Posts Tagged ‘I Wojna Światowa’

Czcigodny Mistrz i Józef Piłsudski

11 kwietnia 2014

Ależ miałam dzisiaj duchową frajdę! 🙂 Jutro w loży Gaja Aeterna mam wystąpienie (uwaga – to deska :-)) Jego bohaterką jest Jadwiga Marcinowska (w konspiracji: Marcinkowska) – masonka, pisarka, teozofka, która przed stu laty wstąpiła do lubelskiej loży Wolni Oracze. Opracowując materiały, których gros jest w mojej pracy doktorskiej (nigdy nie wydanej), skonfrontowałam różne źródła. I jakąż miałam radość, gdy odkryłam, że człowiekiem, który w 25 kwietnia 1916 r. witał brygadiera Piłsudskiego w Lublinie był dr Paweł Jankowski, Czcigodny Mistrz loży Wolni Oracze. Obok niego była Marcinkowska, wybrana 3 miesiące wcześniej na przewodniczącą Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego. W mowach witających Piłsudskiego, wierszach, oklaskach, już widać elementy przyszłego kultu. A po 100 latach jeszcze lepiej widać, jak niszczące były dla różnych środowisk politycznych spory, animozje, sięgające aż po oskarżenia o narodową zdradę. Loże masońskie też podlegały tym podziałom i cały ten ówczesny nurt, związany z Wielkim Wschodem Francji, tej walki (i to nie na frontach bynajmniej…) nie przetrzymał. Masoneria, która powstała po wojnie, związała się z Włochami, a „Francuzi” na swój czas musieli odczekać aż do 1990 r.

I wojna światowa a polscy masoni

28 marca 2014

Czy wiecie, że za 2 miesiące będziemy obchodzić 100 lat od wybuchu I Wojny Światowej? Dla mnie jest ona ciągle żywa i bliska. Trwa pamięć w naszej rodzinie: młodego Klemensa, ojca mego męża, który jako 16 latek uciekł do Legionów. Na ścianie wisi dokument o nadaniu mu Krzyża Kaniowskiego, podpisany przez płk Władysława Sikorskiego. W tym samym pokoju u góry jeden za drugim, w ramkach wiszą satyryczne rysunki, przedstawiające oficerów legionowych Józefa Piłsudskiego. W salonie, nasza super pamiątka: ryngraf oferowany Piłsudskiemu w 1917 r. z inskrypcją od oficerów. Na półce do niedawna, schowana, leżała moja praca doktorska o Lidze Kobiet Pogotowia Wojennego w latach I wojny. Praca już nie leży na półce, lecz u mnie w pracy na biurku. Czytam ją ponownie po wielu, wielu latach (obroniona w 1986, papier zżółkł, a litery rozlane). Szykuję „deskę”, czyli wystąpienie lożowe o Jadwidze Marcinkowskiej/Marcinowskiej, przewodniczącej Ligi Królewiackiej. Nie miałam pojęcia wówczas, że była ona teozofką, antropozofką i masonką w jednym. No więc czytam, serfują po internecie wte i wewte, łącząc elementy jej działalności politycznej (bo była i w Polskiej organizacji Wojskowej, i w Stronnictwie Ludowym) i „duchowej”. Super ciekawa praca. Znajdzie też swój wyraz w letnim „Wolnomularzu Polskim”, który wyjdzie akurat w rocznicę 100-lecia wybuchu wojny. Gdy się kończyła, ludzie myśleli, że już nigdy nie powórzy się ta potworność. Powórzyła.