Posts Tagged ‘ks. Adam Boniecki’

Pierścień rybaka

19 marca 2013

„Dlaczego nikt nie przewidywał wyboru Jorge Maria Bergoglia? – pyta ks. Adam Boniecki w najnowszym felietonie ddo „Tygodnika Powszechnego”. Jak to nikt? A Francesco Saverio Torrese? Włoski pisarz i adwokat w niedawno wydanej powieści „Pierścień rybaka” przedstawił człowieka, który wybrany na Stolicę Piotrową przyjmuje imię Franciszek i za cel swego pontyfikatu obiera odnalezienie prawdziwego sensu wiary. Ponieważ autor czerpał inspiracje z watykańskich afer, zwłaszcza z „VatiLeaks”, i książka świetnie się wpisuje w dominujący dziś obraz Kościoła, nic dziwnego, że została uznana niemal za proroctwo i studia telewizyjne wyrywały sobie jej autora, by komentował wybór nowego papieża”.
Ciekawe, kiedy przetłumaczą tę książkę. Pierwsza kupię. A z innej beczki: moja choroba ma się w najlepsze. Dziś wróciłam od lekarza z nowym antybiotykiem i perspektywą jego brania do Świąt! 😦 A dobra wiadomość jest taka, że Wolnomularz wydrukowany i już niedługo zacznie się wysyłka 🙂

Reklamy

Cisza

19 listopada 2011

Ks. Adamowi Bonieckiemu przedłużono nakaz milczenia. Bezterminowo. Myślę sobie, o czym to ks. Adam będzie myślał. Na rozmyślania będzie miał mnóstwo czasu. Póki co, „Gazeta Wyborcza” zaczyna przytaczanie róznych starych myśli księdza w rubryce pt. Boniecki bez cenzury w „Gazecie”. Dzisiaj są dwie:

1. Pozwolmy człowiekowi myśleć inaczej, nawe jeżeli uważamy, że nie ma racji (GW 12.03.11)

2. Katastrofalne dla Kosciołą były nie prześladowaniam, ale polityczne alianse z ziemskimi władzami (TP, 10.11).

 

Ks. Adam Boniecki „Zasłużony dla tolerancji”

16 listopada 2011

Dzisiaj w teatrze żydowskim w Warszawie odbędize się piękna uroczystość – wręczanie odznaczenia Zasłużony dla tolerancji przyznawanego przez Ekumeniczną Fundację „Tolerancja”. Wśród wyróżnionych jest ks. Adam Boniecki i moja znajoma Basia Engelking-Boni. Idę.

Krzyż miłości, krzyż opresji

6 listopada 2011
Przy okazji sprawy ks. Boniewskiego wyłożyłam swoje masońskie credo jednemu ze znajomych:”Ja na przykład mam krzyż w domu, przywieziony z Betlejem (ty masz taki sam, tylko mniejszy). Nie chcę go gubić, ani zakopywać, ani wyrzucać, uważam tylko, że  państwo jest dobrem wszystkich obywateli, wierzących i niewierzących, także tych, którzy mają za swój najważniejszy symbol półksiężyc czy gwiazdę, innym wystarcza orzeł w koronie. Nie wszyscy są chrześcijanami, i nie dla wszystkich krzyż jest wszystkim, a żyjemy wspólnie, w jednym państwie, w jednej Europie, na jednej ziemskiej kuli, na której chrześcijanie są już w mniejszości. I gdyby  powstał światowy parlament, to co by w nim wisiało? Może właśnie wszystkie symbole, wszystkich religii, ale byłoby miejsce dla tych, co żyją uczciwie i po ludzku, nie będąc osobami religijnymi. I rozumiem tych, dla których krzyż jest także symbolem opresji, wojen religijnych, inwizycji, stosów czarownic, eksterminacji indian. I nasz papież Jan Paweł II za to przepraszał, że tyle zbrodni w imię krzyża popełniono w historii. Więc pamiętając, jak Ty, że krzyż zdejmowali faszyści i komuniści, walili nim także na odlewi bardzo pobożni chrześcijanie”…

„Tak dalej być nie może”

5 listopada 2011

W ramach poparcia ks. Adana Bonieckiego poprosiłam męża, aby kupił mi rano  „Tygodnik Powszechny”. Właśnie przeczytałam felieton księdza o tytule, który zacytowałam wyżej. Ks. Boniecki pisze o tym samym, czym i ja się zajmowałam ostatnimi czasy na Blogu: o ruchu Oburzonych, i postawie Kościoła katolickiego. Zaczyna tak: „Gdybym wierzył we wszechobecność i skuteczność „agentów Watykanu”, podejrzewałbym, że za ruchem „Oburzonych” […] ukrywa się Papieska Rada Justitia et Pa;x, która właśnie odsłoniła swe prawdziwe oblicze”. A kończy tak: „Nie wiem czy ludzkość to wezwanie [do powołania światowego rządu] podejmie i co z nią (ludzkością, czyli z nami!) będzie. Wiem natomiast, że „Ruch Oburzonych” i Stolica Apostolska mówią niemal unisono, że „tak dalej być nie może!”. A jeśli Watykan już się spotyka z „Oburzonymi”, to sytuacja musi być poważna”.

Dzięki decyzji oo Marianów, i niezgody wewnętrznej na nią, sięgnęłam po wielu, wielu latach po „Tygodnik Powszechny”, aby ze zdumieniem zobaczyć, że myślę i piszę w wielu sprawach podobnie. Najważniejsze – jak sądzę – to to, że w dzisiejszym zglobalizowanym świecie zagrożonym bezdusznym, finansowym materializmem, potrzebne są spotkania z ludźmi etycznymi, nieważne z jakich pozycji do tej etyki dochodzą; czy są motywowani Dekalogiem, czy etyką swiecką. I na tym podłożu, jak sądzę, jest także możliwe spotkanie Kościoła katolickiego z masonerią. Pewnie będzie to tak samo „łatwe” jak powołanie globalnego rządu, postulat papieskiej Rady, ale proces  się zaczął. W nowym świecie stare podziały stają się anachroniczne i dysfunkcjonalne, a nieraz po prostu śmieszne i głupie. Dziękuję księże Adamie!

„Pocałunek śmierci”

4 listopada 2011

Przez cały dzień rozmawiałam z rozmaitymi ludźmi o ks. Bonieckim, któremu założono „łagodny knebel”, jak ktoś się wyraził. W obronę go wzięła moja pani gospodyni, i moja córka, i mój mąż, i mój pracownik od internetu. Jeden ze znajomych wyraził się o nim per „ten staryh bufon”. Ja nie będę się wymądrzać w tej sprawie. Masonka broniąca księdza – oooooooooo, ale zgroza! |Dla „wiadomych” sfer wszystko byłoby jasne: jeden mason jawny, broni drugiego tajnego masona. Na głupotę niestety nie ma rady, więc pocałunku śmierci nie złożę. Prawda, uczciwość i wiara obronią się same.