Cienie na śniegu

Ten obraz Todora Ziomka nosi tytuł Szron. Był jednym z wielu wystawionych w warszawskiej Zachęcie zimą 1922 r. Przypadkiem, którego sensu nie mnie zgłębiać, to przy nim zatrzymał się prezydent Gabriel Narutowicz. I właśnie ten widok spokojnej zimy, śniegu, starego płotu i bezlistnych drzew, był ostatnim widokiem w jego życiu. Strzał w plecy pozbawił życia Pierwszego Prezydenta RP. Jutro przypada 95. rocznica tych strasznych wydarzeń. Wiele razy oglądałam ten obraz i pisałam o nim, ale dopiero dzisiaj dotarła do mnie jeszcze inna jego wymowa: ten cień widniejący na śniegu, to jakby symbol cienia, którego śmierć prezydenta  rzuciła na II Rzeczypospolitą. Przez lata wydawało mi się, że ma to znaczenie li tylko historyczne. Jednak mam wrażenie, że czym dalej postępuje „budowa” IV RP, tym bardziej ta historia się przybliża, jest jakby na wyciągnięcie ręki. Jutro wolnomularze z Wielkiego Wschodu Polski złożą kwiaty pod popiersiem Narutowicza na Placu Jego imienia. W lożach kultywuje się jego pamięć i przesłanie moralne. Narutowicz był naszym bratem.Szron

Jedna odpowiedź to “Cienie na śniegu”

  1. Sfirex Says:

    „Szesnastego grudnia, zaledwie pięć dni po zaprzysiężeniu, Gabriel Narutowicz miał dokonać jednego ze swych pierwszych reprezentacyjnych wystąpień w charakterze prezydenta – miał otworzyć zimową wystawę malarstwa w Zachęcie. Przybył do galerii punktualnie w południe w towarzystwie kilku adiutantów. Przy drzwiach powitał go dyrektor Zachęty, po czym prezydent dokonał oficjalnego otwarcia wystawy. W sali zgromadzili się liczni zaproszeni dygnitarze.
    Następnie Narutowicz przez kilka minut oglądał obrazy i rzeźby. Gdy stał przed dużym pejzażem zimowym polskiego malarza, podszedł do niego sir William Max-Miller, poseł brytyjski w Polsce, by złożyć wyrazy szacunku. Max-Miller nie miał wcześniej okazji pogratulować mu wyboru. ” Moje gratulacje, wasza ekscelencjo” – powiedział. „Powinien pan raczej złożyć mi kondolencje” – odpowiedział z uśmiechem Narutowicz. Przed obrazem skupiło się kilka osób. Nagle rozległy się trzy głośne trzaski. Echo w dużej sali utrudniało zlokalizowanie ich źródła. Prezydent bez jednego jęku osunął się na marmurową posadzkę. Został trafiony trzema pociskami. Brytyjski poseł zemdlał. Wstrząśnięci goście zauważyli stojącego w odległości czterech metrów zwyczajnie ubranego mężczyznę koło pięćdziesiątki, z pistoletem w prawym ręku. „Nie będę więcej strzelać” – powiedział i skierował broń do góry. Strażnicy chwycili go i odebrali mu pistolet. To wszystko trwało tylko chwilę, ale Narutowicz, trafiony w serce, po kilku minutach zmarł”.
    Cytat pochodzi z książki Richarda M. Watta „Gorzka Chwała”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: