Posts Tagged ‘ślimak’

Ślimakowe rogi

14 stycznia 2012

Jak ten ślimak miewam rogi,

nie jak diabeł – Boże drogi!

Nie jak czarcik – w żadnym razie,

zechcesz? – zaraz je pokażę. 🙂

Ślimak, krecik i Bóg

24 maja 2010

Kolejne, kolejne zdjęcia i filmy z powodzi. Ludzie krzyczący, płaczący, milczący, pełni rozpaczy, złości, niezgody. I zwierzęta – ryczą, wyją, drżą… Ten krecik płynął rozpaczliwie machając łapkami. I ktoś z łodzi wyciągnął rękę, nabrał krecika do czapki, no i uratował w ten sposób. Ale krecik się nie odmieni, w dalszym ciągu będzie rył na działkach, i któryś z działkowców wyciągnie go kiedyś i zatłucze. Prawa natury można zawiesić tylko na krótką chwilę. Ale tę właśnie chwilę człowiek zapamiętuje do końca życia. Gdy człowiek ratuje czapką kreta, gdy siedzący na kijku ślimak nadaje sens czekaniu i nadziei, gdy patrząc na uratowane pisklęta w pudełku, nie myśli się o jajkach i rosole, tylko że są piękne, małe i żyją. Ciągle żyją.

Czy to wtedy pojawia się między nami Bóg?

Gdzieżeś ty bywał czarny baranie?

21 maja 2010
Nawet nie jednego barana, a całe stado baranów i owiec ratowano z powodzi. Czarne były od mułu, jak ta moja czarna owca z niedawnego wpisu o czarnych kościelnych owieczkach. I beczały biedne beeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee… No, ale zostały uratowane. Mokre, złachmanione, ale żywe. Może jeszcze będą szczęśliwe? A slimaka już nie pokazują, ciekawe, gdzie przebywa teraz.

PS Acha, moja babcia była z domu Baran.

Jak Zeus z Europą…

20 maja 2010
Ślimak jak sam Zeus,
wziął mnie za Europę,
porwał na swej muszli,
o szczegółach – potem.
 
Ślimaczku, ślimaczku,
szczęsne nasze życie,
Jak Zeus z Europą
pofiglujem w życie.
 
Pofiglujem razem,
na pachnącym sianie,
aż staną ci różki
oraz nóżka stanie.
 

Ślimak włóczykij

20 maja 2010
 O czym myślał ten powodziowy ślimak, siedząc całą noc na kijku?
 
Zasnął ślimak w biegu, zatrzymał się w pędzie,
śni, że jest rycerzem… błędnym. A kim będzie?
 Czy zdąży na pewno pohulać z królewną?
Czy smoka zabije, poczuje, że żyje? 
Śnił, aż się obudził, a tu zwykłe rzeczy,
droga wciąż się dłuży, rzeczywistość skrzeczy.
Życie się ślimaczy,  nudne, że o rety,
ślimak z tej rozpaczy, wtrynił trzy kotlety,
nagle, cud! Eureka! Last minut za rogiem…
<Mogę przecież latać!> No i lataj z Bogiem.
 
MORAŁ:  Zamiast jak ten ślimak,
wlec się noga w nogę,
fruwaj, hen, po niebie!
Nie możesz? Ach – mogę!
 

Ślimaczek na kijku nie dał się powodzi!!!

20 maja 2010

Już po napisaniu przeze mnie wierszyka o pędzącym ślimaczku okazało się, żę pewien ślimak winniczek został bohaterem telewizyjnego reportażu powodziowego. Wlazł na kijek, na sam jego czubek i trzymał się dzielnie przez całą noc. Rankiem woda zaczęła opadać. Ślimak przeżył. Jego trwanie na tym kijku obserwowała rodzina zamknięta w swoim domu i kamerzysta z TVN. TVN potem pokazał to w reportażu, w Wiadomościach to powtórzyli, następnie w Szkle kontaktowym, w którym ślimaczkiem wruszył się sam redaktor Miecugow! To takie absurdalne, ale tak to właśnie jest. Nieraz ślimak staje się symbolem trwania, odwagi i nadziei. Ja też się tym ślimakiem wazruszyłam, razem z red. Miecugowem.

Damulka, czyli pędzi ślimak, pędzi…

19 maja 2010
 Pędzi ślimak pędzi,
 a mnie pupcia swędzi,
rączki mam zajęte,
nie obutą piętę,
skrzydełka na pleckach,
i do pępka kiecka.
Na ślimaczka wlizę,
kijaszkiem popędzę,
chciałam być damulką,
zmieniłam się w jędzę.
  
Mirka
Bogini samokrytyki