Ania już zaczęła się uczyć polskiego

Za niedługą chwilę wychodzę na Walne Zgromadzenie Instytutu Sztuka Królewska w Polsce, którego 10-lecie będzie za niecałe dwa miesiące. Nasez stowarzyszenie jest masońsko „ekumeniczne”. Są bracia i siostry z lóż narodowych (to bracia) i liberalnych, no i takich pośrednich, są i profani, ale tak czy owak z masonerią związani. Porządek obrad pewnie przewróci się do góry nogami, bo wszyscy myślą czy mówią o wojnie na Ukrainie. W naszym masońskim światku ruch tak jak i wszędzie. Są już konta do wpłat, są konkretne działania, przyjmowanie braci zza Buga. Do mnie zgłosiła się siostra z Wielkiej Żeńskiej Loży Francji, która – jak pisze – ma spory dom na południowym zachodzie Francji i może przyjąć Ukrainkę z dwójką dzieci. Pyta, gdzie się zgłosić., Podałam meila do braci i sióstr z Lublina, którzy już się zorganizowali i działają. Kolejny telefon z Paryża z pytaniem, gdzie się mają zgłaszać siostry – masonki z Nordu (wśród nich są i potomkinie polskich górników), które chcą pomagać finansowo i nawet wysłać ciężarówkę na granicę z darami. Konto i kontakty podałam. „Moja” pani Luda, co chwilę płacze z nieszczęścia i szczęścia (że wszyscy „jej” Polacy tyle chcą zaoferować). Przyjechała do niej 11-letnia wnuczka Ania. Córka wpadła tylko na chwilę, kupiła co trzeba i wraca na Ukrainę, bo mąż w samoobronie, a babcia sama do piwnicy nie zejdzie. – Emilko, dzwonię do wnuczki. – Masz tyle ciuszków fajnych, pomóż Ani, by poczuła się choć trochę lepiej (dzisiaj przyniesie). A sama jedenastolatka Ania uspokaja babcię, która nie wie jak zostawić ją samą w domu, gdy będzie szła sprzątać. – Nie martw się babciu – mówi Ania – ja w tym czasie będę ci gotowała obiad. I już zaczęłam się uczyć języka polskiego. No i pomagamy, jak umiemy, choć – rzecz jasna – nie wszyscy. Stara zgroza sprzed lat wygląda to tu, to tam. Zrozumiałe. – Nie będę nienawidzić Ukraińców za Banderę, tak jak nie nienawidzę teraz Niemców za Hitlera – mówi do mnie Honoratka z Lublina, która po dyżurze w szpitalu naładowała samochód potrzebnymi rzeczami i powiozła to wszystko na granicę. Wróciła do siebie z uchodźcami. Wraz z innymi lubelskimi masonami szukają już lokali. I tak to się kręci. A jednak się kręci!

Reklama

Jedna odpowiedź to “Ania już zaczęła się uczyć polskiego”

  1. Sfirex Says:

    Pani Mirko ja na zupełnie inny temat 🙂
    Wymyśliłem coś „o aborcji”.

    To nie jest tak jak kiedyś Pani napisała, że „zgniatając żołędzia nie zgniatam całego dębu”. Moim zdaniem to jest tak, że przecież żadna śmierć nie uśmierca duszy. Niezależnie czy umrze starzec czy zarodek ich dusza trafi (wg. religii chrześcijańskiej), prędzej czy później, do nieba. A mówiąc trochę dziwacznie, to przecież w niebie jest niebo, a nie na ziemi.

    Miłego dnia.
    Patryk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: