Posts Tagged ‘róża’

Jesienna róża

16 września 2013

Róża

ZAZDROŚNICA
Pytała się róża róży:
czemu ten świat taki duży?
– To tyś mała – tamta odparła,
wszystkie płatki psiapsiółce podarła.

Ta jesienna róża rośnie w ogródkach działkowych w Czerwonej Górze.

Śnięta róża

5 maja 2011
 
Biedne, zmarzłe,
ścięte lodem,
ale żyją,
gdzieś pod spodem.
Jeśli zmarzły
– przeznaczenie,
choćbym chciała,
nic nie zmienię.
Róża zipie,
nieźle ścięta,
witaj Różo
uśmiechnięta!
Do krwi kolisz,
pachniesz słodko,
tyś mym skarbem,
choć idiotką…
 

Wreszcie mogę brykać

26 maja 2010
Odlatujesz ode mnie,
rozmywasz się we mgle,
w przestworzach hen, znikasz,
wreszcie mogę brykać!
 
Wreszcie mogę śpiewać,
wspinać się na drzewa,
w ziemi kopać dziury,
pa – świecie ponury. (more…)

Róża

13 kwietnia 2010

To róża dla wszystkich tragicznie zmarłych. Dla „Marylki”, Pani Prezydentowej szczególnie. Już wiem, po kim jest ta obrączka, po jej dziadku. Nie została przetopiona wraz z obrączką Lecha Kaczyńskiego, bo obie były innej próby i złotnik to odradził. Każde z małżonków  nosiło zatem  obrączką nieco inną. Wygrawerowali na nich swoje imiona. Ona Jego, on Jej.

PS Jest 17.00. Maria Kaczyńska jest już znowu przy mężu. Leżą obok siebie. Obok przechodzą tłumy. W modlitwie, zadumie, smutku. Jest już decyzja. Zostaną pochowani na Wawelu, obok marszałka Józefa Piłsudskiego, wzoru dla prezydenta Kaczyńskiego. Jak przy każdej decyzji tego typu, rodzi się morze kontrowersji. W naszym domu także. Moj mąż nie ukrywa dezaprobaty, jego ojciec Klemens Odrowąż Wysocki był piłsudczykiem. Ma krzyż kaniowski i virtuti militari. Przed laty na wielu stronicach napisałam o tym, jak zareagowała Polska w 1937 roku, kiedy metropolita krakowski ks. Adam Sapieha przeniósł trumnę marszłka z Krypy św. Leonarda do Krypty Srebrnych Dzwonów. Piłsudczycy wyszli na ulice w proteście. Trwało do prawie 2 tygodnie. Nie przewiduję protestów obecnie, ale dyskusje i owszem. Ale pewnie jeszcze nie teraz…

Róża uwięziona

26 marca 2010

To zdjęcie zrobiłam u siebie na działce w Zalesiu w roku ubiegłym. Lubię go i myślę, że jest tak bardzo symboliczne. Ile „Róż” jest uwięzionych  w pracy, w domu, w rodzinie i szkole? Ile róż zwiędło w wielkich, monoteistycznych religiach, które zrodziły się na gruzach starych wierzeń? Wtedy, kobiety przynajmniej były współtwórcami świata, żonami i kochankami, współdecydowały o losach ludzi i świata. Razi mnie dzisiejsza sytuacja kobiety, choć przeciwko samym mężczyznom nigdy nic nie miałam, a wręcz przeciwnie…