Posts Tagged ‘Adam’

Minął rok…

18 lipca 2013

W Czerwonej Górze
To tato, Tadeusz Dołęgowski i mąż Adam w altaneczce w Czerwonej Górze. Było to 3 lata temu. Rok temu tata zmarł. Dzisiaj jest pierwszaa rocznica Jego śmierci.
PS Tata pokazywał pewnie Adamowi jakąś kiść winogron, ale palec wskazuje ku niebu 🙂 Niedługo w Jaskini Raj, gdzie pracował przez 38 lat jako kierownik – do emerytury – a potem przewodnik, zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa. I ciągle nie mogę się temu nadziwić. Najskromniejszy człowiek jakiego znam, a będzie miał tablicę! 🙂

Kwarantanna

20 marca 2013

Teraz już oboje jesteśmy chorzy z Adamem: każdy z innym antybiotykiem. Córka Oleńka jest dostawcą wiktuałów, prowadzi gazetę i w dodatku jutro zapisuje naszą wnuczkę Emilkę do pierwszej klasy! Aż wierzyć mi się nie chce, że tak to zleciało. W opowieściach rodzinnych jest prababcia Emilki Zenona (też chora, też z antybiotykiem), która jako sześciolatka sama zapisała się do szkoły w 1941 r.

Ryszard Kocie Serce i inni

1 stycznia 2013

Rysiu w SylwestraRysiu, choinka i św. Jacek Odrowąż z Matką Boską – patron naszej rodziny. 31 grudnia 2012 rano.

Adam SylwesterAdam pije kawę, a Rysiu duma, spoglądając w okno za gołębiami.

Pati na kanapiePati, mama Rysia śpi nie patrząc, że to przecież Sylwester

Minął kolejny rok…

31 grudnia 2012

Ja w noc sywestrowąZrobiłam dzisiaj rodzinną sesję zdjęciową, potem Adam i mnie sfotografował i oto efekt. Minął kolejny rok. Taki dobry rok, gdyby niej jedno – śmierć taty. Ona spowodowała, że z niczego tak naprawdę nie mogę się cieszyć. Wszystko jest jak za mgłą, jakieś przytłumione, niewyraźne, za szybą. Dzisiaj składałyśmy sobie z mamusią życzenia, przy opłatku nie dałyśmy rady. Przez telefon, na odległość jakoś jest łatwiej. Wśród innych życzeń usłyszałam, by być cierpliwą. I nagle jakbyśmy obie jednocześnie zrozumiały, że tę cierpliwość ja mam. Właśnie po tacie. Ona powoduje, że ze spokojem ducha, bez fajerwerków idę dalej. I robię wszystko co mam do zrobienia, a nieraz jeszcze więcej.

Dzisiaj byliśmy z Adamem w kinie na Hobbicie. Tak pięknie zrobiony film. Kawałek mnie powędrował w dzieciństwo, do Kudowy-Zdroju, gdzie po raz pierwszy Hobbita przeczytałam. (more…)

Jasełka przedszkolaków

18 grudnia 2012

Emilka archaniołemNasza wnuczka Emilka była dzisiaj Archaniołem i występowała w przedszkolnych jasełkach. Nie pomyliła się ani razu. Skrzydła i aureolę miała jak należy. Sukienkę miała krótką (wszystkie pozostałe anioły, w tym jeden rodzaju męskiego – długą), tak jak jej mama Ola przy komunii ćwierć wieku temu. Występ był uroczy. Mamy, taty, babcie, dziadki robili zdjęcia, filmy, śmiali się (często przez łzy), a ja nagle uświadomiłam sobie, że takie same dzieci były w tej amerykańskiej szkole. Wyobraziłam sobie tego uzbrojonego, ubranego na czarno, zamaskowanego człowieka, który wtargnął do tego dobrego świata i zaczął strzelać. I całą grozę tego wszystkiego przeżyłam właśnie dzisiaj, w przedszkolu swojej wnuczki.

A teraz za mną na dywanie stoi szkopka z klocków, skrzydła białe anielskie obok, mały Jezusek leży sobie w koszyczku, a z salonu dobiegają śmiechy Emilki, która bawi się z dziadkiem Adamem w psa. Emilka jest psem, a Adam treserem. Na stole leżą świeżutkie numery zimowego „Wolnomularza Polskiego” nr 53. Wszyscy są cali i zdrowi (Ola słucha referatu o Kiplingu na Wydziale Historii UW u prof. brata Cegielskiego – Kipling był znanym masonem). Zięć Piotr odebrał z drukarni swoją pierwszą książkę i pokazuje ją pewnie swoim studentom na Wydziale Pedagogiki UW. No i tak chyba wygląda zwykłe moje szczęście. 🙂

Fraszka feministyczna na bardzo stare księgi

28 marca 2010
 
Kobieta upadła,
przebrzydła gadzina,
wstrętnego węża
raczej przypomina.
 
Po Raju się tłukła,
jabłko zjadła sama,
a na dodatek
skusiła Adama.
 
Pan Bóg ich wyrzucił
w bardzo słusznym gniewie,
co zrobił z Aszerą,
zrobił także Ewie.
 
I ja mam w to wierzyć???
Powiedzieć mnie nęci
–  tak napisał facet,
a nie żadni święci!