Św. Walenty w popiele

„W ramach obchodów Walentynek warto spędzić czas z ukochaną osobą. Może to być wspólna modlitwa czy pójście razem do kościoła na tradycyjny obrzęd posypania głów popiołem. Można również wybrać się na spacer lub do kina, ale lepiej nie na komedię ani na film z cyklu o Greyu” – tak radzi zakochanym „Fakt”. Myślę, że jednak można pójść na komedię romantyczną pt. Podatek od miłości. Temat podatków jest, jak wiadomo, zupełnie nie śmieszny, a sprawa zaległości podatkowych – jeszcze bardziej. Cóż mówić o śledztwie urzędu kontroli skarbowej – zgroza!!! Więc to, jak sądzę, jest dozwolone. Można chyba też chrupać orzeszki lub migdałki, dla pewności, że postne – posypać je piaskiem (jeszcze nie sprzątnięty przy drogach, zima trwa). Mówiąc zaś zupełnie poważnie, w moich myślach jest pytanie, czy Emilka dostanie pierwszą w życiu Walentynkę. Bo niby jej na tym nie zależy, ale…

PS Drugi kurs brydżowy przebiegał sinusoidalnie: od szlema i szlemika (niewylicytowane 😦 ) do strasznej wpadki 4 piki bez dwóch z kontrą, źle wylicytowane i w ogóle zgroza – chciałam się schować w mysią dziurę i posypać głowę popiołem. Na szczęście, ta ostatnia rozgrywka (trzynasta cholera!), nie liczyła się już do punktacji. Zresztą punkty też się wczoraj pomieszały na skutek niesubordynacji i ogólnego bezhołowia kursantów.

Reklamy

%d blogerów lubi to: