Powązki, wybory i bezy

 

Taka piękna pogoda nie sprzyjała fotkom z cmentarza. Oślepiało nas słońce, tak samo, jak rok temu, gdy chowaliśmy mego męża Adama. Powązki Wojskowe najpiękniejsze o tej porze roku, złoto i czerwień, radosne wiewiórki (na każdą przypadało po kilka osób z orzeszkami – raj!). Spotkaliśmy się rodzinnie i przyjacielsko. Była Ola z Emilką oraz mój przyjaciel ze studiów Krzysztof. Przy grobie, po porządkac, położeniu wianuszków (kupiłyśmy z Emilką identyczne, nie wiedząc rzecz jasna o tym ) i zapaleniu zniczy,  opowiadaliśmy dowcipy wyborcze,niektóre z długą brodą). Adamowi by się to podobało, on zawsze wybierał anegdoty zamiast martyrologii. 🙂 Wszyscy już byliśmy po głosowaniu. Poglądy były centro-lewicowe, opozycyjne, że aż strach!. Potem już tylko w gronie rodzinnym poszłyśmy -trzy dziewczyny – do kawiarni. Nigdy nie biorę bezy (kalorie!), ale tym razem, dla pamięci Adama zjadłam jedną, ogromną! On kochał torty bezowe cioci Węgrzeckiej z Radomia. I póki mógł, a ona je piekła – jadł! Grzech odpokutuję na basenie, a wygląda na to, że będą w weekend za darmo, bo Warszawa wygrywa frekwencyjnie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: