Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Polskie masonki

20 lutego 2020

Jaka fajna data: 20.02.2020. Dobra do podejmowania przyrzeczeń, bo łatwo zapamiętać. 🙂 Cóż się dzieje u mnie ostatnio? Wazony poszły w odstawkę, nie gram i nie śpiewam, nie ma we mnie złamanego wiersza. Od jakiegoś czasu cały mój twórczy mózg zajęty jest książką, którą chcę wydać jesienią. Związane jest to z jubileuszem 20-lecia zorganizowanego wolnomularstwa kobiecego w naszym kraju. Miała racja moja przyjaciółka Małgosia, gdy powiedziała mi niedawno: – Rzucisz wazony i zajmiesz się czymś innym. Ja cię znam. I „wykrakała”. Aby ułożyć w głowie książkę, potrzeba pewnie wolnego każdego neuronu, stąd mój sen: z mego ucha wychodzi jaszczurka, na początku jest mała, ale rośnie na moich oczach. Wyjście jaszczurki oznacza pewnikiem zwolnienie tej części mózgu, która zajmuje się ułożeniem mego dzieła. Choć nie będzie to książka napisana przez jedną autorkę. Ja będę tylko troszkę autorką, za to 100-procentową redaktorką i wydawcą. Na całość składać się będą artykuły w „Wolnomularzu Polskim”, przeważnie lożowe deski, moich sióstr z obu lóż: Gai i Prometei, które dadzą odpowiedź na pytanie: kim były polskie masonki, kim są i kim chcą być w przyszłości. Obrazy i słowa kłębią się w moim mózgu, ale jakiś obraz już się wyłania. Wspaniałe uczucie!

Szczęśliwi czasu nie liczą…

29 stycznia 2020

Dziwnie się dzieje ostatnimi czasy. Symbolem tego wszystkiego stał się dla mnie piękny zegar w paryskim muzeum d’Orsay. Z jego jednej strony czas biegł normalnie, a z drugiej, jakby zastygł. W kawiarni muzeum, gdzie z koleżanką Wandą piłyśmy kawę, jedna ściana wyłożona była lusterkami, umieszczonymi pod różnym kątem. Efekt był taki, jak na jednym ze zdjęć: świat pokawałkowany, nie tylko do góry nogami, ale powywracany na wszystkie strony. Moje spotkania paryskie były właśnie takie – działy się w ciągu tygodnia, ale wracałam w nich w przeszłość – 40 lat, 27 lat, wybiegałam też w przyszłość, najbliższą i tę trochę dalszą. Kto wie, może z punktu widzenia np. Wielkiego Architekta, ten mój świat jest właśnie taki nieciągły, w którym trudno powiedzieć, kiedy co się kończy, a kiedy zaczyna (i na odwrót). Przebywając w tych różnych czasoprzestrzeniach, zaczęłam gubić się w rzeczywistości. Zgubiłam kolczyk, czapeczkę, bluzkę, zostawiałam torebkę, pomyliły mi się daty… Trochę to śmieszne wszystko, ale w sumie… poetyczne. 🙂

Człowiek Roku Ubezpieczeń po raz 18…

11 stycznia 2020

Tytuł i nagrodę dla Człowieka Roku Ubezpieczeń wymyśliłam w 2002 r., gdy przejęłam „Gazetę Ubezpieczeniową” od Wydawnictwa INFOR. Od tego czasu co rok urządzaliśmy imprezę wręczenia nagrody – portretu. Trwało to długo, Wczoraj odbyła się kolejna, 18, Człowiekiem Roku Ubezpieczeń 2019 został Peter Grudniak, właściciel agencji dystrybucji ubezpieczeń  ERGO PRO. Przyszło wielu prominentnych uczestników ubezpieczeniowego rynku, w tym 7. Laureatów. Zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. To była ostatnia moja nominacja i mój kandydat, z którym znamy się i lubimy od lat. Dostał ode mnie osobistą bardzo nagrodę – duuuży puchar, z którym Panu Prezesowi Grudniakowi bardzo było do twarzy… 🙂

Oficerowie i szpiedzy są wśród nas

3 stycznia 2020

szpieg1W dłuuuugie dni świąteczne wybrałam się w końcu do kina, na Oficera i szpiega Romana Polańskiego. Godzina była „niekinowa”, 12.10, większość sali pełna ludzi 50 plus. Podczas seansu było jak makiem zasiał, żadnych szelestów, podświetlonych komórek; nic. Z mrocznego ekranu emanowało rosnące napięcie. Mroczne wnętrza, mroczne sprawy, mroczne dusze. To nie jest kino akcji, to prawdziwy film szpiegowski i… sędziowski, bowiem jednym z bohaterów filmu Polańskiego jest wymiar sądownictwa w III Republice. Splecione, ciemne interesy rządzących, w tym  dowództwa armii, które woli, by skazać niewinnego, niż przyznać się, że dowody sfałszowano, a proces naciągnięto.  Niewinny oficer – Żyd, oskarżony o szpiegostwo, a przeciwko niemu cała państwowa machina, oprócz jednego sprawiedliwego. Nie opowiadam filmu, bo recenzje można przeczytać wszędzie. Opowiedziana przez Polańskiego historia jest ponadczasowa, sięga i nas, naszych rządzących (armia u nas chyba nie taka, ukryta jakby), naszych sędziów. Po filmie – jeśli ktoś nie wiedział – to już będzie, jak ważna jest sędziowska niezawisłość, jakie okropne niezasłużone, fałszywe oskarżenia, jaka straszna nienawiść na tle narodowości i wyznania. Będzie też wiedział, jak chuchać i dmuchać trzeba na tych sprawiedliwych, którzy stają na przeciw tego państwowego walca i nie boją się – jak wówczas Emil Zola mówić w twarz: „oskarżam”!

Idżcie do kina koniecznie!!!

Rok 2020

1 stycznia 2020

Nie umiem powiedzieć, czy to jest pożegnanie z Aszerą. W marcu 2020 upłynie 10 lat od jej założenia. Była mi przez ten czas niezbędna. Tymczasem w drugiej połowie ubiegłego roku coś zaczęło się zmieniać. Mniej czytałam, mniej pisałam, ale chyba intensywniej żyłam. Przeżywałam uczucia, o których nie chcę… nie potrafię… nie mogę? pisać. Pisałam wierszyki – do sztambucha, nie opowiadałam na zewnątrz o rozmaitych spotkaniach, rozmowach. Może weszłam w głąb siebie? Rok, który właśnie się zaczął i dla mnie jest okrągły: w lipcu skończę 65 lat, 1 października przypadnie 40 lat mojej pracy zawodowej, w listopadzie będzie rocznica 20-lecia loży Prometea i 10-lecia Gai Aeterny. Z tej okazji szykuję się do książki pt.  SUKNIA I FARTUSZEK. Szkice z dziejów masonerii kobiecej XVIII – XXI wiek. A Aszera? Aszera była wielką boginią. Z moim blogiem czy bez niego pozostanie sobą. 🙂20191231_172821

Człowiek skończony

24 października 2019

Ja i okularyJeśli patrzysz i myślisz, że twój rozwój się skończył, to jesteś skończony. 🙂

Panel masoński przełożony ;-(

17 października 2019

DSCN2862Kochani, z przyczyn zupełnie dziwnych, nasz panel pod patronatem Instytutu Sztuka Królewska w Polsce na temat potrzeby istnienia masonerii w dzisiejszych czasach zostaje przełożony. Odbędzie się w poniedziałek 4 listopada br. o tej samej godzinie, czyli 19.00 i w tym samym miejscu – Nowy Świat Muzyki, Nowy Świat 69.

Serdecznie zapraszam!

15 października 2019

Plakat panelu dyskusyjnego

Powązki, wybory i bezy

13 października 2019

 

Taka piękna pogoda nie sprzyjała fotkom z cmentarza. Oślepiało nas słońce, tak samo, jak rok temu, gdy chowaliśmy mego męża Adama. Powązki Wojskowe najpiękniejsze o tej porze roku, złoto i czerwień, radosne wiewiórki (na każdą przypadało po kilka osób z orzeszkami – raj!). Spotkaliśmy się rodzinnie i przyjacielsko. Była Ola z Emilką oraz mój przyjaciel ze studiów Krzysztof. Przy grobie, po porządkac, położeniu wianuszków (kupiłyśmy z Emilką identyczne, nie wiedząc rzecz jasna o tym ) i zapaleniu zniczy,  opowiadaliśmy dowcipy wyborcze,niektóre z długą brodą). Adamowi by się to podobało, on zawsze wybierał anegdoty zamiast martyrologii. 🙂 Wszyscy już byliśmy po głosowaniu. Poglądy były centro-lewicowe, opozycyjne, że aż strach!. Potem już tylko w gronie rodzinnym poszłyśmy -trzy dziewczyny – do kawiarni. Nigdy nie biorę bezy (kalorie!), ale tym razem, dla pamięci Adama zjadłam jedną, ogromną! On kochał torty bezowe cioci Węgrzeckiej z Radomia. I póki mógł, a ona je piekła – jadł! Grzech odpokutuję na basenie, a wygląda na to, że będą w weekend za darmo, bo Warszawa wygrywa frekwencyjnie!

Lewica brzmi dumnie!

11 października 2019

ja i Adrian ZanbergZdjęcie to jest sprzed 3. lat – z kwietnia 1916 r., kiedy to pod Sejmem odbyła się wielka demonstracja w obronie praw kobiet. Poszłam tam wtedy z egzemplarzem swego  POBOYOWISKA, opowiadającego o bojach Boya w obronie świadomego macierzyństwa, przeciwko Piekłu Kobiet (termin Boya!!!). Podeszłam pod trybunę, z której schodził własnie Adrian Zandberg i wręczyłam mu książkę. Powiedziałam przy tym: – Ja jestem  stara lewica i wiem, że nas niezbyt lubicie. Ale w tej sprawie powinniśmy być razem. Minęło trochę czasu i… jesteśmy razem w tej, i nie  tylko w tej sprawie.

Bardzo, bardzo się cieszę, że znowu słowo  LEWICA brzmi dumnie.

Poboyowiski=o