Archive for Czerwiec 2013

Kupuję, więc jestem

30 czerwca 2013

Zalesie
W Zalesiu zielono. Komary poznikały – pani gospodyni podtruła. Czytałam na werandzie w sobotnio-niedzielnej „Gazecie Wyborczej” blok o Zygmuncie Baumanie. W rozmowie opowiadał o swoich młodzieńczych, komunistycznych wyborach. Wstydzi się, że był tak naiwny, ale wizji świata: sprawiedliwszego, wolnego, braterskiego nie zmienia. W wykładzie we Wrocławiu, który miał po odprawieniu prawicowej bojówki mówił o kryzysie wartości lewicowych, o wygranej prawicowego opisu świata, w któym liczy się wzrost PKB, a na co dzień dominuje hasło: „Kupuję, więc jestem” (to moja parafraza baumanowskiej myśli). Ja też uważam, że lewicę trzeba wymyśleć na nowo. Papież Franciszek powraca do świętego Franciszka, bo też w rozwoju Koscioła nie podoba mu się to i owo. A lewica? Do jakich korzeni ma wracać? Przedindustrialnych? Przedoświeceniowych? Można tak się cofać do „komunizmu pierwotnego” czyli hordy pitekantropusów… Ale że kawałek po kawałku myśl lewicową trzeba przepatrzeć i odkurzyć – to jasne. Aby w naszym świecie żyło sie choć troszkę lepiej i rozumniej niż dotąd. Masoneria to sposób na życie, ale dla niezbyt licznych osobników. Może całego świata hurtem naprawdę „zbawić” się nie da… Tylko w zaświatach.
PS Repetytorium: Myślę, więc jestemKartezjusz.

Reklamy

Pogrzeb Juliusza Janczura

28 czerwca 2013

Dzisiaj pożegnaliśmy na Warszawskich Powązkach Wojskowych Juliusza Janczura. Kwiatów i wieńców miał tyle, że nie mieściły się na grobie! Przyszło mnóstwo ludzi ze środowiska ubezpieczeniowego, a zwłaszcza brokerskiego. Ja znałam go od 1999 r. Organizował wszystkie Kongresy Brokerów, największe coroczne imprezy w naszej branży. Był też na ostatnim, w maju br., choć wtedy – jak się dowiedziałam – „urwał się” ze szpitala. W swoim drugim, a raczej poprzednim życiu zawodowym był pracownikiem wywiadu Polski Ludowej (mam sentyment do wywiadu i kontrwywiadu – mój ś.p. teść Klemens Wysocki, legionista II Brygady, w Polsce Międzywojennej był pracownikiem słynnej „Dwójki” i łapał niemieckich szpiegów w COP). Wracając do Juliusza. Miał świecki pogrzeb. Bez żadnego mistrza ceremonii. Była urna, kwiaty, my i muzyka – jazzowe standardy amerykańskie. Pomyślałam sobie, że pracownik kilku ambasad polskich, gdzie pracował pod przykrywką, uczestniczył w licznych przyjęciach dyplomatycznych z taką muzyką w tle. On, nie wierzący w życie pozagrobowe, chyba uśmiał się zza grobu, patrząc na trochę skonsternowanych żałobników. Za to nad samym grobem pięknie przemówił Jacek Kliszcz, b. prezes Stowarzyszenia Brokerów Polskich, przyjaciel Juliusza. Na pogrzebie byli także i obecny prezes łukasz Zoń (na zdjęciu z lewej ode mnie) i stary prezes, Tomasz Mintoft=Czyż (po prawej) i prezes Izby Pośredników Adam Sankowski, przyjaciel wszystkich brokerów. Żegnaj Juliuszu. Byłam u Ciebie w szpitalu na dzień przed śmiercią. Dostałam od Ciebie cudowny prezent – Ty wiesz i ja wiem jaki. 🙂 Nie zapomnę Cię.

W domu pogrzebowym

Po pogrzebie

Pogrzeb, Jacek Kliszcz przemawia

Potrzeb Juliusza

Zszargana człowiecza godność

27 czerwca 2013

Podpisuję się obiema rękami pod tekstem Konrada Sawickiego (publicysta „Więzi”) w dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” pt. Sen o Polaku idealnym. Dotyczy prof. Zygmunta Baumana i tego, co go spotkało ze strony wrocławskich bojówek nacjonalistycznych NOP. Nie umiałam tego dobrze określić, gdy sama pisałam o tym. Konrad Sawicki napisał o przyrodzonej każdemu człowiekowi godności. „Uczył tego wtedy ks. Józef Tischner, uczył także Jan Paweł II – pisze. Gdy jeszcze nie byliśmy w pełni wolnym narodem, mówili nam oni, że godność jest tym, czego nikt nikomu nie może odebrać, bo jest to wartość niezbywalna każdej osoby. – czytamy w encyklice Redemptor Homini [encyklika Jana Pawła II, 1979 r.]. I dalej:
Nie ma cienia wątpliwości, że godność Zygmunta Baumana została zszargana. I nic tego nie usprawiedliwia: ani powoływanie się na jego życiorys (jakikolwiek by był), ani na to, że nigdy za ten życiorys nie przeprosił. Bo godność nie jest atrybutem bezgrzesznych czy też nawróconych. Jak wierzą chrześcijanie, jest wartością wynikającą z faktu bycia stworzonym na Boże podobieństwo oraz z tego, że Boży Syn zawiesił naszą nędzę wysoko na krzyżu zbawienia”.
Czy zatem ktoś, kto nie jest chrześcijaninem i wierzy w innego Boga nie ma godności? Każdy człowiek niezależnie od rasy, wyznania, płci, orientacji seksualnej, statusu majątkowego czy narodowości ma przyrodzoną godność – to jest moje, masońskie credo. Ma tę godność niezależnie od wiary, czy zrodził się z Boga, czy z niezmierzonej materio/energii. Tomasz P. Terlikowski na portalu Fronda.pl nazwał Zygmunta Baumana „komunistycznym oprawcą”. Sawicki przytacza definicję ze słownika PWN: „Oprawca to ten, kto torturuje lub morduje kogoś z czyjegoś polecenia”. „Jeśli katolicki publicysta ma dowody na to, że Zygmunt Bauman kogoś torturował lub zamordował, jest uprzejmie proszony o ich upublicznienie. Natomiast jeśli nie, za epitet, który narusza godność człowieka, powinien przeprosić” – prawi Sawicki, a ja się przyłączam.

Bal na działkach?

26 czerwca 2013

CzerwonaGora i Ola mas. sierpień 2012 095
To działka mojej mamy w Czerwonej Górze, niedaleko Chęcin. Wśród winnych liści, paproci i kwiatów stoi skrzypek drewniany, taki „Głupi Jasiu” – głupi, ale zdolny. Wszystko wskazuje na to, że Jasiu zagra na tych skrzypkach i na działkach będzie bal! Projekt PO o ogródkach działkowych, o którym sami działkowcy mówili, że był gorszy od PIS-owskiego poszedł w niebyt, a premier TUSK zapowiedział, że poprze projekt obywatelski, czyli działkowców. Moja mama – materialistka i racjonalistka dopiero teraz zrozumiała, że cuda jednak się zdarzają. 🙂 !!!!!!!!!!!!!! Szkoda, że tata tego nie dożył. 😦
Tata i słonecznik

Bauman, wyp… z Polski

24 czerwca 2013

Dzisiaj na Facebooku zobaczyłam następujący obrazek: prawicowcy narodowo-kibolscy wrocławscy na wykładzie prof. Zygmunta Baumana i napis: Nie znadzam się z teorią płynnej nowoczesności. Ktoś, kto zmontował fotkę z „najazdu” narodowców z najsłynniejszym zdaniem prof. o płynnej nowoczesności trafił w dziesiątkę! Skonfrontował mądre, wyważone i dociekliwe konstatacje prof. Baumana o naszych czasach z tępą siłą, pałą i nienawiścią. Gdy słuchałam wypowiedzi jednego z bojówkarzy z kolei, że nie mogą Baumanowi wybaczyć komunistycznej przeszłości (sprzed 60 lat), pomyślałam, że tak samo zasadne byłoby wypominać świętemu Pawłowi, że niegdyś pod imieniem Szaweł urządzał antychrześcijańskie bojówki! Bo szaweł był takim samym bojówkarzem jak ci z Wrocławia.
Bardzo, bardzo cenię profesora. Teraz – jak wspominałam – czytam jego książkę napisaną wspólnie ze Stanisławem Obirkiem O Bogu i człowieku rozmowy. Oto mój ulubiony fragment z tej książki: „Nie w tym rzecz, że człowiek traci wiarę w wartości wieczne, wykraczające poza horyzont chwili bieżącej. Sprawa w tym raczej, że to wieczność dla normalnego mieszkańca rynkowo-konsumpcyjnego świata wartością być przestała”. I dalej: „Jak świat światem ludzie biedzili się nad tym, jak z kruchej rudy ulotnych poczynań i dokonań o motylim żywocie wytopić szlachetny kruszec wieczności. Ten odwieczny wysiłek jedni zwą kulturą, inni znów, bardziej zawile, transcendencją – ale to na jedno wychodzi. Każda kultura zajmowała się produkowaniem drabin, po których jej wychowankowie wspinać się mogli ponad przypadły im w udziale los istot śmiertelnych. Wszystkie znane nam dotąd kultury były warsztatami alchemików, w jakich przemijanie przeobrażano w trwanie wieczne. Takiej kultury jak nasza, rynkowo-konsumpcyjna, kultury apoteozującej płynność i przemijanie i lekce sobie ważącej wszystko to, co do natychmiastowego spożycia się nie nadaje, jeszcze nie było”.
Panie profesorze, żyj jak najdłużej między nami.

Polak – Węgier, dwa bratanki…

23 czerwca 2013

I po święcie
Po loży Świętego Jana został mi wianek, który suszy się na oknie i kosz kwiatów, którym trudno w te upalne dni. Bluszcz tylko, jak to on, zielenieje i pręży się wokół mdlejących róż. Goździki są odporniejsze. Jeszcze nic sobie nie robią z niedzielnych upałów. Małe chryzantemki też wyglądają całkiem, całkiem. To były ostatnie prace masońskie przed wakacjami. Po wakacjach będzie co robić: wybór nowych kolegiów oficerskich, a potem 5-dniowa wycieczka do sióstr i braci na Węgry. Polak Węgier dwa bratanki – w naszym, masońskim wykonaniu brzmi to szczególnie na miejscu 🙂

Świętojańskie święto

22 czerwca 2013

Było pięknie!Loża Św. Jana
Loża ustrojona. Stoły nakryte i zastawione. Nastroje wspaniałe.
RSCN4113 Wianki były śliczne: z kwiatami, trawami, owocami (ja miałam czereśnie nad uchem). Emilka przyszła oczywiście po, i także dostała wianek:
Emilka w wianku
Gdy siedziałyśmy na przystanku: babcia, córka i wnuczka, wyglądałyśmy jak trzy bachantki, słowianki. Tylko jechać nad Wisłę i puścić wianeczki z życzeniami do Bałtyku. Jakiś obcokrajowiec, oglądał sie za nami trzema, a jego dziewczyna – Polka – tłumaczyła po włosku co oznaczają nasze nakrycia głowy. Ale prawdy, nie odkryła, no bo i skąd? 🙂
Po loży, na przystanku

Loża Świętego Jana

22 czerwca 2013

Emilka w wianku świętojańskim To Emilka w wiańku świętojańskim sprzed dwóch lat.
Dzisiaj najmilsze prace masońskie – loża Świętego Jana. Loża ukwiecona, „uliściona”, podczas której żegna się wszystko co było złe w mionym roku, z nową nadzieję patrząc w przyszłość. Tą wolnomularską i ludzką. Każdą. Te janowe obchody, to nasza, kobieca specjalność. Dziś prace połączone mają Prometea i Gaja Aeterna. Będę też goście z zaprzyjaźnionych lóż i obediencji: Wielkiego Wschodu Polski oraz le Droit Humain. Najdłuższy dzień w roku, jak świat światem a ludzkość ludzkością wiąże się z obrzędami: u nas na Słowiańszyźnie to była Noc Kupały, i wianki płynące po wodzie, i skoki przez ognisko,i zioła plecione w snopki i wianki. Co kraj – to obyczaj. My masoni nawiązujemy do tych wszystkich zwyczajów, które często już poznikały w pomroce dziejów, a u nas – w lożach masońskich – trwają.

10 lat minęło

21 czerwca 2013

Dziś podczas porządków znalazłam stary swój plik z dziennikiem. Pod datą 21 czerwca 2003 r. przeczytałam: „Moje życie się zawaliło. Leżę na stercie gruzów. Mogłabym leżeć pod nim”. To nie była przejściowa chandra, dołek, zły dzień. Wtedy rzeczywiście uświadomiłam sobie dokąd zmierzam – w przepaść. To była prawdziwa konstatacja. 10 lat poświęciłam odbudowie: siebie i relacji ze światem. Nie mam się czego wstydzić. Na tej drodze było i Lourdes. Dziś zalane i zrujnowane. Tutaj cuda nie pomogą, trzeba pieniedzy i pracy. Skoro do Lourdes przyjechał prezydent – socjalista, to znaczy, że świeckie państwo i świecki prezydent wesprze najsłynniejsze sanktuarium świata i świętą Bernadetkę. Dobrze. Dawno doszłam do tego, że nie ma co drzeć koty o sprawy pozaświatowe, tylko żyć i dać żyć. L. buty To buty świętej z Lourdes. Ciekawe, czy nie utopiły sie podczas powodzi?
PS Dowiedziałam się właśnie, że prezydent Francois Hollande bardzo ubłocił swoje eleganckie buty. Ciekawe, czy sam czyści buty (socjalista!), czy robią to służby prezydenckie?

W Kielcach o masonach

20 czerwca 2013

Jest!!!!!!!!!!! letni numer „Wolnomularza Polskiego” czekał na mnie w redakcji na biurku. Zaraz ubieram się elegancko, zabieram kilka okazowych egzemplarzy i idę na posiedzenie loży Konstytucja 3 Maja, należącej do obediencji Le Droit Humain, czyli do masonerii mieszanej. Rozmawiałam też dzisiaj z panią Anią, działającą na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Jeśli diabeł ogonem nie zamiesza, będę z wykładem o masonerii na tymże Uniwersytecie jesienią. Miasto – Kielce, gdzie chodziłam do szkoły średniej. Masonów w Kielcach jeszcze mało, ale – wierzę – urosną w siłę. 🙂 Pomożemy.