Archive for Kwiecień 2016

Słoneczny udar w letnie przesilenie

30 kwietnia 2016

d2f8a60f4796409c80f8e4e8c5d9d74ePomyliły mi się dzisiaj tytuły filmów. Myślałam, że idziemy na jeden, a poszliśmy na drugi. Spójrzcie drodzy Czytelnicy na tytuł u góry. Musicie przyznać, że oba jego człony mają coś ze sobą wspólnego. Pierwsza część, to tytuł filmu rosyjskiego reżysera Nikity Michałkowa, druga – to tytuł filmu polskiego. Pewnie różni je wszystko, oprócz letniego gorąca. I tak zamiast w carskiej Rosji, raz przed…  raz porewolucyjnej, znaleźliśmy się w Generalnej Gubertni w czasie II wojny światowej, gdzieś hen, na prowincji, gdzie nic wielkiego się nie dzieje: ani frontu, ani wielkich tragedi miliionów ludzkich – są tylko małe tragedie poszczególnych ludzi. Nie widzimy krematoryjnych pieców, lecz palące się fotografie z albumów w kuchennym piecu. I wszystko jest takie jakieś małe, co nie znaczy, że nie wstrząsające. Jest i wojenna miłość, a raczej jej początek i szybki koniec, bo dobrze się to nie kończy. Przeczytałam już teraz, po fakcie, że film jest poprawny politycznie, i że cechuje go „tolerancjonizm”. Dla recenzenta to była chyba obelga.  I tak nie wybrałabym tego filmu na miłe, wiosenne popołudnie, ale sumie nie żałujemy z Adamem.

Po powrocie rozmawiałam przez telefon z mamusią o naszym życiu, o politycznych wyborach i – chyba po tym filmie powiedziałam: mamuś, byle wojny nie było i byle bylibyśmy zdrowi. Z resztą poradzimy sobie. Dla niej samej wojna też była „mała”. Oznaczała ucieczki ojca przez okno, więzienie mamy, mojej babci, wizyty Niemców z psem w domu. Był też zapach piwnicy i leżących tam kartofli (dobrze, jeśli były).

A Michałkowa – okazuje się – grają tylko w jednym warszawskim kinie, na Pradze i to późno. Pewnie nie pójdziemy.

Reklamy

Z głową i bez głowy

29 kwietnia 2016

Kim była...Nie zmieniłam komputera od 2009 r.  Alarmuje mnie (osobiście!), że nie będzie nic uaktualniał, bo mam za stare coś tam. Nie nadaję się na dzisiejsze czasy. Ja się przywiązuję do starych rzeczy. W moim domu pełno staroci i dobrze się z tym czuję. Zbuntowałam się niedawno i podpisując nową umowę, zachowałam starą komórkę. Ta nowa leży, aż stara się zepsuje, albo zgubi, albo jeszcze coś innego jej się stanie. Jedno z najstarszych zdjęć na komputerze, na którym teraz piszę, pochodzi z Egiptu – był październik 2009 r. Ta kobieca figura: bez głowy, na kolanach, z czym (bo nie książką, jak chciałam spontanicznie napisać 🙂 ) tam na kolanach. Czy ona gdzieś się śpieszyła? Była niezadowolona z życia? A może szczęśliwa? W sercu pewnie miała te same obawy i nadzieje co ja, z ery komputerowej. Niezależnie ile komputerów zmienimy w swoim życiu, możemy napisać za ich pomocą tak głupie, jak i mądre słowa. One są w nas, nie w technologii.

PS POBYOWISKO – drugie wydanie – robię z głową. Już wszystkie partie materiału są w korekcie. Okładka w myślach gotowa. Sala na promocję zamówiona. Dwie dyskutantki już są.

Masonka z masonami, seniorka z seniorami

27 kwietnia 2016

DSCF5586Powracam do sobotnich uroczystości loży Wolność Przywrócona, która świętowała Jubileusz 25-lecia. Zebraliśmy się przed Pałacem Kultury i Nauki. Robiliśmy rzecz jasna pamiątkowe zdjęcia. Oto jedno z nich: ja w otoczeniu trzech masonów – seniorów z pierwszego „zaciągu” do loży z lat 1991 – 1992. Ech, ależ ten czas leci… Chłopaki ciągle na medal (Oczywiście poprosiłam o pozwolenie opublikowania fotki)!

PS Stefan Z. z prawej był naszym pierwszym masońskim kontaktem (lato 1992), panowie znali się z niwy dziennikarskiej z „Kuriera Polskiego”, popularnego pisma SD; Józef Ż. z lewej, jako ówczesny Czcigodny Mistrz loży Wolność Przywrócona, powitał odrębnym listem ukazanie się „Wolnomularza Polskiego” – była zima 1994 r.

Emilka ma 9 lat

26 kwietnia 2016

DSCN8887Moja wnuczka Emilka skończyła 9 lat. Było to co prawda 3 dni temu, ale dopiero dzisiaj jedliśmy tort od Wedla z jedną świeczką, na której wyskrobałam cyfrę 9. Potem były ćwiczenia do konkursu recytatorskiego. Emilka ma wygłosić wiersz Brzechwy pt. Sum matematyk. Na koniec rodzinna fotografia. To sie nazywa szczęście.

DSCN8883

25 lat loży Wolność Przywrócona

23 kwietnia 2016

DSCN8876To było jakby wczoraj; jakby wczoraj Adam wrócił z Radziejowic, gdzie został inicjowany na masona loży Wolność Przywrócona na Wschodzie Warszawy. A od tej chwili minęło 24 lata, a od zapalenia świateł loży – 25. I właśnie dzisiaj, w tym samym miejscu, odbyło się spotkanie jubileuszowe tych najstarszych wolnomularzy (było ich kilku) i najmłodszej generacji. Były pamiątkowe broszury i wygrawerowane deski dla wszystkich Czcigodnych Mistrzów. Był uroczysty, elegancki obiad i tort z fartuszkiem mistrzowskim. Lecz najbardziej podobały mi się wspominki, te bardziej i mniej poważne. Widziałam wszystko od początku, zazdrościłam, bo ta loża kobiet wówczas nie przyjmowała, ale właśnie przez ten kanał przyszedł pierwszy kontakt z Paryżem, do masonerii kobiecej. Byłyśmy dzisiaj i my, masonki z lóż Prometea i Gaja Aeterna. Wzruszające było dla mnie i to, że spotkaliśmy się całą naszą rodziną, a w imieniu „Wolnomularza Polskiego” cały komplet pisma ofiarowaliśmy loży na pamiątkę. Ja wypatrzyłam w parku spróchniałe drzewo i swoim zwyczajem zaraz tam weszłam…

RSCN8816

Zakończyłam zakończenie :-)

21 kwietnia 2016

Czerwona GóraDzisiaj postawiłam kropkę nad i, i napisałam zakończenie do II wydania  POBOYOWISKA. Jutro wysyłam materiał do korekty (robiona będzie w Kraju Basków, w Hiszpanii 🙂 ). Trwa skanowanie książki wydanej w 1992 r. Gdzieś w maju będziemy łączyć jedno z drugim. Przy okazji tego mego pisania, musiałam spojrzeć na całe swoje zawodowe życie. Miałam kilka razy w życiu wrażenie, że ciągłość mej biografii zostaje zerwana. Dzisiaj w rozmowie z moją mamusią powiedziałam, że jestem zadowolona, ale nie zdradziłam jej żadnych szczegółów. Przed nikim nie zdradzę. Przeczytają w książce. Mam wrażenie, że połączyłam wreszcie wszystkie nitki i niteczki. Moim pierwszym wykształceniem było tkactwo artystyczne, i coś, jakby gobelin, udało mi się dzisiaj dokończyć. Prof.Kazimierz Dąbrowski stworzył termin „dezintegracja pozytywna”. Sprawdził się i w moim przypadku, mam nadzieję.

Fot. Stoję przed domem w Czerwonej Górze, domem rodzinnym.

Koło historii

20 kwietnia 2016

Dzisiaj pisałam zakończenie do drugiego wydania  POBOYOWISKA. Uświadomiłam sobie rzecz, której nigdy do tej pory nie zauważałam: w chwili zakończenia kampanii Boya i Ireny Krzywickiej przeciwko karalności przerywania ciąży, w 1932 r. wprowadzono w kodeksie karnym zapisy legalizujące aborcję ze wskazań medycznych i będącą skutkiem przestępstwa – było to najbardziej liberalne prawo w przedwojennej Europie (poza ZSRR). Jeśli wejdzie w życie prawo, którego chcą polskie ruchy Pro Life całkowicie zakazujące aborcji, znajdziemy się w pierwszej piątce najbardziej restrykcyjnych państw świata. Koło historii potoczyłoby się wstecz, hen, hen, do II RP, tej sprzed „Piekła kobiet” Boya. Bardzo gorzkie byłoby to zakończenie mego  POBOYOWISKA. Bardzo gorzkie.

Gorszycielka Boya

19 kwietnia 2016

krzywickaGdyby Boy nie zakochał się w Irenie Krzywickiej, być może nie byłoby Piekła kobiet. On był po piećdziesiątce, ona przed trzydziestką; on żonaty – ona mężatka i nagle MIŁOŚĆ. Un coup de coudre, grom z jasnego nieba. Czytam  te Wyznania gorszycielki, które ukazały się po raz pierwsze w 1992 r. równolegle do mego POBOYOWISKA. Nic nie wiedziałam wówczas o roli pani Ireny w życiu autora Słówek. I teraz rozmyślam, jak wpleść to wszystko w drugie wydanie mojej książki? Rozdział ostatni już napisałam. Przepisany jest Aneks, w którym zamieszczę tekst Szymona Kobylińskiego o Boyu z 1998 r., który drukiem nigdy nie ukazał się. Pozostają wisienki na torcie, czyli Wstęp i Zakończenie.

Za cenę ofiary własnego życia…

18 kwietnia 2016

– Najważniejszy jest prymat pewnych zasad moralnych, które muszą kształtować życie polityczne, nawet za cenę ofiar. Nie zrozumie się chrześcijaństwa bez świadectwa, nawet za cenę ofiary własnego życia. Współczesne pokolenie musi dojrzeć, że piąte przykazanie jest absolutne i żadnych wyjątków być nie może – mówi abp. Marek Jędraszewski, wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. W kontekście chodziło o całkowity zakaz aborcji. Wypowiedź wzięłam z art. pt. Polscy biskupi w cieniu papieża Franciszka z dzisiejszej GW.

Nie wiem do końca, czy abp. chodziło o ofiarę  kobiety, której ciąża zagraża życiu? |Mówiąc szczerze, aż boję się wyciągnąć wnioski.

Babcia z wnuczką

17 kwietnia 2016

A to ja dzisiaj w Zalesiu z moją kochaną wnuczką Emilką.DSCN8784