Wyrwę ci dorsza, orsza, orsza…

Mój Czytelnik „zwykły profan” zainteresował się, co dalej z Damą z wierszyka pt. Duch ogórka. Dama otóż się zeźliła!

A kiedy milczysz, ilczysz, ilczysz, to rwą mnie wilcy, ilcy, ilcy,

i zęby szczerzę, erzę, erzę, cała się jeżę, eżę, eżę.

 I mam ochotę, otę, otę, porwać twą cnotę, otę, otę,

a lepsze kęski, ęski, ęski, schować na potem, otem, otem.

 Bądź dla mnie mily, iły, iły, aby nie wyły,  yły, yły,

te dwa wilczyska, yska, yska, tak mocne w pyskach, yskach, yskach.

 Bo pójdę sobie, obie, obie, wcześniej coś zrobię, obię, obię,

wyrwę nóżęta, ęta, ęta, śliczniutkie obie, obie, obie.

  Albo co gorsza, orsza, orsza, wyrwę ci dorsza, orsza, orsza,

byś śpiewał cienko, enko, enko, byś był panienką, enką, enką. 🙂

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Wyrwę ci dorsza, orsza, orsza…”

  1. zwykły profan Says:

    🙂
    Dama dwa wiersze temu wyruszyła w drogę. Mam nadzieję że nie uśmierci jej Pani w tym momencie. Jako remedium, może, może: „Śmiechu jej trzeba na te dziwne czasy, śmiechu zdrowego jak źródlana woda…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: