W zdrowym ciele…

Napisałam kiedyś kilka wierszyków o tkaczce i tkaninie (wariacje herbertowskie). Jeden z nich publikuję poniżej. To „kiedyś” właśnie nadeszło i od dwóch miesięcy pływam i się odchudzam (nie jem chleba pierwszy raz w swym życiu i mięs – takoż). Wynik na razie niezły: 5 kg.

Za mało tkaniny, za mało,

zza rąbka wygląda me ciało

i po co ono wygląda,

gdy nikt nań już nie spogląda?

Trzeba się trochę utrudzić

i kiedyś ciało odchudzić…

Poza tym ozdabiam dom: maluję różne cudeńka, naklejam, poprawiam niedoskonałości. Rezultaty poniżej (dolne kwiatki namalowałam na szafkach kuchennych nadgryzionych przez ząb czasu i na drzwiach wejściowych):

 

Reklamy

Komentarze 3 to “W zdrowym ciele…”

  1. Sfirex Says:

    Ładnie Pani rysuje. Sama się Pani nauczyła tak rysować?

  2. Aszera Says:

    Kończyłam dawno temu Liceum Sztuk Plastycznych w Kielcach. 🙂

  3. maja708771715 Says:

    5 kilo???? Pływanie i odstawienie miesa i chleba??? Od jutra zaczynam. Serdecznie pozdrawi
    am

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: