Ryszard I Długi

Rysiu w salonie zmienia się w Ryszarda I Długiego. Żyjemy przeważnie w zgodzie. Czasem wchodzi mi na komputer, gdy piszę różne mądrości lub głupości – zganiam go wtedy, nieraz przekupuję czymś smacznym, choć znowu zaczął kaprysić i nie wiem, co w tym dniu będzie dla niego smaczne a co nie. Jest nieprzewidywalny. Może dlatego nie nudny? Szkic o etyce Kotarbińskiego skończony. Teraz przez tydzień będę go dopieszczała. Na brydżu spotkałam przemiłą Swietę, Rosjankę spolszczoną bardzo, która – jak mówiła – chce pisać od razu skończone, kompletne teksty; od pierwszego do ostatniego słowa. A ja wręcz odwrotnie. Wspomniałam jej swoje początki – maszyna do pisania marki łucznik, którą dziadziuś mi kupił (za 5 tys. zł), bym na niej napisała pracę magisterską i  kalka, która brudziła ręce, i korektor do literówek. Pamiętam też swoje komputerowe początki i jakąś dyskusję u rodziców (tata żył) przy stole, gdy z zachwytem mówiłam, jakie będę pisała książki na komputerze; że będę wracała do wątków, dopisywała, że stworzy się z tego dłuuuuuuugi ciąg. To była moja teoria, którą rzeczywiście wcieliłam w praktykę. Chyba czas wracać po tych ostatnich tygodniach smutków, zawirowań, zmian, niepokojów do czegoś normalnego dla mnie. Może to czas, by zacząć II tom Aszery???Rysiu

Reklamy

Komentarze 3 to “Ryszard I Długi”

  1. Sfirex Says:

    Jak już jesteśmy przy monarchach to warto zacytować fragment „Listu do generała Kiszczaka” Adama Michnika:
    „W ten sposób dowiedziałem się, że ministrowi spraw wewnętrznych w PRL trudniej pohamować nadgorliwych w dokuczliwości funkcjonariuszy SB niż odgadnąć wyrok sądu wojskowego i szeroką dłonią ofiarować wczasy na Lazurowym Wybrzeżu. Ma Pan duszę jak step ukraiński, Panie Generale! Tytułem rewanżu ofiaruję Panu przeto, śladem pana Zagłoby podążając, tron w Niderlandach! Monarcha Niderlandów, król Kiszczak I – czy nie znajduje pan urody w tym sformułowaniu?”.

    Pani Mirosławo opowiem Pani bajkę (kiedyś tworzyłem bajki, więc może i ta być fajna).
    W Lasach Wiecznego Słońca żył sobie niedźwiedź Rudolf. Był to niezwykły zwierz, który lubił zajmować się kwiatkami – podlewał je raz dziennie, spulchniał ziemię łapami, oczyszczał ze szkodników. Uwielbiał tą pracę i nigdy się przy niej nie męczył, wręcz przeciwnie, był z tego powodu szczęśliwy Rudolf miał rodzinę w Lasach Wiecznego Chłodu, którą odwiedził tylko raz w życiu. Dlaczego tylko raz, ponieważ w niskiej temperaturze, kiedy niebo jest cały czas zachmurzone, Rudolfowi, tak jak innym niedźwiedziom zbierało się na spanie. A jak wiadomo, kiedy raz niedźwiedź uśnie – snem zimowym – wtedy budzi się dopiero po kilku miesiącach. I to samo spotkało naszego bohatera. Tylko, że po tak długiej nieobecności w Lasach Wiecznego Słońca wszystkie kwiaty pousychały lub nadgryzło je robactwo. Rudolf zapłakał i wziął się do poprawy sytuacji swoich małych roślinnych Przyjaciół. I szczęście na nowo zagościło w tej krainie.

    Morał jest taki, że warto robić to co nam daje szczęście, i nie za długo dawać duszy przebywać W Lasach Wiecznego Chłodu.

    Miłego dnia.

  2. Aszera Says:

    Bardzo ładna i mądra bajka. Zostań szewcze przy pocięgle…

  3. wojciech.domagala@wp.pl Says:

    Kot chciał przeczytać GŁOS PRAWDY Wojciech Stpiczyński i został przegoniony. Nieładnie!

    Aszera posted: „Rysiu w salonie zmienia się w Ryszarda I Długiego. Żyjemy przeważnie w zgodzie. Czasem wchodzi mi na komputer, gdy piszę różne mądrości lub głupości – zganiam go wtedy, nieraz przekupuję czymś smacznym, choć znowu zaczął kaprysić i nie wiem, co w tym dniu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: