O małych ojczyznach, słoneczniku i przemijaniu

Tata i słonecznikSłonecznik wyrósł wysoko, bo kurze kupki pomogły,

i mruży do mnie oko do boga Ra podobny.

Skłonię się przed tym kwiatem, co w pestki szybko się zmienia,

„Dzień dobry” – mówi rodzicom, a nawet – do widzenia!

I wdzięczny jest im niezmiennie, za byt swój taki podniosły,

bo wokół tyle innych, lecz one nie wyrosły.

To wierszyk sprzed lat sześciu, przypomniałam go sobie, gdy redagowałam kolejny rozdział książki wspomnieniowej mojej mamusi Zenony Dołęgowskiej. Pisze o ostatnich 47 latach spędzonych w Czerwonej Górze, czyli Ziemi Chęcińskiej, pisze o wydarzeniach, ludziach, miejscach, o takiej małej ojczyźnie. Wzruszające, choć ja, jako stara redaktorka, powinnam zachować trzeźwość spojrzenia. Czasami nawet się udaje. 🙂

portret

Reklamy

Komentarze 2 to “O małych ojczyznach, słoneczniku i przemijaniu”

  1. Andrzej Eliasz Says:

    co roku rosnie mi przy plocie slonecznikow kilka, jak osiagna 2m to zawsze je ktos ukradnie. kiedy przestaniemy siegac po cudze rzeczy ??

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: