 lutego 2014

 

 

W TFP Info wystąpił dopiero co Radosław Sikorski, który udaje się z misją dyplomatyczną do Iranu. Będzie reprezentował nie tylko Unię, ale i USA, które nie mają tam od 1980 r. swojej ambasady. Pomyślałam: – No, no, idzie Sikorski w górę, ale nie miałam pojęcia, że nasze relacje z dawną Persją są takie długie! Okazuje się, że rok 2014 jest rokiem obchodów 540 rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Iranem a Polską. Poszperałam co prędzej w Internecie, i rzeczywiście. Odnotował to w swojej Kronice Jan Długosz. To za króla Kazimierza Jagiellończyka do Krakowa przybyło pierwsze w naszej historii poselstwo z Persji. W roku ubiegłym podczas konferencji w Rzeszowie, ambasador Iranu w Polsce Samad Ali Lakizadeh, wygłosił wykład „Spojrzenie na historię stosunków między Iranem a Polską”. Przypomniał w nim m.in., że nasze stosunki dyplomatyczne zostały nawiązane w 1474 roku poprzez wymianę listów między ówczesnymi władcami obu państw, ale relacje handlowe i kupieckie znane są od około 1000 lat. Zaznaczył też, że Iran był jednym z dwóch państw, które nie uznały rozbiorów Polski.

No i wygląda na to, że może i Tusk nie pojedzie do Brukseli, ale Sikorski, ma to (prawie) jak w banku. Fajnie by było, aby to pod polskim przewodem, Unia zyskała pierwszego prawdziwego ministra spraw zagranicznych. Jestem ZA!