Posts Tagged ‘Roman Brandstaetter’

Judasz – zdrajca ciągle potrzebny

3 lutego 2012

Wspomniałam już o ważnej postaci najnowszej książki Jana Grzegorczyka Puszczyk, jaką jest Judasz i to, że art. pt. Zrozumieć Judasza ukazał się 29 lat temu na łamach W drodze, miesięcznika oo dominikanów. 23-letni Grzegorczyk pisał wówczas o tej postaci w książce Romana Brandstaettera pt. Jezus z Nazarethu wspominając tylko o zaginionej Ewangelii Judasza. Skąd mógł wiedzieć, że po ćwierćwieczu odnajdzie się? „Zagadnienie związane z winą Judasza jest częścią większego, stawiającego dylemat: Czy możliwe byłoby odkupienie świata bez odrzucenia Jezusa przez Jego własny naród? Powieść zawiera swoje określone sugestie, lecz jednocześnie – i to chyba nawet ważniejsze – wpisuje je w wymiar Tajemnicy” – pisze młody Grzegorczyk na zakończenie swego szkicu i konkluduje:

(more…)

Święty nie święty Piotr

2 lutego 2012

Asenata: „ Judasz to dla mnie postać tragiczna. Wszak zrobił to co mu pisane było. Bo przypuśćmy, gdyby Judasz nie wydał Jezusa, to może zrobiłby to ktoś inny, albo nie zrobiłby tego nikt. Wtedy nie byłoby śmierci na krzyżu, nie byłoby zmartwychwstania i tym bardziej zbawienia. A na pewno nie powstało by chrześcijaństwo. Więc dla mnie Judasz jest niezbędnym elementem wielkiej układanki. Dla mnie zawsze bardziej niezrozumiałym było trzykrotne zaparcie się Piotra”.

Tak wpisała mi się Asenata pod notką o Judaszu u Jana Grzegorczyka (pozdrawiam ciepło, choć zimno J), a ja – przedziwny przypadek – chyba mam na to odpowiedź, jeśli chodzi o św. Piotra. Otóż wstawiając Puszczyka na półkę, obok wielu innych książke z autografami Jana G., dostrzegłam, cienką dość, pożółkłą książeczkę. To był stary numer miesięcznika W drodze z czerwca 1983 r., z wywiadem Jana Grzegorczyka. Jego rozmówca i mistrz, Roman Brandstaetter, mówił tam m.in.: „… wracając do św. Piotra. Ta postać jest mi bardzo bliska. Typowy Żyd galilejski. Widziałem ten typ rybaka podczas pobytu w Tyberiadzie. Sprzedawał ryby na targu. Olbrzymi, barczysty, z czarną, kruczą brodą, łysy, o niebieskich – tak, niebieskich! – oczach. (more…)