Aszera listkiem na wietrze

Wzruszyłam się dzisiaj rano. Mam Czytelnika z Częstochowy. Jest lekarzem i antyklerykałem w jednym. Nieraz wpisuje mi się na FB, nieraz ja mu odpowiadam. Raz rozmawialiśmy telefonicznie. No i oczywiście – nie znam Go osobiście. Ale złoszczę się nieraz. Przypomina mi pewnie moją antyklerykalną młodość. Jest jak ja niegdyś mocno, mocno rozłoszczony na Kościół dzisiaj (najmocniej  spieram się z Nim po cichu o papieża Franciszka). Dziś dowiedziałam się, ża mój lekarz – antyklerykał daje do czytania Aszerę ( w wersji ksiażkowej) swoim niektórym pacjentkom. Jako środek terapeutyczny. Nie wiem, co w tych moich wpisach może być terapeutycznego? W czym mogę pomóc? Sama będąc jak liść na wietrze i to więdnący z wolna  Albo cieniem na trawie. Zajdzie słońce – był cień, nie ma cienia.DSC_0367 liść.🙂

Jedna odpowiedź to “Aszera listkiem na wietrze”

  1. zwykły profan Says:

    Antyklerykał posiada ranę w sercu. Nie zdaje sobie z tego sprawy, ale tak jest. Brat mojej mamy był zagorzałym antyklerykałem, regularnym czytelnikiem pism tematycznych, i do tego kimś w rodzaju osoby nawracającej na antyklerykalizm. Kiedyś myślałem że to tylko poglądy. Dziś wiem że to bardzo głęboka rana. Większość ludzi błądzi w tematyce antyklerykalizmu na bazie przekonania o poglądach. Ich rozmówcy również podchodzą do przekonań antyklerykalnych własnie na zasadzie przekonań. To jest coś znacznie głębszego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: