Braterstwo nie równa się Siostrzeństwu!

Dewiza+Wolność,+Równość,+BraterstwoWręcz połknęłam artykuł Marka Ostrowskiego z najnowszej „Polityki”  (49/17) pt. Język Francuzki: „Czy francuski jest seksistowski? Feministki twierdzą, że tak. I chcą zmieniać jego gramatykę” – czytamy na wstępie. Tekst ten otrzymałam wręcz w darze od Wielkiego Architekta Wszechświata, bowiem piszę właśnie deskę do swojej loży Gai pt. Wolność – Równość – Braterstwo/Siostrzeństwo. Wnioski rodzą mi się dość radykalne, jeśli na nasze masońskie hasło spojrzeć z punktu widzenia feministycznego. Dość powiedzieć, że gdy hasło to powstało 30 czerwca 1793 r. Francuzki nie były ani wolne, ani równe, ani nie traktowano jest po bratersku. A słowo „siostrzeństwo” pojawiło się w j. francuskim na początku… XXI stulecia! Zakończę tekstem, cytowanym przez red. ostrowskiego, sygnowanym przez Wysoką  Radę na rzecz równości kobiet i mężczyzn z 2015 r.: „Język, który czyni kobiety niewidocznymi, jest cechą społeczeństwa, w którym odgrywają one rolę drugorzędną. Sposób wyrażania ma charakter polityczny i dlatego język francuski przez stulecia był naginany ku rodzajowi męskiemu przez grupy, które się sprzeciwiały równość płci”. L’homme ma po francusku podwójne znaczenie: to człowiek, ale i mężczyzna zarazem, zatem Prawa człowieka, gdy się narodziły, były w rzeczywistości Prawami mężczyzn, o czym wprost pisała w czasach Wielkiej Rewolucji Francuskiej prefeministka Olimia de Gouges. Zgilotynowana.

Komentarze 4 to “Braterstwo nie równa się Siostrzeństwu!”

  1. Sfirex Says:

    Pani Mirosławo a czy czasem nie jest tak, że kobiety nie posiadają swojej niszy intelektualnej lub artystycznej, która byłaby odbierana jako damska?? Kiedy przyglądam się Światowemu feminizmowi widzę, że kobiety dążą do tego aby a) udowodnić swoją równość z mężczyznami, b) starają się być lepsze od mężczyzn w każdy możliwy sposób, c) mówią o krzywdzeniu je przez mężczyzn. Czy widzi Pani pewien męski kontekst, który nimi kieruje?? Zacytowała Pani: „L’homme ma po francusku podwójne znaczenie: to człowiek, ale i mężczyzna zarazem”. Ja zacytuję coś innego: „Nic co ludzkie nie jest mi obce”, co ładnie tłumacząc oznacza, że nic co męskie nie jest nam obce, a to co kobiece jeszcze nie zaistniało. I takie jest nasze życie. Ponoć w biznesie rozmawia się z równymi sobie posiadaczami, otóż kobiety nie posiadają nic swojego, i dlatego mężczyzna, który posiada naukę, religię, sztuki artystyczne, a nawet jest lepszym kucharzem, nie ma o czym rozmawiać z samotnym pastuszkiem jakim jest, i jakim zawsze była, kobieta. To przykre co napisałem, ale to prawda. Proszę mnie jednak poprawić jeżeli się mylę. Lub proszę pracować dla kobiet, a nie na garbie mężczyzn (notabene również dla kobiet). Mógłbym od siebie dać jakieś pomysły kobiecego rozwoju, ale wtedy zaprzeczyłbym wartościom, które w kobietach chcą widzieć feministki. Przepraszam jeśli ktoś poczuł się urażony.

  2. zwykły profan Says:

    Dodam że kobiety mają coś swojego. Płeć. Uczucia, Lista różnic jest bardzo długa. Po co je zacierać? Nie mam najmniejszego pojęcia.najmniejszego. To że często płcie się nie rozumieją wg mnie wynika z nieświadomości różnic.

  3. Sfirex Says:

    Panie Zwykły Profanie proszę zastanowić się nad tym jak traktowane są kobiety na Kontynentach: Azjatyckim i Afrykańskim. I jak protekcjonalnie, przez większość mężczyzn, są traktowane na pozostałych Kontynentach. Chodzi mi o tą własność jaką jest kobieta dla mężczyzny. On/ja/Pan ma lepszą drogę do kariery, ma większą szansę na duże pieniądze, władzę, nawet szacunek, ma lepsze wykształcenie (bo otoczenie nas bardziej motywuje), ma otwarty kredyt zaufania u innych mężczyzn. A kobieta ma tyle ile dostanie od męża, od szefa, od kochanka. Proszę nie patrzeć jedynie z perspektywy Polskiej/Europejskiej/Kraju rozwiniętego. Z resztą nie pisałem o tym czym się różnimy, ani o tym, że wiele zawodów jest typowo kobiecych. Bo ani sekretarka, ani pielęgniarka, ani nauczycielka to nie jest nisza intelektualna lub artystyczna. Jednak napiszę o co mi chodziło. Nisza kobieca to walka o pokój na Świecie. Facet jest ambitny, jest waleczny, nauczony zdobywać. Dlatego nawet te filmy Holoowodzkie, które wychodzą od niedawna, w których kobieta jest głównym bohaterem (i to ona zabija, walczy, zdobywa), nie motywują mężczyzn feministycznie, lecz pokazują im konkurentkę. Kobieta, która walczy o słabszych spełnia się, a facet potrzebuje słabszych by się spełniać (ciekawa różnica). Uświadamianie innych kobiet o roli kobiet może wynikać obecnie jedynie z „nie zabijajcie się, nie zabijajcie wrogów, nie torturujcie ludzi i gospodarek” – matka to rozumie, dziewczynka zrozumie, a faceta to udławi. Kiedy potrzebna była pomoc, dla krajów objętych wojną, to amerykańskie koła gospodyń domowych i działaczki społeczne podjęły się zbierać jałmużnę lub coś własnymi rękoma produkować. A faceci w tym czasie podpisywali umowy na nowe bombowce. Kiedy w domach dla obłąkanych zmieniono personel męski na żeński w przeciągu chwili drastycznie spadły wykroczenia pacjentów. Kończąc zaznaczę, że nie jestem szowinistą, ale droga obrana przez feministki jest typową drogą ambitnego faceta w spódnicy.

  4. zwykły profan Says:

    W naszym kraju niepracująca kobieta rzeczywiście ma tyle ile dostanie od męża. Nie zakładam z góry że taki statystyczny mężczyzna jest uzurpatorem. To jak traktujemy się wzajemnie wynika z wyznawanej moralności, przeżyte doświadczenia. Jestem zwolennikiem rozmowy o indywidualnych przypadkach a nie calych społecznościach. Wiadomo że w krajach muzułmańskich głównym powodem złego traktowania kobiet są wskazania Islamu. Na naszym gruncie myślę dostęp do edukacji nie jest problemem.

    Według mnie jesli facet potrzebuje słabszych aby się spełniać to w tej sytuacji pielęgnuje swoje wybujałe ego niż się spełnia, czasem wiele czasu i doświadczeń musi upłynąć aby to dostrzec. Być może moglibysmy tutaj podyskutować, bo wydaje mi się że tym co ma siłę wpływac na pęd biologiczny którym sie kierujemy jest moralność jako podloże z którego możemy czerpać.

    Również widzę że feministki rozwijają w sobie cechy bardziej męskie niż kobiece. One tego nie widzą. I nic na to nie poradzę. Po prostu dalej będą to robić, próbując odkryć i uwydatnić swoją niezależność. Czy zaprowadzi je to do spełnienia, nie mam pojęcia, myślę że nie.
    Ot całe moje spojrzenie na feminizm.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: