Zaszczepieni na cierpienie

pionizator

Siedzę w domu z kotem Rysiem i intensyfikuję kontakty wirtualne: telefoniczne, meilowe, fejsbukowe. Wczoraj pisałam sobie z panią Agnieszką, żoną Marka Sliperskiego, mego autora w „Gazecie Ubezpieczeniowej”, który od dawna choruje na stwardnienie rozsiane i już nie wstaje z łóżka.  Dzięki pomocy wielu, wielu ludzi dostał swój własny pionizator, no i nie musi już cały czas leżeć; może stawać. I to jest wielki sukces! Agnieszka, jego żona, którą poznałam osobiście, gdy wybrałam się do Marka  tuż przed Sylwestrem 2018 r. zastanawia się nad „końcem świata”, jaki nagle wszyscy doświadczamy. Dodaje, że takich „końców świata” jej Marek miał już wiele, a ciągle się nie poddaje, dzieli się nawet zdalnie swoją umiejętnością języka angielskiego. Agnieszka dostrzegła, że nasz „koniec świata” kiedyś się skończy i jeszcze będzie normalnie. Jej wielkie, nieustanne cierpienie jakby nieco zmalało. – Jesteś zaszczepiona na cierpienie, Agnieszko – napisałam jej. Odpisała, że to sobie zapamięta. Ja także.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: