Czego żałujemy…

Postanowiłam codziennie zredagować co najmniej 2 miesiące „starej Aszery”. W tym tempie  będę miała całość do korekty już latem. Doszłam dziś do swych urodzin sprzed 5. lat i przypomniałam sobie ważny wpis. Dziś jawi mi się jako jeszcze ważniejszy, no bo przecie bliżej mi niż dalej…

5 rzeczy, których ludzie żałują w chwili śmierci;:

– Najbardziej żałuję, że… – pracownica hospicjum spisała najczęściej powtarzające się wyznania osób, które umarły na jej rękach. W ten sposób powstała lista pięciu rzeczy, których najczęściej żałują umierający. Oto one:

1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życie, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakie oczekiwali ode mnie inni. – Tego ludzie żałują najczęściej. Gdy zdają sobie sprawę, że ich życie jest już prawie skończone, mogą łatwo dostrzec, jakich marzeń nie zrealizowali. Większość osób nie próbowała spełnić nawet połowy ze swych marzeń – mówi autorka listy, pracownica niemieckiego hospicjum, cytowana przez portal chn24.pl.

2. Żałuję, że tak dużo pracowałem. – Tego rodzaju uczucie wyrażał każdy pacjent płci męskiej, jakim się opiekowałam. Niektóre kobiety również wyrażały tego rodzaju żal. Jednak ponieważ większość z nich należała do wcześniejszego pokolenia, nie zajmowały się one zarabianiem na rodzinę – komentuje pracownica hospicjum.

3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia. – Wiele ludzi przygaszało swoje uczucia, żeby zachować określone relacje z ludźmi. Pojawienie się wielu chorób miało związek z doświadczanymi przez nich uczuciami goryczy i oburzenia – mówi kobieta i dodaje, że tłumiony stres jest najgorszym z możliwych uczuć. 

4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi. – Często ludzie nie zdawali sobie sprawy, jaką korzyść czerpią z utrzymywania kontaktów ze swymi przyjaciółmi. Zrozumieli to dopiero, gdy zostało im kilka tygodni do końca życia – tłumaczy pracownica hospicjum. 

5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym.– Wiele ludzi z powodu lęku przed zmianami udawało przed innymi i przed samymi sobą, że byli zadowoleni ze swojego życia – tłumaczy opiekunka i dodaje, że tak naprawdę umierający ciągle bali się, że stracą to co mają.
Jest to jeden z najbardziej znaczących tekstów, jakie w życiu przeczytałam.

Reklamy

Komentarzy 8 to “Czego żałujemy…”

  1. Sfirex Says:

    Bardzo ciekawa analiza. Zauważyłem jednak, że pacjenci (w większości, ponieważ są tutaj przedstawione najczęstsze odpowiedzi a nie wszystkie) niczego sobie nie zarzucają. Żałuję, że skrzywdziłem tyle osób i zwierząt, że powodowałem smutek, żal i cierpienie. Poza tym, to czego oni żałują spełnia się w moim życiu od dłuższego czasu. Nie jestem podobny do tych staruszków.

  2. Sfirex Says:

    Chciałbym jeszcze dodać krótki fragment z mojej kontemplacji. Może trochę pomóc czytelnikom Pani bloga, którzy zupełnie nie wiedzą jak spojrzeć na zagadnienie śmierci:
    Patrząc na ścianę widzę tylko ścianę, nie widzę tego, co jest za nią ani tego, co jest po bokach, ani wewnątrz niej. Okazuje się, że wszystko zależy, z jakiej patrzymy perspektywy. Wierzę, że tak samo jest z życiem. Widzę teraz prostolinijne swoje i cudze życia – „nie widzę tego, co jest za nim ani tego, co jest po bokach, ani wewnątrz niego”. Może się w takim razie okazać, że wraz ze wzrostem percepcji moje, to, życie jest jedynie gałązką na drzewie mojego złożonego życia. Jeżeli wiatr (czasu) ułamie gałązkę, tzn. umrę, nie oznacza, że umarło moje życie, bo z innej perspektywy może to być jedynie lekka dysfunkcja (której, powtarzam tutaj nie zauważam właśnie przez moje zwięzłe patrzenie). Na koniec należy dodać, że gałązka jabłoni nie rośnie na gruszy, ani na krzaku porzeczki, a należy o tym pamiętać jeszcze zanim otworzymy oczy.

  3. świechna Says:

    To zdaje się jest jakaś książka, ale tylko czytałam jej podsumowanie. Z jednej strony podsumowanie interesujące, z drugiej, gdyby ludzie wzięli sobie je do serca … rozwody byłyby masowe, podobnie jak zwolnienia z pracy … w gruncie rzeczy świat dość potrzebuje tych, którzy umierają po 20-ce, a wyprawia się im pogrzeb po 70-ce.

  4. Sfirex Says:

    Świat wcale nie potrzebuje takich, nieszczęśliwych, ludzi.
    Nawet jeśli uznamy, że potrzebne jest niewolnictwo (robotniczo – chłopskie czy korporacyjne), to nawet szef chciałby by pracownicy, oprócz ciągłego harowania, byli szczęśliwi. Dlatego też inwestuje się na przykład w lepszy sprzęt do pracy. Można zauważyć, że co jakiś czas wychodzą książki (Huxley, Lem), w których opisane jest życie na narkotyku, który uspokaja nerwy niewolnika – czy to nasza przyszłość?
    Jeśli uznamy, że niewolnictwo jest zbędne wtedy człowiek staje się najważniejszą postacią dla tych rozważań. Czy warto żeby pracował/a jak muł żeby firma zarobiła kolejne miliony, a on/a był nieszczęśliwy/a? Przecież to złe uczucie rozszerza się na kolejne osoby. Najpierw na znajomych z pracy – wszyscy chodzą naładowani; obgadują się; uśmiechają się a myślą „co to za zołza”; nie pomagają sobie, lecz robią coś dla siebie z musu „a niech jej będzie”; wymuszają, bardzo często, niepotrzebne zadania do wykonania, tylko po to, żeby się z kogoś po naśmiewać, lub mieć możliwość w spokoju kogoś obgadać. Potem przenoszą to do domu. Zaczynają się kłótnie o dziecko, o obiad, o wyrzucenie śmieci, o wyjście z psem, o odebranie dziecka ze szkoły; głównym tematem rozmów w domu staje się praca „no ta zołza to dzisiaj zaszalała, to zrobiła i to, a ta druga to nawet mi nie chciała pomóc, a szef to ciapa jak wszyscy faceci”; zamiast porozmawiać z dzieckiem, z mężem, z Przyjaciółką, to rozmawia się z duchami z pracy, to jest jak opętanie.
    Pracowałem z wykształconymi ludźmi, którzy nie byli ani mądrzy, ani empatyczni, ani koleżeńscy. Wolałem towarzystwo moich znajomych po podstawówce niż tych z korporacji lub urzędów, bo koledzy i koleżanki chociaż nie byli z zasady szujami.
    Czy wydaje się Pani, że Świat potrzebuje takich pracowników? Proszę mi wytłumaczyć po co?

  5. Rwa Says:

    I ostatni punkt dla was zasrańcy:
    6.żałuję że byłem masonem i całowałem belzebuba w dupę.

  6. Sfirex Says:

    Ostatni raz odniosę się do tego napastowania przez Rwę i Domagały. Pani Mirosławo, wielokrotnie broniliśmy Panią, ja, Pani Ewa i Pan Nikodem. Niestety jest to walka z wiatrakami – nasza trójka jako Sancho Pansa i Pani jako Don Kichot. Jedyny argument tych głupich osób, kiedy przychodzi skrucha to „żadnej cenzury”, a więc przyjrzyjmy się czym ona jest, wg. Słownika języka polskiego:
    „urzędowa kontrola publikacji, widowisk teatralnych, audycji radiowych itp., oceniająca je pod względem politycznym lub obyczajowym”. Co to ma wspólnego z tym, że ktoś nie przestrzega zasad dobrego wychowania, moralnych, intelektualnych i bawi się nękaniem innych?? Osoby te są jak drapieżnik, który atakuje słabszą sztukę, i prawie nigdy nie rezygnuje. Ja wiem jaka to radość napisać coś obrzydliwego, jak to łechta, jak rozładowuje. Ma Pani dwa rozwiązania dla tej sytuacji. Po pierwsze można wprowadzić tryb moderacji postów na stałe (tylko, że wtedy i tak będzie Pani ich czytać), lub zainstalować ten program co blokuje IP (zmiana stałego IP u dystrybutora to koszt 600 złotych; jeśli mają zmienne to okaże się czy to im pomoże, czy zostaną zablokowaniu do rdzenia). Proszę zadziałać Pani Mirosławo. Do boju. Miłego wieczoru.

  7. Aszera Says:

    Szkoda czasu na zajmowanie się nimi, a zwłaszcza wydawanie pieniędzy. 🙂 Tacy nienawistnicy przecie sami kiedyś zatrują się własnym jadem. Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. Może wielka cnota ze mnie nie jest, ale… 🙂 Dziękuję w każdym razie za dobre myśli i słowa. Ja o nich myślę i się nimi cieszę. Tamtymi – ech, szkoda gadać. Dobranoc

  8. Sfirex Says:

    Dobrze Pani Mirosławo.
    Dobranoc.
    Ps. Te 600 złotych to oni by musieli ponieść koszt wymiany IP, nie Pani.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: