Archive for Sierpień 2018

O miłości dwóch fasoli pnących

31 sierpnia 2018

Fasolki pnące

Czy to tyczka, czy promień?

Czy to liście, czy dłonie?

Czy to strączki, czy usta?

Czy wypełni się pustka?

Czy to wietrzyk, czy tchnienie?

Czy spełnisz moje pragnienie?

To stary, stary wierszyk sprzed lat kilkunastu. Przy okazji po raz pierwszy coś dorysowałam do fotki – dwa strączki mianowicie. Trochę krzywawe, ale ujdą… 🙂

Reklamy

Coś z niczego

30 sierpnia 2018

Coś wchodzi we mnie. Nowa energia, w miejsce, które zajmowało dotąd redagowanie gazet. Wiersze piszę od kilkunastu lat. Chyba chcą wyjść z ukrycia. Są przeważnie krótkie, często żartobliwe – o miłości, wieczności, tęsknotach – jak to wiersze. 🙂 Może sobie wydam???DSCN1988

Jeszcze jeden dzionek, 

jeszcze jeden dzwonek,

jeszcze jedno słowo, 

nazwane rozmową,

no i potem: hyc, 

i już więcej NIC,

czyli zwykły BÓG,

choć bez rąk i nóg.

Moje wazony, butelki i kielichy

27 sierpnia 2018

Ostatnie szkiełka

Babie lato

27 sierpnia 2018

Kończy się lato, z jednej strony tak dla mnie smutne, z drugiej – takie owocne. Ból, radość, ekscytacja, smutek – wszystko to przeplatało się w ciągu tych ostatnich gorących miesięcy. Ostatnim letnim akcentem był wyjazd do Czerwonej Góry. Spotkałyśmy się we cztery: prababcia, babcia, córka i wnuczka w jednym. Dojechała do nas także nasza najmilsza kuzynka Ania. Takie prawdziwe „babie lato”. 🙂

 

 

 

 

 

Czarodziejska kula

22 sierpnia 2018

Gdy byłam kilkuletnią dziewczynką, bawiłam się z moją ukochaną kuzynką Anią w „czarodziejską kulkę”. Czarowałyśmy obie namiętnie. Lubimy to robić do teraz, choć jesteśmy już całkiem poważne panie. Dzisiaj, omawiając sprawy związane z moim kursem na Chęcińskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku zdobienia szkła artystycznego (rok 2018/2019), postanowiłam sobie zafundować taką czarodziejską – nie kulkę – kulę! No i wyszła taka:

Czarodziejska kula

Ach ci bułgarscy chłopcy

19 sierpnia 2018

Mój kryty basen, na którym zaliczam 800 m każdego dnia (i chudnę po trochu) zamknięty. Zdecydowałam się poszukać odkrytego; po raz pierwszy, odkąd jestem w Warszawie, czyli od… 1976 r. (chodziliśmy z rodziną w Zalesiu). Trafiłam na Moczydło. I jakie zdziwienie!!! Tutaj można skakać na główkę. No i co myślicie, co robi  ASZERA, ŻONA PANA BOGA? od wczoraj skaczę razem z chłopakami i dziewczynami (dużo ich mniej), co mają po lat naście… Łza się w oku kręci. Nauczyłam się pięknie skakać na główkę tzw. „łamanym” w Bułgarii, gdy miałam lat 13, tj. pół wieku temu. Jak ci chłopcy  skakali z pomostu! A że zdolna byłam, w mig się nauczyłam. Ostatnio wszędzie dba się o bezpieczeństwo, a i ze mnie foka lądowa się stała aż do tych wakacji, więc skoków od lat nie praktykowałam. Wracam więc do Moczydła: skaczę i w kategorii babć 60 plus mogę stanąć na podium. A swoją drogą nasze nastolatki do pięt w skokach nie sięgają Bułgarom z mych nastu lat. Ech, to były czasy… Na zdjęciu ja 14-letnia. 🙂

Ja14

Kwoka na jajach

19 sierpnia 2018

nasiadka-wysiaduje-jaja

Siedzę na rozstajach,

jak kwoka na jajach,

Obok głaz omszały

i napis zwietrzały:

„Tutaj także byli

ci, co się śpieszyli”…

Nie bójmy się!

16 sierpnia 2018

Tadeusz Cegielski, wywiad 15 sierpnia 2018

Wspomniałam wczoraj o długiej rozmowie do jesiennego „Wolnomularza Polskiego” z Tadeuszem Cegielskim o historii i teraźniejszości masonerii. Mnie, jako masonce nurtu liberalnego zainteresowały szczególnie wątki dyskusji, jakie toczyły się w nurcie polskiej masonerii tradycyjnej (regularnej), czyli Wielkiej Loży Narodowej Polski o roli polskich masonów w nowych, wolnych czasach. Mówię o Polsce po 1989 r. Dla Tadeusza Cegielskiego najważniejsze, co wynikało z tych dyskusji starych polskich inteligentów, często z tytułami profesorskimi, z nowymi przedstawicielami klasy średniej, w tym burżuazji, to loża masońska jako łącznik między starym a nowym. Spytałam czy mogło się udać przeniesienie starych, społecznikowskich idei typu „judymowego” do nowych czasów. Tadeusz zaprzeczył. Te czasy, tak mi bliskie choćby poprzez postać brata doktora Starkiewicza, „Judyma z Górki” w Busku-Zdroju, członka przedwojennej loży Staszic na Wsch:. Sosnowca, minęły bezpowrotnie. Kilka osób zaniepokoiło się moim wczorajszym wpisem o pesymizmie, przebijającym w końcówce naszej rozmowy. Był taki rzeczywiście, ale chyba nie do końca – „Róbmy swoje” – mówił prof. Cegielski. Niech każdy robi to co potrafi najlepiej: uczy, szyje, redaguje. A co najważniejsze: – Nie bójmy się! Nie bądźmy oportunistami! I jeszcze na koniec – Tadeusz Cegielski przychyla się do opinii zdecydowanej większości polskich masonów, że masoneria nie powinna się wypowiadać w sprawach ogólnopolitycznch jako organizacja; winna głosić swe idee poprzez swoich członków, czyli tak jak robiła to poprzez wieki. W nurcie romańskim, związanym  głównie z Wielkim Wschodem Francji, poglądy są inne, ale na Zachodzie, u nas nad Wisłą jesteśmy w tej kwestii dość jednomyślni.

Masoneria od XVIII do XXI wieku

15 sierpnia 2018

Mirka i Tadeusz

Dzisiaj przez prawie dwie godziny rozmawiałam z prof. Tadeuszem Cegielskim. To będzie wywiad od ostatniego numeru „Wolnomularza Polskiego”. Rozmowa z Tadeuszem jak zwykle była wielowątkowa i ciekawa, masę dygresji będę musiała pominąć, by w pełni ukazać główny wątek: patriotyczne i państwowotwórcze postawy polskich wolnomularzy począwszy od wieku XVIII po XXI. Oczywiście nie mogliśmy nie poruszyć tego, co obecnie dzieje się w Polsce. Tadeusz jest tego samego co ja zdania: naruszanie prawa, w tym samej Konstytucji jest zagrożeniem dla demokracji, jest zagrożeniem także dla nas, wolnomularzy, których oprócz prawa nic nie chroni przecie. B. Wielki Mistrz Wielkiej Loży Narodowej mówił rzecz jasna w swoim imieniu, wypowiadał się także jako wnikliwy historyk – jest bardzo, bardzo niespokojny co do dalszej ewolucji Polski. I o tym wszystkim mówił wprost: przejmująco. Nie chciałabym, aby te wątki naszej rozmowy okazały się prorocze.

 

Papierek lakmusowy demokracji…

14 sierpnia 2018

Ale ruch się zrobił wokół „Wolnomularza Polskiego”. Tyle dobrych słów nie usłyszałam przez całe swoje życie., aż prosi się o parafrazę: „Ile cię trzeba cenić, kto cię stracił” (Litwo, ojczyzno moja). To chyba jakaś ogólniejsza prawda, że gdy coś mamy, to przyjmujemy to coś za rzecz oczywistą. Ćwierć wieku z hakiem nasz dom żył wolnomularstwem, wydawaniem, kserowaniem, pisaniem. Nigdy nie policzyłam kosztów. Pasji się nie wycenia. Teraz też nie względy finansowe spowodowały decyzję o zakończeniu wydawania edycji papierowej „Wolnomularza Polskiego”. Ktoś się zapytał, czy to klimat polityczny na to wpłynął? Pośrednio – tak. W Polsce robi się duszno, tak samo jak 80 lat temu, gdy prezydent RP Ignacy Mościcki wydawał dekret o rozwiązaniu wszystkich polskich lóż wolnomularskich. Gdy prawo jest łamane na czele z Konstytucją, nic już nas nie chroni przed samowolą władz. Nie chcę być Kassandrą, ale legalne funkcjonowanie masonerii zawsze było papierkiem lakmusowym demokracji; przynajmniej tej liberalnej. Internet jest szybszy od papieru. Będziemy obecni na FB, gdzie króluje młode pokolenie masonów. Moi młodzi Siostry i Bracia –  Wasz czas nadchodzi.