O śmierci myszy w ryżu dmuchanym

dsc_0972
Pewna myszka mała okropnie się bała,
że zaraz zostanie na kocie śniadanie zjedzona. 
Lecz…  Pani myszkę złowiła i przed kotem ukryła. 
 Więc…  Będą chrupki zamiast myszy,
dobrze chrupać w leśnej ciszy.:-)
Taki to wierszyk napisałam kilka lat temu. Znalazł się wraz z innymi w małej książeczce o kotach dla mojej wnuczki Emilki. Z optymistycznym zakończeniem. Myszkę uratowałam rzeczywiście. Dzisiaj też będzie o myszy zalesiańskiej, ale o optymizm trudno. Jakaś mysz polna obżarła się  moim ryżem preparowanym, który schowałam przed jej kuzynkami do pojemnika na chleb. Nie wiem, jak wlazłą do środka. Jednak wlazła. Przegryzła torebkę z ryżem i zaczęła jeść. Dzisiaj znalazłam jej ciało – mysz była gruba jak beka! – w górze dmuchanego ryżu. To chyba była śmierć porównywalna do śmierci dusigrosza na kupie złota.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: