Posts Tagged ‘Tomasz Sedlaczek’

Mamy początek i koniec Lata

17 czerwca 2012

„Koniec polskich marzeń” – przeczytałam na pasku w TVN24. Eeeeeeee – pomyślałam. – Dla mnie żaden koniec. Zacznę teraz kibicować lepszym. Bardzo mi się podobał Czech Iraczek, ten z długimi, czarnymi włosami i orlim nosem, co to nam strzelił gola. Jemu będę kibicować przy lekturze mojego najulubieńszego współczesnego ekonomisty – filozofa, także Czecha Tomasza Sedlaczka. Jego Ekonomia dobra i zła, o której już tu wspominałam, to cudowna książka! Daje mi wreszcie ludzki, etyczny i filozoficzny ogląd na współczesne wielkie procesy gospodarcze. Teraz jestem przy chrześcijaństwie. Nigdy nie przypuszczałam, ile miejsca sprawy ekonomiczno-społeczne zajmują w Ewangeliach. A w ogóle słowo ewangelia pochodzi od niewielkiego pieniężnego datku, jaki się dawało za otrzymaną dobrą nowinę. Do tej pory myślałam, że ewangelia to właśnie ta dobra nowina i teraz rzeczywiście tak jest, pierwotne znaczenie słowa się zatarło. Fascynuje mnie teoria pieniądza jako po prostu strumienia energii wędrującej w przestrzeni i czasie. Ta energia może zdziałać cuda, może też rozwalić wszystko. A wracając do początku: koniec jednych marzeń oznacza początek innych. Gdyby nasi wygrali i zaszli dużo, dużo wyżej w Euro 2012, zamrożone zostałyby stosunki w PZPN, a tak tworzą się całkiem nowe możliwości po tej porażce. Nie ma tego złego :-)… Mamy właśnie początek i koniec Lata w jednym chi chi chi.

PS Znakiem, że Czesi wygrają, było w naszym domu to, że Emilka przez 3 godziny oglądała Krecika.

PSPS Mam już w głowie pokaźny kawałek tekstu o tajemnicy masońskiej. Do analizy potrzenba tu jest także teoria grupy społecznej, przydają mi się bardzo doświadczenia praktyczne z grupy terapeutycznej.

Aby świątynie nie były oblężoną twierdzą

24 Maj 2012

Prof. Tadeusz Szlendak: „Funkcjonuje u nas dzika wersja neoliberalizmu, w którym traktuje się człowieka jak <zasób>, nawet tego, który dużo zarabia. I jest na wysokim stanowisku. Ludzie nie widzą związku miedzy dzietnością a takim traktowaniem człowieka, w którym jakość życia się nie liczy. Dopiero teraz biznesmeni się budzą, widzą, że coś jest nie tak”.  Jest to fragment wywiadu prof. Szlendaka z dzisiejszej „Gazety Wyborczej” pt.: Szklana pułapka płci, czyli kobiety i mężczyźni za wiele od siebie wymagają. Zacytowałam ten fragmet, bowiem pasował mi jak ulał do refleksji Tomasza Sedlaczka, autora książki Ekonomia dobra i zła, o której pisałam wczoraj. No i takie traktowanie ludzi, jako „zasobów” Sedlaczek widzi u herosa najstarszego znanego ludzkiego eposu, Gilgamesza, zanim poznał dzikiego Unkidu. Dopiero przyjaźń z dzikusem uświadomiła Gilgameszowi, że coś się jeszcze w życiu liczy poza budowaniem olbrzymiego muru, chroniacego jego miasto przed wrogiem. Ilu z nas ciągle buduje swój mur, będąc jednocześnie i budowniczym, i cegłą? A poza murem toczy się życie, na zewnątrz niego – dzikie; wewnątrz – cywilizowane, ale prawdziwe  życie. Na samym murze żyć się nie da.

Myślę sobie o tym budowaniu muru przez herosa Gilgamesza od kilku dni, bo my masoni, powtarzamy jak mantrę, że pracując w swoich lożach budujemy Duchową Świątynię Ludzkości. Tymczasem większość Ludzkości żyje poza tą naszą budowlą, nieraz ją ignorując, nieraz podejrzewając, że wewnątrz toczą się spiski i knowania, a nieraz chcąc ją zburzyć do fundamentów.  Jak prowadzić tę nieustanną budowę wolnomularską nie zamieniając ją w oblężoną twierdzę?