Nawróceni i „nawróceni” masoni

ob_515bf0_leo-taxil-book-cover-e1309290899440„Czy wierzę w nawrócenia?” – zapytał jeden z moich Czytelników, podsyłając mi linka do nawróconego niemieckiego masona. – Tak, wierzę, choć różnie z tym bywa. Przypomnę zatem, bo rocznica okrągła – 120-lecie – historię pewnego nawróconego masona – Francuza. Przez Europę przetoczył się wówczas potężny śmiech połączony ze zgrzytaniem zębów. Nie, nie mówię o meczu, który skończył się wynikiem 27 do 1. To działo się dokładnie 120 lat temu. Nie było wówczas  telewizji ani internetu, tylko telegraf i prasa. Jedni chichotali, drudzy rwali głosy z głowy. Dlaczego?

Chodzi o niejakiego Leo Taxila, a właściwie Gabriel-Antoine Jogant-Pages, który swoją biografią mógłby obdzielić kilku ludzi. Przez pewien czas był zajadłym antyklerykałem, wstąpił nawet do loży masońskiej, z której wyrzucono go z hukiem po kilku miesiącach. Ponieważ Europa ówczesna ogarnięta była antymasońską obsesją, Taxil postanowił zemścić się na braciach z b. loży i zadrwić na dokładkę ze wszystkich. I robił to z powodzeniem przez lat… 12!

Publicznie „nawrócił się” na katolicyzm, pokutował w klasztorze (wmówił pewnemu księdzu, że jest mordercą!), a potem zaczął z niezłym zyskiem publikować broszury kolportowane na całym kontynencie, zawierające wyznania nawróconego masona. Wymyślił nowy ryt masoński „palladiański”, którego ceremonie szczegółowo opisywał, umieszczając w scenerii gotyckich katedr orgie satanistyczne w stylu starorzymskim. W orgiach brał udział sam Lucyfer!

”Zorganizował” (Taxil, nie Lucyfer) centrum masonerii w amerykańskim mieście Charlestonie i nie pomogły protesty tamtejszego biskupa, że to bzdura! Władze kościelne kazały biskupowi umilknąć. Przyjął go i pobłogosławił sam papież Leon XIII, za – także nawróconą – podopieczną Taxila siostrę Dianę modliła się sama święta Teresa z Lisieux (wtedy oczywiście jeszcze świętą Jej nie nazywano). Aż przyszła wiosna 1897 r., kiedy to Leo Taxil jeszcze raz zaszokował swoich wielbicieli. Oświadczył, że w poniedziałek wielkanocny 19 kwietnia w Paryżu, publicznie pojawi się z Dianą Vaughan, panią, która współżyła z samym Belzebubem! Wielka sala w Paryżu, w Towarzystwie Geograficznym była zajęta do ostatniego miejsca, w większości przez dziennikarzy, polityków i duchowieństwo. Leo Taxil wszedł na podium i oświadczył, że postać Diany Vaughan i w ogóle wszystko… wymyślił: – Nie gniewajcie się lecz śmiejcie z całego serca. Nie było śladu spisku masońskiego… Dr Bataille, Sophie Valder, Diana Vaughan, cała ta przerażająca maszyneria została w najdrobniejszych szczegółach przeze mnie wymyślona. To był skandal nad skandale, na skalę europejską.

Nie przeszkadza to współczesnym masonofobom, że stare brednie Taxila nadal cytują jako najprawdziwszą prawdę. Ot, chichot historii.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: