Posts Tagged ‘Warta’

Warta wcale nie rozpłynie się

21 stycznia 2012

Dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” wieści, że po zakupie Warty przez Talanx marka Warty zniknie. A według mojej wiedzy bynajmniej nie zniknie. Dostanie w wianie trzy literki HDI i będzie się nazywała HDI Warta. Wyborcza też pisze o Warcie, że jest najstarszym polskim ubezpieczycielem. A PZU? PZU swój rodowód wywodzi od początków XIX wieku, od ubezpieczeń w Księstwie Warszawskim i Królestwie Polskim, udawadnia ciągłość przez XX-lecie międzywojenne i – co też wiem z dobrego źródła – w roku przyszłym będzie obchodzić okrągłą rocznicę 210-lecia obecności na ziemiach polskich. Gdyby Warta miała zniknąć, należałoby szukać „inspiracji” w… PZU, bo tylko PZU wyszłoby dobrze na takiej operacji. Wyborcza wie wiele, ale nie wszystko, mam wrażenie 🙂

PS Już po świętym Janie Zimowym. Masoński bankiet udał się znakomicie. Kilkudziesięciu masonów i masonek z trzech obediencji wznosiło toasty (za pomyślność demokratycznej Rzeczypospolitej na pierwszym miejscu), konsumowało świetne jedzenie, a gdzie to było – nie powiem 🙂 Najmłodszy nasz brat ma na imię Leon, urodził się w czerwcu ub. roku i nosił malutki mistrzowski fartuszek. Oczywiście mama i tata Leona to masoni. Zgodzili się, aby cudne foto synka ozdobiło jubileuszowy, 50 numer „Wolnomularza Polskiego”. Rozmawiałam przy okazji z Wielkim Mistrrzem WWP o nowej loży korespondencyjnej (trochę wzorowanej na paryskiej Róży Wiatrów, gdzie rozpoczęłam swój masoński żywot), która ma narodzić się w ciągu najbliższych 2 – 3 miesięcy (to wiadomość dla Świętego Mikołąja z Rzeszowa 🙂

Reklamy

Jose Carreras i zapomniany bilet

5 listopada 2011

Byłam wczoraj na występie Jose Carrerasa w Hali Kongresowej. Zaprosiła mnie Warta. Dostałam wspaniałe miejsca w pierwszym rzędzie (ze 3 m. od Mistrza!). Gdy przed wejściem sięgnęłam do torebki po zaproszenie, okazało się, że jest tylko okładka – same bilety i wejście na póniejsze przyjęcie Warty zostawiłam w redakcji 😦 Zatroszczono się o mnie, zaprowadzono nawet do tego pierwszego rzędu, ale ja przez pierwsze pół godziny i tak miałam wrażenie, że zaraz ktoś przyjdzie, i że siedzę nie tu, gdzie trzeba (dalej też były dwa miejsca wolne, nie byłam pewna, które były moje). Brrrrrrrrrr, okropne uczucie, chociaż pewnie głupie. Na to późniejsze przyjęcie też kartki nie miałam. Weszłam pod rękę (on mnie wziął, bo ja chciałam uciekać) z Jackiem Kliszczem, prezesem Stowarzyszenia Brokerów. A występ był piękny, im dalej, tym wspanialszy, choć Mistrz bardzo blady, i zdawał mi się smutny mimo uśmiechów i aplauzu widoczni, która bisowała siedmiokrotnie. Ponoć zwalczył ciężką chorobą.

PS Gdy wróciliśmy z mężem do domu dowiedzieliśmy się z telewizyjnych pasków, że panowie: Ziobro, Kurski i Cymański, zostali właśnie wyrzuceni z PIS. Polityczny „koncert” nas ominął z powodu Carrerasa…