Posts Tagged ‘Aszera’

„aszera matka boska”

31 października 2011

Tytuł powyższy to – jak widać – cytat. Ktoś, nie wiem kto, wpisał w Google właśnie takie trzy wyrazy i małymi literami. Rozśmieszyło mnie to bardzo na początku, ale i zastanowiło mocno, bo coś głębszego w tym chyba jest. Aszera, żona boga lub bogów, była też matką bogów, była więc tą „matką boską”.  W dzisiejszej Polsce „Matka Boska” pisana dużymi literami kojarzy się jednoznacznie, ale pisana małymi – już inaczej brzmi. Można przecież i tak, i tak… „Matka Boska” jest też matką boską, jedną z wielu matek.

Reklamy

Kapłanka Aszery

18 października 2011

Rozpustnica? Nierządnica? 

To miłości rozkosznica.

To kapłanka jest Aszery,

na kolana, na trzy cztery!

Schylić głowy drodzy moi, 

co wisiało – niechaj stoi.  

Niechaj stoi – co wisiało,

bo miłości wciąż za mało. 🙂

 

Rozkosznica świątynna

17 października 2011

Wmyślam dalej określenie dla starożtnych kapłanek bogini Aszery, parających się świątynnym, rytualnym seksem:

MIŁOŚNICA ŚWIĄTYNNA,    ROZKOSZNICA ŚWIĄTYNNA, KAPŁANKA MIŁOŚCI, KAPŁANKA ROZKOSZY, SEKSÓWKA RYTUALNA,  KAPLANKA SEKSU. SIOSTRZYCA MIŁOŚCI. Zapraszam drogie Czyteniczki i Czytelnicy 🙂

Miłośnica czy nierządnica?

16 października 2011

Dzięki Assenato! Dziękuję za książkę „Kult Baala i Aszery w tekstach Starego Testamentu. Studium Historyczno-teologiczne” pióra zmarłego niedawno prof. Alfreda Tschirschnitza. Książkę wydano w 2009 r. z dofinansowaniem przez Konsystorz Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP w nakładzie 200 egz. Zaczęłam czytać. Będę oczywiście dzieliła się wrażeniami z tej lektury w moim blogu. Co mnie cieszy, bo już do tego dotarłam, to partie poświęcone miłości do bogini Aszery, co w języku starotestamentowym nazywa się „nierządem sakralnym”. Myślę tak sobie: czy kapłanka bogini Aszery spełniająca powszechnie uznawany i szanowany kult bogini także w postaci miłości fizycznej, powinna być nazywana prostytutką, lub nierządnicą? Dlaczego, żyjąc w innych czasach i stosując często inny system wartości, posługujemy się językiem sprzed kilku tysięcy lat? Podświadomie protestuję przeciwko temu. Ale jakże nazwać taką kapłankę? Miłośnicą świątynną? Nasz język jest a) ubogi b) skażony.

 

Ja i różne demony

29 sierpnia 2011

„Baal był demonem. Aszera była żoną Baala. Kim ja jestem, skoro wierzę w żonę demona?” Tak mniej wiecej wyglądają wywody mojej Czytelniczki, która wpisała się pod poprzednią notką o monoteiźmie i postępie. Proste pytanie na tę odpowiedź brzmi: Jestem jakąś pomniejszą demonicą. Jest chyba jednak inaczej. Ja nie wierzę w Aszerę. Powracam jedynie do tych czasów, kiedy kobiety były równoprawne w niebie. I cały czas się zastanawiam, i szukam, szukając pewnie nie raz błądzę, co spowodowało, że zeszły z tego piedestału jako równorzędne, niebiańskie istoty. Jestem więc raczej wolnomyślicielką i feministką. Przestałam przyjmować rzeczy na wiarę. W milionach przeszłych  wydarzeń szukam swojej własnej życiowej ścieżki. Szukam Mistrzów duchowych w różnych wiekach i kulturach. Staram się być przyzwoitą w życiu codziennym masonką. I dobrą, jak potrafię, choć nieraz pewnie nie potrafię. I raduje mnie myśl, że żyję w czasach, w których za taką postawę nie palą na stosie wyznawcy jedynie słusznego poglądu na wszystko. I na pytanie: „Jak żyć?”, odpowiadają: „Po mojemu”!

Monoteizm i postęp

28 sierpnia 2011

W ciągu ostatniego roku z hakiem ciągnęło mnie do wierzeń pogańskich, do Aszery i innych bogiń, stąd tytuł tego blogu. Czytałam i pisałam po omacku, bez przewodnika, bez klucza. Teraz wiem, co mnie ciągnęło. Przeczytałam to we wspomnianej książce prof. Aleksandra Krawczuka Spotkania z Petroniuszem (Iskry 2005). Profesor zastanawia się, co przyniósł ze sobą monoteizm: „Chodzi o fanatyzm religijny i jego straszliwe, ludobójcze skutki – zjawisko całkowicie obce światu <pogańskiemu>. Wielość bogów to wyklucza; każda wiara jest na swój sposób prawdziwa, każdy bóg ma swoje prawa. <Gdyby nie mototeizm, człowiek niewątpliwie pozostałby jednym z największych drapieżników, ale nie dochodziłoby do wojen religijnych. Gdyby na świecie wciąż panował politeizm, nigdy nie powstałby komunizm ani „globalny, demokratyczny kapitalizm”. Miło jest pomarzyć o świecie bez wojujących wyznań, religijnych lub politycznych. Miłe to, lecz próżne marzenie. Politeizm to zbyt subtelny sposób myślenia dla nowoczesnego umysłu >” (John Grey, Słomiane psy, przekład Cezarego Cieślińskiego).

Zatem: Niech żyje Aszera, żona Pana Boga!!!

Profesor, pastor od Baala i Aszery

14 sierpnia 2011

Wczoraj wieczorem wysłuchałam przypadkowo audycji w programie 1 PR o zmarłym niedawno pastorze ewangelickim, profesorze bibliście. Zapamiętałam tylko jego imię – Alfred. Habilitował się na ChAT z… Baala i Aszery, tj. pisał na temat walki jahwistów z tymi kananejskimi bogami. Jak odnaleźć tę habilitację?

Gojka patrzy na Żyda

7 sierpnia 2011

Dostałam w prezencie od prezesa Wydawnictwa Iskry książkę Piotra Kuncewicza pt. Goj patrzy na Żyda. Dzieje braterestwa i nienawiści od Abrahama po współczesność. Przedmowa prof. Janusza Tazbira. Czytam i już w pierwszym rozdziale o Abrahamie znajduję moją kochaną Aszerę: „Mniej więcej cztery tysiące lat temu Abraham opuścił rodzinnne UR, udając się wzdłuż Eufratu na północ. […] Wieziono domowych bogów, szczególną czcią otaczano bóstwo księżyca, jak o tym świadczą imiona rodziny Abrahama, boginię Aszerę, która potem miała się zwać Asztertą i Anat, a była czczona w gajach. I dalej, już o Jakubie, i Józefie, który poszedł na wygnanie do Egiptu: „W Kaananie pozostało wielu ich pobratymców, tak przynajmniej zdecydowała nauka w ostatnich latach.  Ale byli to politeiści, czciciele bóstw rozmaitych, a przede wszystkim czciciele Baala i Aszery, zresztą pomniejszych bóstwek i demonów było tam co niemiara”.  Kapitalnie napisane, z polotem, erudycją i – rzecz jasna – nie na kolanach. Będę zdawała relację z lektury dzieła byłego szefa Wielkiego Wschodu Polski.

Aszera po nowemu

20 kwietnia 2011

Dzisiaj zachciało mi się przerobić swój wierszyk o bogini Aszerze sprzed roku. Wybiłam się na wolność i ją podkręciłam co nieco 🙂

Wciąż myślę o Aszerze i wracam do tych czasów, 

gdy Ona była boginią, od pereł i atłasów.

Gdy po niebiosach wiodła  wyznawców swoich stada,

na szyi owijała – jak szal – rajskiego gada.

Z Jahwe miała na pieńku, bo Baala uwodziła

 i żyła pełnią życia. Po prostu żyła! żyła! żyła!

Minął rok, jak jeden dzień

22 marca 2011

Aszera, czyli żona Pana Boga

17 Marzec 2010

Ale świetny tekst przeczytałam w dodatku do Focusa – Historia. Jego tytuł brzmi: Pani Pana, a napisała go wykładowczyni historii starożytnej w Instytucie Historycznym UW Krystyna Stebnicka. Artykuł jest o… żonie Pana Boga, bogini nazywającej się Aszera. Są jej ślady zarówno w Starym Testamencie, jak i w wykopaliskach archeologicznych. Okazuje się, że jest wiele dowodów na to, iż kult Aszery, bogini żeńskiej (a przecież boginie występowały we wszelkich religiach starożytnych), skończył się dopiero po powrocie Żydów z Niewoli Babilońskiej, czyli w czasach tzw. Drugiej Świątyni. Natychmiast napisałam o tym wierszyk:

Moja siostro droga, czy znasz może imię żony Pana Boga?

Jej imię brzmiało: Aszera, a niech ją jasna cholera!

Pan Bóg nie był żonaty, samotnie wchodził do chaty.

A kto mu ogrzewał łoże?

Nikt ! – biedny Pan Bóg – O mój Panie Boże…