Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

O rejsie po Nilu ciąg dalszy…

16 lutego 2019

Mój wczorajszy wierszyk dla Emilki spodobał się kilku osobom na FB. Weryfikowała go nawet pewna dziewczynka z Niemiec, która po przetłumaczeniu wierszyka przez dziadka rzekła, że też chce wierszyk, tylko dla siebie. 🙂 Jest ciąg dalszy Rejsu po Nilu i jeszcze moja fotka z prawdziwego rejsu  (z parasolką) i Emilka z „potopionymi” zabawkami, wyrzuconymi ze „statku” – walizki. 🙂

Krowa pije w Nilu wodę, co poprawia jej urodę,

jest urocza niesłychanie, chyba miss Nilu zostanie.

Bałwan wyszedł ze stroika i nad Nil szybciutko zmyka,

nie wie biedak, że słoneczko, roztopi go nad tą „rzeczką”.

A krokodyl jest na ścianie, czy też biedak tu zostanie?

Wraz z aniołkiem i zajączkiem  wiszą, miast hasać po łące.

„Ja jestem wąż bardzo śliski, chcę wpełznąć dziś do walizki,

która jest statkiem po Nilu. Opowiem o sprawach tylu:

O krowie, co cocę pije, o słoniu, co się nie myje,

 tylko zażywa prysznica… O gliście – zwą ją dżdżownica –

co węża bardzo pociąga i całą długością zachwyca”…

Wąż: Emilko, czy się mnie boisz, że ciągle minki stroisz?

Nieładne są takie minki u miłej, grzecznej dziewczynki!

Emilka: Gdy  węża trzymam w objęciach, cała omdlewam z przejęcia.

Królową Węży zostanę, gdy się obudzę nad ranem…

Takie się toczą rozmowy, a statek wciąż nie gotowy.

a statek wciąż się kołysze, wsłuchany w nilową ciszę.

Reklamy

Wierszyki dla Emilki

15 lutego 2019

Emilka statek po Nilu

Gdy Emilka moja wnuczka miała 3 latka, czyli 9 lat temu, wróciłam z wycieczki do Egiptu. Zaczęły się wtedy nasze zabawy. Moja walizka była statkiem po Nilu, a Emilki zabawki jego pasażerami. Wysypał się wtedy ze mnie nie wiedzieć czemu worek wierszyków dla Emilki. A oto jeden z nich, pt. Emilka, bańki mydlane i Nil:

Puszczamy z wnuczką bańki mydlane,

lecą na dywan, lecą na ścianę,

lecą na krzesło i do walizki,

która jest statkiem,

statkiem dla wszystkich zwierząt Emilki.

Jest tu baranek oraz dwa wilki,

miś i prosiaczek, kilku Chińczyków,

(zaraz zobaczę, czy jest ich tylu)

– wszyscy płyniemy razem po Nilu.

 Z boku wąż morski zamiast szalika

przed naszym statkiem szybciutko zmyka.

Emilka chrupie płetwy rekina

 i gąsienice zjadać zaczyna,

to nie są żelki, to nie są chipsy,

tylko wieloryb oraz aż trzy psy.

 Dziadziuś chce płynąć po Nilu z nami,

precz krokodyle! – płyniemy sami.

I stara puszka po czarnej kawie,

posłuży świetnie naszej zabawie,

będzie w niej zupa z sosnowej szyszki,

zjedzą ją kotki oraz dwie myszki.

Potem tu tukan w gnieździe wysiedzi,

czerwoną piłkę i kilka śledzi.

Zielony ręcznik będzie dywanem,

lotnym i szybkim – zaczarowanym,

na nim Emilka – księżniczka z bajki,

poleci szukać dziadziusia fajki,

a jest to przecież pokoju fajka.

Stop, bo już późno. Skończona bajka.

Czarownica w Walentynki

14 lutego 2019

Wierszyki

Walentynki nie muszą być wcale takie ckliwe! 🙂

Wyszła ze mnie Czarownica,

pęd mnie niesie i zachwyca.

Czarownica z Łysej Góry,

Do mnie sowy! Do mnie szczury!

Do mnie węże i ropuchy

rozpychajmy sobie brzuchy

muchomorem, mandragorą,

jestem wiedźmą i potworą,

co – gdy tylko zmrużysz oczy –

jak diablica w sen twój wskoczy

i zatańczy tam kankana

Czarownica rozbrykana.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wiersze z kluczem

12 lutego 2019

Wiersze z kluczemNo i jest!!! 🙂 Mój pierwszy tomik wierszy. Pierwsze 5 egzemplarzy dostałam dzisiaj, w dniu urodzin Adama! Jestem szczęśliwa. O to jeden z nich, O miłości dwóch fasoli pnących:

Czy to tyczka, czy promień?

Czy to liście, czy dłonie?

Czy to strączki, czy usta?

Czy wypełni się pustkta?

Czy to wietrzyk, czy tchnienie?

Czy spełnisz moje pragnienie?

Urodziny Adama

12 lutego 2019

Dziś Adam miałby urodziny. Spędzimy je rodzinnie z Olą i Fredkiem u notariusza. Tak rzadko pamiętamy śpiesząc się w życiu, że wszystko co zdobędziemy i zgromadzimy otrzyma kiedyś nazwę „masy spadkowej”. Tylko wdzięczna pamięć jest niewymierna i potrafi dźwignąć na sobie wszystkie te minione dni. Bądź Adamie spokojny gdziekolwiek teraz jesteś.

Dość smutasów!

10 lutego 2019

Ogrodek wiosnąMój ogródek przy kuchennym oknie zwiosenniał. A i za oknem prawie przedwiośnie. Cudnie jest wyjść po chorobie z domu, usiąść w fotelu w ulubionej kawiarni na Nowym Świecie i zagłębić się w lekturze. A było co czytać w „Wyborczej”. Zaczęłam od artykułu ex prezydentowej USA Michelle Obamy (czekam na książkę!), potem od dechy do dechy przeczytałam rozmowę z ex premierem Włodzimierzem Cimoszewiczem a skończyłam na artykule prof. Marcina Króla pt. Rozsądna i romantyczna. Z duchem tego ostatniego tekstu zgadzam się w 100 procentach! „Skoro musi być populizm, to niech będzie radosny. Jest miejsce dla dwu opozycji. Ale nie więcej” – pisze profesor. To słówko „rozważna” idealnie pasuje do sylwetki i poglądów Cimoszewicza. Zawsze go ceniłam, głosowałam nawet w pierwszych wyborach prezydenckich. Gdyby został „jedynką” w Warszawie z Europejskiej Koalicji miałabym wielki dylemat czy zagłosować na niego, czy na nieznanego jeszcze kandydata Wiosny. Jestem rozdwojona – moja biografia – to Cimoszewicz, moje nadzieje – to Biedroń. Wracając do artykułu Króla: „Przywódcy PO zachowują się tak, jakby Biedroń był niesfornym dzieckiem, które trzeba zapędzić do szeregu, czyli do koalicji. Czyż nie widzą fundamentalnej różnicy między swoim temperamentem politycznym a tym reprezentowanym przez ruch Biedronia? Czy doprawdy stali się już zgryźliwymi staruszkami, którym przeszkadza każda nowość czy odmienność? <Rozsądna i romantyczna> – doprawdy oba elementy są niezbędne w polskim myśleniu o wspólnocie. […] zupełnie czym innym są zacięte i niechętne światu twarze przywódców pisowskiego populizmu, a czym innym radość i zabawa ludzi skupionych przez Biedronia. Doprawdy, smutasów mam już dość”. Ja też. 🙂 🙂 🙂

Skoro leży i choruje, to może zdechnie

9 lutego 2019

Skarbiec2„Skoro leży i choruje, to może zdechnie” – przeczytałam dziś w komentarzu mego wiernego czytelnika. Śpieszę zawiadomić, że nie zdechnie – przynajmniej jeszcze nie teraz. Wizyta u doktora super pozytywna: oskrzela czyste, płuca czyste, a chrypka to efekt uboczny zażywanych lekarstw. 🙂 Odczułam natychmiast przypływ energii i: ugotowałam idealnie dwa jajka na miękko, podgrzałam dobre mleczko, kupię 3 skrzydełka i ugotuję sobie krupniczek, kupię kwitnącego kwiatka w doniczce, by mi było wiosennie; kupię „Wyborczą” i poczytam o życiu Michelle Obamy (Już nic nie muszę. Robię co chcę – ponoć tak pisze. :-). Zaglądnę wreszcie, ale to później, do plików z historią masonerii kobiecej, by napisać obiecany tekst do zbiorowej księgi o kobietach. Miałam też bardzo miły telefon z Lublina od pewnego „regularnego” brata z zaproszeniem na otwarte spotkanie w związku z 8 marca. No i widzicie? – u mnie już wiosna całą gębą. 🙂 I w nastroju też. „Jeszcze nie zdechnie” – Panie Domagała! Jeszcze nie.

PS Wczoraj przeczytałam starą Agatę Christie i napotkałam passus o „starym” 60-letnim doktorze. A ja będę w lipcu miała 64 i wcale staro się nie czuję. 🙂 W ogóle!!!

PSPS Na fotce moja czarodziejska, sylwestrowa kula z wszystkimi skarbami tego świata.

Wielka Wiosenna Orkiestra

7 lutego 2019

Ja ze ślimaczkamiZdrowieję wolniutko, ale dalej z domu nie wychodzę, czytam wiersze i myślę. Dużo myślę o Wiośnie i Robercie Biedroniu. Trzy myśli mam następujące:

  1. Jego wejście na Torwarze, energia, uśmiech, entuzjazm zebranych bardzo przypominały ducha finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wtedy Polska, a raczej na jej część „owsiakowa” jest moją ukochaną Polską. Wtedy się przenosi góry i pomaga najsłabszym. Jest pięknie! W tym roku Finał zakończony został tragicznie, morderstwem prezydenta Gdańska Adamowicza na oczach milionów. Czy to nie był Znak, że coś się w nas i wokół nas ostatecznie skończyło? że jeśli czegoś nie zmienimy w naszym życiu społecznym, politycznym, rodzinnym, to „rozdziobią nas kruki wrony”? Inicjatywa Roberta Biedronia ze wszystkimi swoimi słabościami jest może właśnie tym sygnałem do zmian? NARESZCIE.
  2. Rok 2019 to rok rocznic: Okrągłego Stołu (mój ś.p. Adam uczestniczył w tym), wyborów czerwcowych, pierwszego rządu niekomunistycznego (Wasz prezydent nasz premier). Spory o tę rocznicę trwają, co symbolicznie oddaje konflikt wokół gdańskiego Europejskiego Centrum Solidarności. Czyje ma być to Centrum: Jarka! – chcą obecni rządzący – nie Bolka! Odpowiadają im „prawdziwi” kombatanci Solidarności – że ma być nas wszystkich, że to polskie i europejskie dziedzictwo. To jest trochę tak, jak spór Żydów na pustyni podczas wędrówki do Ziemi Obiecanej. Pożegnali Egipt, symbol niewoli, wędrują do tej Ziemi Obiecanej. Dotarli. Zaczęli budowę, wybijając przy okazji ile się da „niewiernych” tubylców. Pojawia się nowe pokolenie urodzonych już nie w Egipcie i podczas wędrówki, dla których Ziemia Obiecana jest codziennością i nie obchodzą ich w ogóle spory o to, czy dobra była decyzja o wyjściu z Egiptu i czy marsz nie trwał za długo, i czy wybrano najkrótszą drogę. Oni chcą patrzeć w przód. I to jest Biedroń ze swoją Wiosną, przekraczający spory postkomuny i postsolidarności w wydaniu POPiS. Okrągły Stół trzeba by dostarczyć do Gdańska jako jeden z eksponatów wystawy. I przestać toczyć spory w muzeum!
  3. Trzeba z żywymi naprzód iść, po życie sięgać nowe, a nie w uwiędły laur liść z uporem stroić głowę (Adam Asnyk,  Daremne żale, próżny trud... do tych, co wszystko odnosili do Powstania styczniowego).

(more…)

O różnych życiowych planach

6 lutego 2019

PaniBozenkaCałe życie planowałam, uczona tego „od kołyski” (miałam becik) przez mamę, śpiewającą mnie i sobie po dziś dzień piosenkę z czasów Planu 6-letniego pt. Wykonaj plan. Bez planu nie wyda się gazety. Właśnie minęło 20 lat od powstania „Gazety Ubezpieczeniowej”, której szefowałam od początku. 20 lat, to ponad 1000 tygodni powtarzania tydzień w tydzień tego samego: planowania numeru, przyjmowania i opracowywania tekstów, łamania, korekty, druku, dystrybucji i dawaj – od początku! Jestem zaplanowana od stóp do głów, można by zatem rzec. Z drugiej strony cały ten czas, to zawalanie się kolejnych planów. Choćby ostatnie tygodnie: chcąc wykonać plan mego posłowania do Paryża, nie zrealizowałam kolejnych: nie byłam na uroczystym masońskim Bankiecie Jana Zimowego, na pracach loży Lux Orientis i Gai Aeterny (w najbliższą sobotę). Nie przyjęłam, jak obiecałam, dwóch sióstr na przenocowanie, nie poszłam na uroczystą galę zaprzyjaźnionej od lat firmy  ERGO PRO. Leżę i choruję. Reasumując: taka jaka jestem, to suma planów zrealizowanych i zawalonych; te drugie nie raz okazywały się ważniejsze, bo zmuszały do zmiany kierunku mego życiowego marszu. Teraz także tak jest. W 20-lecie „Gazety Ubezpieczeniowej” oddaję jej szefostwo mej kochanej córce Aleksandrze – Oleńce. A sama czekam na pierwsze egzemplarze moich wierszy w tomiku  WIERSZE Z KLUCZEM. Już są wydrukowane! 🙂

PS Ten ładny rysunek wykonał Stefan R., zaprzyjaźniony od lat informatyk. Dziękuję 🙂

Wiosna zimą

4 lutego 2019

wiosna idzieJeszcze tydzień antybiotyku i już będę wyleczona. Mam nadzieję. Chcąc nie chcąc, nie mogąc nic czytać (uszy mam zatkane a w głowie stado świerszczy gra bardzo głośno), oglądam TVN i Romanse (na zmianę) oraz komentuję przez komórkę na FB. Na tyle mnie stać. Afery wchłonęłam wszystkie, w tym  Dwie wieże – moja ulubiona książka młodości. Widać, jak niebotyczna jest ambicja i chęć zaistnienia na zawsze w pamięci rodaków pana K. Myślę, że jednak jak nie udało się ukraść księżyca, tak nie uda się z tymi wieżami. Zbudują je inni deweloperzy. Niepartyjni. A od wczoraj króluje WIOSNA. Ja już nie wierzę w nową Utopię, ale wiem, że oprócz chleba ludziom potrzeba Nadziei: na lepsze słowo, piękniejszy świat, lepsze stosunki; na zwykłe  DOBRO. I Robert Biedroń, idealista czystej wody, który w Słupsku pokazał, że potrafi swój idealizm przerobić w realia, taką Nadzieję daje. Wierzę, że odrobił lekcje z Leppera, Palikota, Petru, że dokładnie będzie wiedział kim się otacza, że nie zabraknie mu determinacji, by uniknąć zębów rekinów małych i dużych. Wiem dobrze, że Raju nie zbuduje, to ani chybi, ale może przynajmniej węża pogoni?