Archive for Lipiec 2011

Potop i masonki

31 lipca 2011

Gdy jechałyśmy z siostrami do Czcigodnej Mistrzyni Loży na wakacyjne wolnomularskie spotkanie, na Warszawę i okolicę – zwłaszcza w stronę Marek, gdzie spotkanie się odbywało –  lunęły potoki deszczu. Marki zalało. my dojechałyśmy szczęśliwie. Miało być garden party, ale nie było. Uroczy ogródek zamienił się prawie w małe grzęzawisko, więc siedziałyśmy w salonie. Dziewczyny upiekły w sumie 3 torty i jedno ciasto, potem dostawały po kawałku do domu. Mówiłyśmy i o tragedii norweskiej i jej sprawcy – masonie (żadna z nas wiele nie wie o masonerii norweskiej, padł postulat, aby na jednej z lożowych prac napisać o tym deskę), o artykule Guntera Grassa w Gazecie Wyborczej i jego diagnozie degeneracji kapitalizmu. Mówiłyśmy oczywiście i o swoich problemach osobistych, o wakacjach, dzieciach, mężach, chorobach – nic nas przecież nie omija. To było dziwne spotkanie, nie takie jakie miało być, ale ten potop, ktory zsyła Wielki Architekt, pewnie miał nam coś powiedzieć. Mnie powiedział dużo. Jestem bliżej sióstr, na pewno niektórych. A swoje prace jesienne zaczniemy na początku października.

PS Na zdjęciu jakoś deszczu nie widać. Ale był.

Reklamy

Loże na wakacjach

30 lipca 2011

W wakacje nasze dwie loże kobiece nie spotykają się rytualnie. Ale nierytualnie – jak najbardziej. Jutro herbatka u Czcigodnej Mistrzyni. Będzie nas z 15. Ja zabieram do auta jeszcze 3 siostrzyczki, bo do M. dosyć daleko od centrum stolicy. Nie wiem jeszcze co wezmę na zrzutkę: czekoladki, ciastka od Bliklego czy owoce. Lubię te wakacyjne spotkania, jeszcze na luzie, z milionem „babskich”, normalnych tematów, choć i pewnie masońskie też będą. Nie ominie nas tragedia norweska, a ze spraw wewnętrznych mamy nadchodzące wybory i wybierany co roku skład oficerski obu lóż. Jest pewna ciągłość w obsadzaniu lożowych funkcji, ale są i zmiany personalne. To zawsze odbywa się w drugiej połowie września, po Konwencie paryskim przedstawicielek całej naszej masońskiej obediencji, czyli Wielkiej Żeńskiej Loży Francji. Wybory są demokratyczne, jak najbardziej tajne.

Obce są mi skrajności

29 lipca 2011

Dzisiaj będę autoryzować swoj wywiad go „Głosu Nauczycielskiego”:

Krzysztof Lubczyński: Pani  była kiedyś radykalną antyklerykalną publicystką, ale od lat nie jest Pani obecna na tej agorze. Dlaczego?

– Zmieniłam swój stosunek do wielu spraw, odeszłam od radykalizmu. Masoneria, do której wstąpiłam jest otwarta na wszelkie światopoglądy. Są tu i ateiści i ludzie religijni, różnych zresztą wyznań, i racjonaliści, i mistycy. Jako Czcigodna Mistrzyni występuję pod Okiem Opatrzności, czyli głoszę zasady masonerii pod okiem Wielkiego Budownika Świata. Masoneria czerpie z bardzo wielu źródeł duchowych, z różnych nurtów filozoficznych, etycznych. Dziś taki płaski ateizm, materializm i antyklerykalizm jaki kiedyś wyznawałam, są mi obce, tak jak obca mi jest konwencjonalna religijność typu ortodoksyjnie katolickiego. Dzięki masonerii nie jestem skrajna; uważam że – paradoksalnie – ortodoksi katoliccy, czy religijni w ogólności, mają wiele wspólnego z ortodoksami ateistycznymi. Wierzę też w jakąś niepoznawalną Energię, która stworzyła ten świat. Przecież także wielcy fizycy, łącznie z Albertem Einsteinem, zakwestionowali prymitywny materializm. Obraz świata, natury dzięki rozwojowi nauki bardzo się skomplikował. Nie całkiem wierzę, że świat jest tylko owocem przypadku. Dla masonerii ważna jest zasada trzech punktów: teza, antyteza i synteza …

… czyli to co marksiści określali jako diamat…

– Tak i mnie właśnie, a zarazem masonerii najbliższa jest SYNTEZA. Mam swój pogląd, ale chcę i muszę poznać pogląd mojego adwersarza i znaleźć punkty wspólne, jakieś fragmenty syntezy. Między krańcowościami jest szeroka przestrzeń i ja się w niej znajduję, blisko środka, choć nie zawsze dokładnie w środku, w centrum”.

Kiedy zały wywiad się ukaże nie wiem.

Terlikowski we Frondzie: Dlaczego nikt nie wini masonów?

28 lipca 2011

 
Terlikowski we Frondzie napisał: „Religijna prawica jest teraz na ustach wszystkich. Chrześcijanie, ba nawet katolicy w Polsce, mają odpowiadać za zbrodnie szaleńca z Norwegii. Konserwatyści i zwolennicy prawicy mają tłumaczyć się z tego mordu. Ale ciekawe jest, że nikt nie oczekuje tłumaczenia od masonów, choć morderca był członkiem Norweskiego Zakonu Wolnomularskiego”.

Pod poniższym linkiem cały felieton autora oraz dyskusja na ten temat. Groch z kapustą, ale warto przeczytać.

http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/terlikowski:_dlaczego_nikt_nie_wini_masonow__14500/strona/2

Masonów na Syberię

28 lipca 2011

Wieczorna audycja Radia dla Ciebie o masonerii odbywała się w ogrodzie: ciemnym, zimnym i kapiącym. Na rozgrzewkę była zimna woda mineralna. Taki polski mały Sybir. Moi współtowarzysze niedoli, to dwaj młodzi naukowcy, jeden poważniejszy od drugiego. Ja na ich tle chyba za bardzo na luzie. Jak audycja wyszła? Trudno mi ocenić. Producentka była zadowolona „nie do końca”. Czego jej zabrakło? Mnie – prawdziwego antymasona na żywo, z którym można byłoby rzeczywiście podyskutować i pospierać się. W sumie jednak – do przodu.

O masonach w radiu Dla Ciebie

27 lipca 2011

Dzisiaj wieczorem będę w Radiu Dla Ciebie. Od godz. 20.00 do 22.00 ma trwać audycja Spotkania czy Rozmowy w ogrodzie na temat współczesnej masonerii. Będą historycy, w tym mój znajomy dr Norbert Wójtowicz. Nie wiem o co pani redaktor będzie mnie pytać. Zobaczę 🙂

Trzeba zdelegalizować Mazurek Dąbrowskiego!

26 lipca 2011

W najnowszej „Gazecie Wyborczej” na str. 2 notatka na temat norweskiego mordercy, który m.in. należał do norweskiej masonerii. Polskie prawicowe portale wzywają do rozprawy z wolnomularstwem, które (np. zdaniem strony Konserwatyzm.pl): „może stać się wylęgarnią ekstremistów, rewolucjonistów i terrorystów. […] Być może należy zbadać, czy nie powinny zostać zostać w ogóle zdelegalizowane”. Masonerię delegalizowano wielokrotnie. Robili to: Aleksander I (car), Hitler, Stalin, Franco i Mussolini. Wolnomularstwo było nielegalne we wszystkich krajach bloku wschodniego. Masoneria jest jawna w krajach demokratycznych, usycha wraz z demokracją. Jestem historykiem z wykształcenia, o podobnym czynie masona słyszę po raz pierwszy. Jest haniebny i nic go nie usprawiedliwia (pisałam o tym w notce „Zakrwawiony fartuszek”). W Polsce mieliśmy przykłady zabójstwa, ale masona, nie przez masona. I prezydent RP Gabriel Narutowicz był masonem. Masonami byli twórcy polskiego hymnu narodowego. Masonem był nasz narodowy bohater Jan Henryk Dąbrowski, co to „Z ziemi włoskiej do Polski”. Jeśli by więc zacząć myśleć o delegalizacji polskiej masonerii, winniśmy zacząć od zdelegalizowania Mazurka Dąbrowskiego!

Imieninowo

26 lipca 2011

Jestem teraz bardziej blondynką i z nowym szalem. – Wyglądasz fioletowo jak biskup  😉 – powiedział przed chwilą mąż.

Kardynał Dziwisz masonem?

25 lipca 2011

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej notatka o ks. Piotrze Natanku  z Grzechyni, który o kardynale Dziwiszu mówi, podczas mszy, że jest masonem, a o zmarłym abp. Życińskim, że „wyje w piekle”. – Teraz mówię już dosłownie! Abp Życiński rzeczywiście przykuty jest grubym łańcuchem w piekle! Bo to masoni napisali za niego doktorat, ubrali go w sutannę i wyświęcili. Kardynał Dziwisz zawiesił ks. Natanka w kapłaństwie, a ten wypowiedział mu posłuszeństwo. A z tym doktoratem… Sama mam doktorat, ale za kardynała Dziwisza doktoratu nie potrafiłabym napisać. No, ale mówię za siebie, może jaki inny, wyżej kształcony mason umiałby to zrobić 🙂

„Zakrwawiony fartuszek”

24 lipca 2011

Dostałam właśnie maila, jak wielu masonów polskich liberalnych obediencji:

„Jak pewnie już wiecie, norweski morderca, Anders Behring Breivik był jawnym wolnomularzem. Opublikowałem komentarz do tej sprawy”. http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2055  Podpisane Kamil Racewicz.

Nic nie jestem w stanie dodać i napisać więcej w tej sprawie. Zgroza, przerażenie, ból i żal. Cóż z tego, że z norweskimi wolnomularzami nie utrzymujemy, bo nie możemy, żadnych kontaktów, że oni nas nie uznają za „regularnych” masonów, i że za podstawę do wstąpienia do loży uznają wartości chrześcijańskie, a ateista się do nich „nie prześliźnie”, bo „nie daje gwarancji”. Cóż z tego…