Archive for Listopad 2016

Niemożliwe?

12 listopada 2016

juan-garbois To niesamowite, że gdy ktoś zaczyna mówić, iż żyjemy w systemie zbudowanym na maksymalizacji pieniądza, na monetarnej idolatrii, i przypomina, że konieczna jest strukturalna zmiana, która przemieni naszą kulturę i nasz sposob myślenia, to przyczepia mu się łatkę marksisty lub komunisty. To nieprawda, tu chodzi zwyczajnie o bycie chrześcijaninemJuan Grabois, konsultator Papieskiej Rady Iustitia et Pax.

Zacytowałam tę wypowieź za artykułem Zuzanny Radzik  z „Tygodnika Powszechnego” nr 46. Za tą nominacją kryje się sam papież Franciszek. „Tuż po nominacji, [Juan] zmienił profilowe zdjęcia na portalu społecznościowym na takie, gdzie ubrany w koszulkę z Che Guevarą pije z kubka z wizerunkiem papieża Franciszka. Tytuł artykułu brzmi: Franciszkowa rewolucja peryferii i zaczyna tymi słowy: „W Rzymie u boku papieża po raz kolejny spotkali się współcześni wykluczeni. Geneza Światowych Spotkań Ruchów Ludowych zaczęła się kilkanaście lat temu w stolicy Argentyny”.

Byłam tak zgnębiona wydarzeniami  w USA, ale może przedwcześnie? Być może odrodzenie też przyjdzie z Ameryki, tyle że Łacińskiej i to drogą przez… Watykan!

Aszera w bluszczu z Narcyzem

12 listopada 2016

aszera-w-bluszczu-z-narcyzem

Adam Asnyk ,  Aszera

Ponad ziemskim lecąc globem,
W brylantowych skrzę się rosach,
Wonne róże na mych włosach,
Z moich ramion spływa bluszcz;
Nad otwartym stanę grobem.
Pocałunki śląc namiętne,
I uwiodę cienie smętne
W lazurowych kraje puszcz.

Niegdyś, dawniej, świat młodzieńczy
Rozmarzyłam w sen lubieżny,
Do mej piersi tuląc śnieżnej,
W namiętności strojąc kwiat;
Dziś mię próżno róża wieńczy,
Zapoznane bóstwo błędne
Bez uścisków schnę i więdnę,
Opłakując dawny świat.

I choć tyle ognia w łonie,
W ustach pragnień niosę tyle,
Nie zlatują się motyle,
Aby wieczną rozkosz pić,
I kochanków próżno gonię,
Paląc lilie swym oddechem;
Nad przeszłości dźwięcznym echem
Zadumana muszę śnić.

Kwiaty więdną, blaski gasną, Porankowych braknie rojeń
I miłosnych już upojeń
Nie pożąda zimny tłum,
I zmysłową żądzę jasną,
Zapaloną w ust purpurze,
W melancholii topi chmurze
Lub przelewa w westchnień szum.

A za łzawą biegnąc perłą,
Ogniem życia już nie tryska;
Smutnie dymią ciał ogniska,
A nie dają ciepła już.
Brylantowe złożę berło
Lub na gwiazdy pójdę inne,
Bo tu lilie wód niewinne
Natrząsają się z mych róż.

Albo rzucę wzrok błyszczący
Między ciche zmarłych cienie,
Rozbujanej piersi drżenie
Może ruszy śpiący proch;
Może oddech mój gorący
Kości stopi i skrysztali,
Z zapomnienia wyjdą fali
I kochanków odda loch.

Do mnie, do mnie, tu do łona,
Znów zakwitać, znowu płonąć
I w uściskach ciągłych tonąć –
Spłyńcie roje bladych mar,
Ja otwieram swe ramiona,
Pocałunkiem zmyję pleśnie,
Tam sen w grobie, tu raj we śnie
I miłości wieczny czar.

Czyż mam próżno sypać skarby
Gwiazd, korali, pereł, wieńców,
Rzęs jedwabnych i rumieńców,
Alabastrów miękkich ciał
I w urocze przybrać farby
Pożądania rajskie drzewo,
By spłynęło łez ulewą,
A owoce wicher zwiał?

Młodość, piękność, wdzięk i siłę,
Skwarem nieba, tchnieniem wiosny
Skojarzoną w splot miłosny,
Nieprzebyty okrył cień;
Adonisa dziś mogiłę
Wśród Byblosu wonnych zwalisk
Nie otacza rój odalisk
Gorączkowych pełny drżeń. […]

Mój nastrój dobrze oddaje ten wiersz Adama Asnyka. Nigdy na swym blogu nie dałam ani jego kawałeczka. Dopiero dzisiaj.

 

Wszystko przeminie…

11 listopada 2016

Wracałam z marszu KOD. Zobaczyłam, że trzech osiłków szarpie sprzedawcę flag: biało-czerwonych i unijnych. Nie podobały się chłopcom z ONR unijne. – Co panu przeszkadza ta flaga! – rzuciłam niewiele myśląc (sama trzymałam w ręku biało-czerwoną). – O ile wiem, Polska jest jeszcze w Unii! Słowa, który chłopak rzucił w moją stronę nie nadają się do publikacji. – Mogłabym być Pana matką! – rzuciłam. – W tym kapeluszu? – Nigdy! – usłyszałam. Kilkaset metrów dalej, na bruku, w kałuży, zobaczyłam podeptaną, unijną flagę. Zrobiłam jej zdjęcie. W domu (szczęśliwie minęłam marsz narodowców pod ziemią, jadąc pociągiem ze Śródmieścia, kierunek Otwock) odnalazłam w komputerze stare zdjęcie, które zrobiłam w Side, w Turcji: resztki z jakiejś rzymskiej budowli, porośnięte trawą obok pomiętego, starego numeru tureckiej gazety. I pomyślałam: wszystko przeminie. Rzym przeminął. Imperium Otomańskie przeminęło. Czy na naszych oczach przemija właśnie nasz porządek świata?

Przy Gabrielu Narutowiczu

11 listopada 2016

Oto trzy pokolenia pań Wysockich: ja, Ola i Emilka. Jesteśmy na Placu Narutowicza przy pomniku Pierwszego Prezydenta RP. Wokół nas 8 biało-czerwonych flach: 6 oficjalnych i dwie nasze, prywatne. dscn0250

Słowo o humanizmie ekumenicznym

10 listopada 2016

Polityczne wydarzenia ostatnich dni napawają mnie smutkiem; głębokim. Możliwe konsekwencje wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA są jedną wielką niewiadomą; mogą być niedobre tak dla Polski, jak zjednoczonej Europy. Gdzie szukać nadziei? Jako stara jajogłowa sięgnęłam rzecz jasna do książki. Chodzi mi konkretnie o książkę prof. Adama Schaffa – Humanizm ekumeniczny. Książkę – napisaną na początku lat dziewięćdziesiątych – wydano najpierw za granicą, w Austrii i Hiszpanii, a dopiero 3 lata temu także i w Polsce (Wydawnictwo „Kto jest Kim”, Warszawa 2012). Schaff, marksista – rewizjonista, dowodzi w niej, że znajdujemy się w epoce przejściowej, między globalnym, finansowym kapitalizmem,  a nowym ustrojem – na razie bez nazwy i wyraźnego oblicza. Możliwe są różne scenariusz wydarzeń, w tym złe i bardzo złe (i to właśnie właśnie realizuje się na naszych oczach). W tej sytuacji, aby ratować demokrację i ideały humanistyczne nie tylko możliwy, ale  potrzebny jest sojusz humanistów laickich z humanistami chrześcijańskimi i nazywa to „humanizmem ekumenicznym”. Od czterech lat piszę o tym na gruncie masońskim i anim wiedziała, że ten postulowany ruch społeczny został nazwany!

Ostatni rozdział swojej książki profesor Schaff zaczyna cytatem z Jose Gomeza Caffareny, zmarłego przed trzema laty wybitnego hiszpańskiego teologa, od którego nazwę humanizmu ekumenicznego zaczerpnął: „… nawołuję do humanistycznego ekumenizmu, który lepiej pozwala nam uzmysłowić sobie to, co wspólne pod powierzchownymi różnicami, który kieruje nasze spojrzenie przede wszystkim na to, co zasadnicze, i już dzisiaj wskazuje drogę do wspólnego celu, chociaż jeszcze istnieje dystans między wkładami poszczególnych humanizmów (J.G. Caffarena, Humanistyczna dusza chrześcijaństwa, Estella 1987).

Gdy papież Franciszek przyjechał do Polski na Światowe Dni Młodzież, w wystąpieniu inauguracyjnym aż trzykrotnie użył słowa „humanizm”. Z kolei niedawne, ekumeniczne spotkanie w Asyżu podczas Światowych Dni Pokoju papieża Franciszka z reprezentantami innych religii, ale także z prof. Zygmuntem Baumanem, to kolejny krok ku humanizmowi ekumenicznemu. Nie widzę innych sił we współczesnym, zglobalizowanym świecie, które ratowałyby demokrację i humanizm, niż idea humanizmu ekumenicznego. Być może jest to tylko „siła bezsilnych”, że zacytuję Vaclava Havla. Jeszcze nic nie jest stracone. Ale może być.

 

Zamieszanie

9 listopada 2016

Wszędzie widzę zamieszanie: ludzi, państw, pojęć. Komentować wygranej Trumpa mi się nie chce. Czytać „Polityki” mi się nie chce. Złożyłam głowę na poduszce – nie idzie się zdrzemnąć. Poczytam stary kryminał Maryniny. Może mi to pomieszanie przejdzie?

USA – kto wygra?

8 listopada 2016

Spytał mnie jeden z Czytelników, komu kibicuję w wyborach prezydenckich w USA –  Trumpowi czy Clinton? Odpowiedź będzie zagadką (w stylu Pytii 🙂 ). Przedstawię poniżej dwa symbole Stanów Zjednoczonych. Jeden z nich to jest właśnie mój wybór:

PS. Dla ułatwienia podam, że Statua Wolności jest kobietą, z skonstruowali ją dwaj francuscy masoni. 🙂

Pomnik Narutowicza sprofanowany!

6 listopada 2016

Agencja OKO Press poinformowała, że dzisiaj z rana, na pomniku Gabriela Narutowicza ktoś nakleił plakat tzw. „Marszu Niepodległości”. Skrajna prawica obrzucała powóz Narutowicza błotem, gdy jechał do Sejmu na zaprzysiężeniew grudniu 1922 , w prasie rozpętała piekło. Czym to się skończyło dobrze wiemy – zabójstwem pierwszego prezydenta RP. Dla nas masonów, Gabriel Narutowicz pozostaje bratem z loży Wolność Przywrócona, przebywającym na Wiecznym Wschodzie. Jedna z naszych sióstr ma w swoim posiadaniu obraz Szron, pod którym w Zachęcie zamordowano Pierwszego Prezydenta Polski. Nigdy tego nie zapomnimy!

Fotografię zrobiłam przy Zachęcie, w kolejną rocznicę tragicznej śmierci Prezydenta…DSCN8190

Normalny dzień masonki

5 listopada 2016

paryz-marzec-2012-093Rano dostałam od Oli deskę, czyli lożowy referat do zimowego „Wolnomularza Polskiego”. Tytuł frapujący: „Koszmarny sen masona”. Czytam. Podoba mi się nawet bardzo – od Szymborskiej do Lema z masońskim rzecz jasna „wsadem”. Potem przyjechała Ola z Emilką. Emilka została, Ola pojechała do loży na maraton masoński z braćmi z Łotwy (z loży Moria) w roli głównej. Zaglądam na FB, ten przypomina mi wydarzenie sprzed dwóch lat – wizytę br:. Wierniewskiego u nas w domu i wspaniały prezent – francuski album masoński. Klikam co trzeba. Fotka pojawia się na profilu. Idziemy z Emilką do kina na dra Stronga. Potem wspólny obiad. Przekładam bigos do pojemniczka,  biorę elegancki wisior i jedziemy razem z Emilką do chorej siostry z loży. Magda wita nas miło, wisior wieszam jej na szyi (każę wpierw zakryć oczy), bigos wędruje do lodówki. Przy herbacie rozprawiamy o wszystkim, o zdrowiu i chorobach, przebytej ciężkiej operacji tarczycy, samotności. Na ścianie śliczny rysunek, Magda jako dziewczynka w wieku mniej więcej Emilki. Pod rysunekim fotka – Magda jako młoda kobieta – ale nogi! Emilka dostaje czekoladę i okrągły notesik, który wygląda jak ciasteczko. Wycałowujemy się i wracamy do domu. Mama Emilki niedługo wróci z prac lożowych i będą pędzić do psa. Nie był na spacerze od rana. Zaglądam na FB do grupy zamkniętej Instytut Sztuka Królewska w Polsce – a tam dyskusja nad regularnością i „dzikością”, emocji bez liku – i dobrych, i nieco mniej dobrych. Rzucam myśl: a może by tak zrobić Okrągły Masoński Stół? Dostaję trochę lajków. Nie od wszystkich. Rozmyślam o wielkim świecie – w Paryżu w mojej obediencji, czyli Wielkiej Żeńskiej Loży Francji odbył się dzisiaj dzień Otwartych Drzwi. Ciekawe, jak im poszło? Fotografia jest właśnie z Paryża, z mojej wizyty jako posłanki w 2012 r. Za 2 miesiące z hakiem będę tam znowu, delegatka polskiej loży Gaja Aeterna, wśród  400 delegatek z górą z całego świata. Będą te bardziej zaprzyjaźnione pytać: co w Polsce? co wśród sióstr i braci innych obediencji?  I mam nawet pomysł, co odpowiem; odpowiem: lepiej jest niż w Turcji; nawet o wiele lepiej… Będą wiedzieć wszystko.

Spójrzmy w lustro…

3 listopada 2016

lustroNa środku każdej loży masońskiej leży biało-czarna mozaika. Przypomina nam o każdej porze, że białe jest nieodłączne od czarnego i odwrotnie. Pomyślałam dzisiaj, gdy czytałam kolejne wpisy pod moją wczorajszą notatką, że symbol ten można rozszerzyć: jeśli coś się łączy, to w perspektywie może też podzielić. Obediencje, są to zbiory kilku, kilkunastu czy kilkuset lóż – jak u nas w Wielkiej Żeńskiej Loży Francji.  Zaczęło się prawie 300 lat temu na Wyspach Brytyjskich od połączenia 4 lóż, z czego potem powstała Wielka Loża Anglii. Po przejściu na kontynent – a poszło to szybko – masoni zaczęli się mnożyć, ich loże stały się modne. Łączyły się a potem dzieliły, zmieniały nazwy, wkraczały do kolejnych krajów i na kolejne kontynenty. Pięknie o tym pisał pastor Serini, przedwojenny polski wolnomularz, o Duchu, który przekracza każdorazowo granice warsztatów i ich obediencji, dla którego nic nie jest stałe, ani tym bardziej wieczne. Bo życie, także to masońskie, podlega ciągłej przemianie. Ten proces ociosywania kamienia może być różny; trudny i bardzo trudny, może też boleć – jak boli rozwój, ale i regres. Do czego doprowadzą ostatnie zmiany w polskiej masonerii liberalnej? Pożyjemy – zobaczymy. Świat, który mamy wokół, też się zmienia. Coraz mniej mamy trwałych wartości, trwałych punktów odniesienia. Wszystko – według prof. Zygmunta Baumana – staje się w tej ponowoczesności płynne. Niby dlaczego u nas, masonów ma być inaczej? Przed nami jubileusz 300-lecia narodzin masonerii spekulatywnej. Ważniejsze niż życie jednej, drugiej czy setnej loży jest odpowiedź na pytanie: co masoneria ma do zaproponowania współczesnemu człowiekowi? czy pomaga mu zmagać się z życiem, by stało się lepsze? mądrzejsze? piękniejsze? Czy jest odwrotnie – do garnka codziennych znojów i zgryzot dodaje swoje złośliwostki, podgyzki i uszczypki. Niech każdy z nas, wolnomularzy spojrzy w lustro i wpatrzy się  w  s i e b i e  uważnie. Bardzo uważnie.