Brat profesor o prawdziwych i sztucznych masonach

22 Luty 2012

Dzisiejsza “Gazeta Wyborcza” na str. 2 opublikowała krótki wywiad z prof. Tadeuszem Cegielskim z adnotacją, iż jest historykiem i badaczem dziejów nowożytnych, historykiem kultuty i idei oraz wolnomularzem i znawcą tej problematyki. Wywiad zatytułowany jest Mason, czyli sztuczny Żyd, a jego tytuł jest parafrazą słów endeka Mieczysława Skrudlika, który w broszurce o masonerii dał taką właśnie definicję wolnomularza: “Mason jest niczem innem jak tylko sztucznym Żydem”. “Żydem, czyli wrogiem – wyjaśnia brat profesor; kimś, kogo należy się wystrzegać. Tymczasem w Polsce nie było wtedy ani jednego masona i wierni w ogóle nie wiedzieli, o czym mowa”. Była wówczas druga połowa wieku XIX i  rzeczywiście, po rozwiązaniu polskich lóż w Królestwie Kongresowym w 1821 r. przez cara, żadna regularna polska loża nie istniała. W zaborze pruskim – tak, ale to były loże niemieckie z ewentualnym uczestnictwem Polaków. Mam identyczny jak prof. Cegielski pogląd.  Najbardziej nie lubią masonów ludzie, którzy się z żadnym autentycznym nigdy nie spotkali. Mason dla nich to symbol zagrożenia, coś obcego, wrogiego, nieraz okropnego. Jeśli takiemu komuś powiedzieć, że twórcy polskiego hymnu narodowego byli masonami, to puknie się w czoło. Mason “z ziemi włoskiej do polskiej?!”Jak “sztuczny Żyd” może być Polakiem, patriotą? Nikt przecież nie pluje i znieważa pomnik księcia Pepi, stojącego od tyluż to lat przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, którego bohaterską śmierć w nurtach Elstery będziemy świętować w roku przyszłym. Mamy jednego Żyda i masona, też pomnik – chodzi o Korczaka. W tym roku Sejm uchwalił, iż czcić będziemy bohaterskiego pedagoga z loży Gwiazda Morza. Wiele, wiele by pisać… Zakończę anegdotą, którą podaje br:, Cegielski: “Z ks. prałatem Józefem Majem toczymy od dawna przyjacielski spór, czy w podziemiach kościoła św. Katarzyny, najstarszego kościoła na Mazowszu, była loża, czy nie. On twierdzi, że była, ja – że nie. Raz na poparcie swoich argumentów dodałem, że w końcu z nas dwóch to ja jestem masonem, a nie on. Ks. Maj spojrzał na mnie zaskoczony: Pan, panie profesorze? Pan nie jest masonem”. A jest, i to wysokiego szczebla.

Trwaj TV Trwam

21 Luty 2012

W całej Polsce pospolite ruszenie w sprawie koncesji, a raczej jej braku dla telewizji Trwam. Głos zabrał w tej sprawie w Liście pasterskim na Wielki Post  ksiądz biskup Michalik. Przewodniczący Episkopatu  zarzuca środowiskom “libertyńskim, ateistycznym i masońskim” “planowy atak” na Kościół, czego wyrazem ma być właśnie odmowa koncesji dla Trwam. Nie obracam się w środowiskach libertyńskich, rzadko w ateistycznych, znam lepiej te masońskie. Nie prowadziłam z nikim żadnej dyskusji na temat telewizji Trwam.  A gdybym prowadziła, to bym była “za” koncesją. Myślę, że telewizja Trwam jednak wytrwa. I to wcale nie żart z mojej strony.

Rejestracja “Wolnomularza Polskiego”

21 Luty 2012

Dzisiaj złożyłam stosowny wniosek w Sądzie okręgowym w Warszawie VII Wydział Cywilny Rejestrowy o rejestrację czasopisma “Wolnomularz Polski”. Tak jak to się robi w demokratycznym państwie prawa. “Wolnomularz Polski” był już raz zarejstrowany w 1993 r., ale ponieważ przestał się ukazywac, trzeba było cała procedurę powtórzyć od nowa. Wtedy, na samym początku polskich przemian, mieliśmy z mężem wątpliwości jak nam pójdzie. Nie było z rejestracją żadnego problemu! Adam jako redaktor naczelny zwołał 3 otwarte konferencje prasowe, był akredytowany w Sejmie, pismo  miało patronat medialny nad publiczną Konferencją Masońską w PAN w roku 265 lecia masonerii na ziemiach polskich. Nigdy żadne obawy ludzi, także z masońskiego środowiska, obawiających się legalizacji tytułu nie sprawdziły się. Po prostu nikt wcześniej nie próbował tego zrobić, bo i żadnego tytułu nie było. Tym bardziej teraz, gdy Polska jest  czlonkiem Unii Europejskiej, nic się nie stanie. Ewentualnie – odszczekam pod stołem. Gdy w roku 2000 miała powstać pierwsza loża kobieca, w Sejmie były interpelacje, czy masoneria jest w Polsce legalna i czy nie powinien obowiązywać dekret prezydenta RP Ignacego Mościckiego z 1938 roku, rozwiązujący polskie loże. Odpowiadał wówczas z sejmowej trybuny min. Zbigniew Siemiątkowski, podkreślił, że Polska jako demokratyczne państwo prawa gwarantuje swoim obywatelom wolność zrzeszania się. Wolnomularzom polskim także.

Mason – nie mason?

20 Luty 2012

Jednym z “wiekich przebojów” na moim blogu jest wpis o ks. kardynale Dziwiszu. Internauci najczęściej wpisują słowa: “Dziwisz, mason” i szukając szczęścia i wiedzy w internecie, napotykają moją Aszerę. Dzień w dzień od dłuższego czasu te poszukiwania lokują się w czołówce “badań masonologicznych”, choć raczej nazwałabym je “nielogicznymi”|. Tak zastanawiam się nad myśleniem osób, myślących, że kardynał rzeczywiscie należy do jakiejś loży. Czy zadają sobie następne pytania: kiedy do niej wstąpił? czy to było w czasie, gdy był w Watykanie przy naszym Papieżu? Czy zatem był “wtyczką” masonów i ich “kontaktem” watykańskim? A może Jan Paweł II domyślał się, że jego najbliższy współpracownik to mason? I co – nic nie robił? A może to był taki “mason odwrócony”? Tzn. był papieską “wtyczką” w loży masońskiej??? Przecież taka ścieżka myślenia doprowadza nas do paranoi i absurdu! Wiem, że spiskowa teoria dziejów była, jest i – niestety – będzie. I nie da się z tym dyskutować, bo gdybym tu nawat napisała, że   w i e m  , iż kardynał z Krakowa żadnym masonem nie jest, to nikt z tamtych kręgów mi nie uwierzy. Ot i przykrość :-(

www.wolnomularzpolski.com

20 Luty 2012

No i “Wolnomularz Polski” ma swoją stronę internetową www.wolnomularzpolski.com! I swoje maile: redakcja@wolnomularzpolski.com trochę długie. Jest też od wczoraj gotowa okładka. Trwa już korekta – i to jaka. Nasza korektora ma doktorat humanistyczny i tuż tuż teologiczny.  A  łamacz dyplom Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jak Sztuka Królewska to Sztuka – nie mogą robić jej wyrobnicy :-)

List biskupa do “Wolnomularza Polskiego”

19 Luty 2012

Niedziela, a ja do pracy nad skończeniem korekty tekstu mego męża Adama, red. nacz. “Wolnomularza Polskiego” o wydawaniu masońskiego pisma. Doszłam do fragmentu, w którym opowiada o korespondencji ze św. pamięci biskupem Władysławem Miziołkiem sprzed 18 laty. Zanim całość ukaże się w WP 50, fragment:

Jego Ekscelencja Biskup Miziołek, mówiąc nawiasem, napisał do nas dwa listy. Pierwszy, bardzo polemiczny, w którym miał do nas pretensje o zamieszczenie jego fotografii, gdy w towarzystwie protestanckiego pastora z Ameryki, spełnia toast winem z okazji jubileuszu 70-lecia polskiej YMCA. Organizacja ta wśród swych założycieli miała wielu masonów. List oczywiście wydrukowaliśmy in extenso, wraz z moją, bardzo grzeczną repliką, w której wyjaśniłem, że wolnomularskie korzenie wielce zasłużonej organizacji jaką jest YMCA są jednak historycznym faktem. W odpowiedzi otrzymałem drugi list, z podziękowaniem za zamieszczenie pierwszego, oraz, jak to określił ksiądz biskup „solidne załatwienie sprawy”. Biskup Miziołek wyraził też nadzieję, że w przyszłości nie będziemy popadać w podobne konflikty.„Żałuję – napisał ksiądz biskup – że z powodu wyjazdu z kraju w okresie Wielkiego Tygodnia nie mogłem spotkać się osobiście z Panem Redaktorem. Na pewno wiadomości o wolnomularstwie polskim z samego źródła byłyby dla mnie nie tylko ciekawe, ale i pożyteczne. Dziękuję również za życzenia podpisane przez Pana i Jego Małżonkę. Wzajemnie życzę Państwu wszelkiego Dobra i zdrowia. X Wł. Miziołek, bp.

Biskup zmarł w roku 2000. Czy dzisiaj taka korespondencja byłaby możliwa? Sama nie wiem.

Czarownice w loży

18 Luty 2012

Dzisiaj w loży  rozprawiano o czarownicach. Było o haniebnych procesach, książce “Młot na czarownice”, czyli instrukcji do łamania sumień i pozbawiania życia tysięcy niewinnych niewiast. Trochę optymizmem też powiało, bowiem padły głosy o rehabilitacji ofiar terroru inkwizycji, o wznowieniach procesów, w tym w Kolonii, gdzie głównym bojownikiem oddania sprawiedliwości jest pastor. Polska na tle zachodniej Europy prezentuje się dużo lepiej, choć i u nas płonęły stosy.

Jak wydawać masońskie pismo?

17 Luty 2012

Dzisiaj miałam najcięższą jak dotąd robotę przy Wolnomularzu – korekta długiego artykułu Adama sprzed lat o tym, jak zaczęliśmy wydawanie masońskiego pisma, czyli Wolnomularza Polskiego. Sama o niektórych sprawach zapomniałam, np. o liście biskupa Miziołka ze słusznymi pretensjami, iż zamieściliśmy jego zdjęcie przy okazji jakiejś rocznicy YMCA (twórcami YMCA byli wolomularze), potem – po naszych przeprosinach – z pozdrowieniami od Jego Eminencji. Przeczytałam też od początku historię z “wyparciem” się powiązań z nami czterech czicgodnych mistrzów lóż warszawskich związanych wówczas z Wielkim Wschodem Francji i naszą odpowiedzią na łamach WP, co znaczy naszym zdaniem wolność prasy, w tym prasy masońskiej. Ja z tych czasów mam Dziennik, do którego rzadko zaglądam, gdzie zapisałam wszystkie swoje emocje związane z początkami Wolnomularza. No, ale ten dziennnik pozwolę wydać dopiero po swoim odejściu na Wieczny Wschód. Będzie co poczytać :-) Reasumując: niezły, ciekawy, już historyczny tekst, bo napisany 15 lat temu na konferencję z dziejów historii prasy polskiej. PS Poszły materiały do korekty oraz pierwsza strona do grafika. Będzie na nas łypało z okładki Wielkie i Tajemnicze Oko Opatrzności. :-)

CLIMAF, czyli europejska międzynarodówka masonerii kobiecej ma 30 lat!

16 Luty 2012

CLIMAF to Międzynarodowe Centrum Łączności Masonerii Żeńskiej. Założone w 1982 r. przez dwie wielkie loże: Wielką Żeńską Lożę Francji, do której należą dwie polskie loże Prometea i Gaja Aeterna, oraz Wielką  Żeńską Lożę Belgii. Potem dołączyły następne Wielkie Loże: Włoch, Szwajcarii, Portugalii, Niemiec, Hiszpanii i Turcji. CLIMAF ma też tzw. loże  partnerskie:  Izvor z Rumunii,  Kreoussa z Grecji i niezależna loża Minerva z Norwegii. W roku bieżącym, 21 kwietnia w Metzu we Francji odbędą się uroczyste obchody 30-lecia organizacji. Obrady będę na temat przekazu masońskiego. Siostry zastanowią się nad tym, czym jest i ma być tenże przekaz,:jak przekazywać, co przekazywać i – chyba najważniejsze – jak to robić zachowując całą tradycję wolnomularską. My w Polsce też się przecież nad tym zastanawiamy cały czas: jak utrzymać naszą poufność i tradycję, będąc nowoczsenym i idąc z duchem czasu. Pewnie to kwadratura koła… Rozmawialiśmy o tym także na ostatnim Spotkaniu pod Akacją. W masonerii jest całe spektrum poglądów, o tym pisze w bardzo interesującym artykule (pierwotnie była to deska w loży Wolność Przywrócona na Wsch. Warszawy) Kamil Racewicz. Artykuł opublikujemy w 50. numerze “Wolnomularza Polskiego”. Dostępny będzie pod koniec marca.

Dobre czarownice

15 Luty 2012

LISTY DO REDAKCJI
31.01.2012
 

Rehabilitacja czarownic

„W USA, Szwajcarii i Szkocji rehabilitowano ofiary procesów o czary, w Norwegii postawiono im pomnik, w Niemczech o ich niewinność coraz skuteczniej upomina się protestancki pastor. Czy nie czas, by sprawą zajęły się polskie sądy i Kościół?”.
Przekopiowuję poniżej za Onetem.pl artykuł z “Tygodnika Powszechnego” o rehabilitacji polskich czarownic. Robię to z satysfakcją i opowiem o tym, gdy trochę jeszcze urośnie, swojej wnuczce Emilce, z którą bawimy się nieraz w czarownice: ona z różdżką, ja w szpiczastym kapeluszu ze srebrnymi pająkami i miotełką.
 
Ks. Bartek Rajewski (Poznański Klub “TP”)

Takie pytanie stawia Zuzanna Radzik w artykule „Stos nieprawości” („TP” nr 4/12). Odpowiadając, pragnę przytoczyć przykład takiej rehabilitacji z „polskiego podwórka”. Otóż w październiku 2011 r. w miejscowości Gorzuchowo (arch. gnieźnieńska) uczczono pamięć 10 kobiet, w tym dwóch dziewczynek, które 30 września 1761 r. zostały spalone na stosie. Jedna ze skazanych miała przekląć miasto Kiszkowo i zapowiedzieć, że straci ono prawa miejskie oraz zmieni nazwę. Tak się też stało: pod zaborem pruskim pozbawione praw miejskich Kiszkowo nosiło nazwę Welnau.

Minęło 250 lat, w miejscu kaźni ponownie zapłonął stos, ustawiono krzyż, tablicę informacyjną oraz 10 pamiątkowych głazów. Pośród nich znalazły się dwa mniejsze… Krzyż poświęcił i modlitwę w intencji ofiar odprawił ks. Mirosław Kędzierski. W tej żywej lekcji historii i wspólnej modlitwie uczestniczyli m.in. gimnazjaliści z Kłecka, którzy zapalili przed głazami znicze. Z inicjatywą rehabilitacji „czarownic” wyszło Towarzystwo Miłośników Kłecka i Ziemi Kłeckiej. Przedsięwzięciu towarzyszył wykład dr. Aleksandra Małeckiego z Instytutu Historii UAM. Warto również odnotować fakt, że 2 listopada 2011 r., w dzień zaduszny, w kościele parafialnym w Kłecku odprawiono specjalną Mszę św. w intencji straconych w Gorzuchowie kobiet. Tak więc i w Polsce sprawą rehabilitacji czarownic zaczynają interesować się historycy, pasjonaci oraz (albo przede wszystkim) katoliccy księża.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.